Rozmowa z Andrzejem Padewskim, prezesem Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 4 marca 2019

Modyfikacja jednego z przepisów licencyjnych dla III ligi, ekwiwalenty za wyszkolenie w klubach V kategorii rozgrywkowej oraz wymogi (nie inaczej – licencyjne) jakie w nowym sezonie będą musieli spełniać dolnośląscy IV-ligowcy – to trzy główne wątki, które poruszyliśmy w rozmowie z prezesem Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, Andrzejem Padewskim.

avatar
– By grać w IV lidze, musisz spełniać odpowiednie wymogi – mówi prezes DZPN, Andrzej Padewski (fot. Ł. Haraźny)

Kilka miesięcy temu na naszych łamach mówił Pan, że DZPN kończy z pobłażaniem dla tych, którzy nie spełniają wymogów licencyjnych w IV lidze. Tak się składa, że niektóre kluby wciąż mają problem z odpowiednią infrastrukturą.
ANDRZEJ PADEWSKI:
– Zdecydowaliśmy się zamknąć możliwość rozgrywania domowych meczów w IV lidze poza własnymi obiektami. Przyczyną były kłopoty pięciu klubów z podejmowaniem rywali na miejscowych boiskach, co dezorganizowało całe rozgrywki. To nasz najwyższy szczebel i dobrze byłoby, gdybyśmy nie mieli takich problemów, jakie stwarzały GKS Mirków, KS Zjednoczeni Żarów, KS Unia Bardo, GKS Sparta Rudna i LKS Orkan Szczedrzykowice. To zbyt wiele klubów na tym poziomie, żeby pobłażać. Tak się nie da, tak robić nie będziemy. Drużyny klas okręgowych w Jeleniej Górze, Legnicy, Wałbrzychu i Wrocławiu wiedzą, że po zdobyciu awansu ich stadiony muszą spełniać wymogi regulaminowe. Od sezonu 2019/2020 domowe mecze będą musiały grać u siebie, nie na wyjazdach – taka jest decyzja zarządu.
O wymogach licencyjnych i ewentualnych niedociągnięciach informujecie chociażby na specjalnie organizowanych spotkaniach z klubami...
– Tak, po to jeździmy na te spotkania, żeby odpowiednio wcześniej reagować na podobne sytuacje. Pojawia się zawsze szereg pytań, a my rozwiewamy wszystkie wątpliwości. Pokazaliśmy minimalne wymogi, które nie są tak nadzwyczajne, że nie można ich spełnić. Trzeba to zrobić po to, by wygodniej było klubowi, jego kibicom i kibicom przyjezdnym. Dzisiaj mamy dwa nierozwiązane problemy, bo ani Mirków, ani Żarów nie zdążyły z remontem. To pokazuje, że mieliśmy rację. Znowu nie wiadomo, gdzie w nadchodzącej rundzie zagrają te zespoły.
GKS Mirków deklarował ostatnio na swoim fanpage’u, że część prac została już wykonana, a inne zakończą się na początku marca.
– Komisje – licencyjna oraz budowy, przebudowy i modernizacji obiektów – stale monitorowały te stadiony. Niektóre wyrobiły się z pracami, Mirków i Żarów nie. Dziś nie możemy dać im zgody na występy na własnych obiektach, będą musiały wynająć obiekty spełniające wymogi IV ligi. Spotkaliśmy się z prezesem Mirkowa, w tej sprawie osobiście rozmawiałem też z panem wójtem. Znowu mamy zmuszać kluby, żeby w meczach rewanżowych przyjmowały Mirków i Żarów na własnych obiektach? Nie. To są dla tych klubów dodatkowe koszty i obciążenia. Wspomniana dwójka musi wynająć okoliczne boiska. Mirków najprawdopodobniej zagra w Łozinie, bo tam obiekt nie wygląda źle, Żarów natomiast będzie starał się o Świebodzice, Strzegom albo Świdnicę. Widać, jakie to rodzi problemy. W przyszłości nie możemy się na to godzić.

Rozmawiał
ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 4 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.