Rozmowa z Agnieszką Bobrowską – wolontariuszką na igrzyska olimpijskie Tokio 2020

Aleksandra Szumska, wtorek, 31 marca 2020

Podczas igrzysk w Tokio miała pracować jako wsparcie językowe dla siatkarzy. O rekrutacji na olimpijskiego wolontariusza, pasji do sportu i decyzji o przełożeniu najważniejszej sportowej imprezy czterolecia rozmawiamy z Agnieszką Bobrowską – studentką Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu

avatar

Jak przyjęłaś informację, że igrzyska zostały przełożone na rok 2021?

AGNIESZKA BOBROWSKA: – Powiem szczerze, że nie byłam zaskoczona. Patrząc na to, co dzieje się na całym świecie od tygodni, jasne było, że igrzyska nie będą mogły odbyć się w wyznaczonym terminie. Kiedy kolejne komitety krajowe informowały, że nie wyślą swoich reprezentacji do Tokio, sprawa stawała się oczywista. Czekałam tylko na oficjalną wiadomość. Myślę, że przeniesienie igrzysk na kolejny rok to jedyna słuszna decyzja, choć pewnie obarczona wieloma konsekwencjami.

Wolontariusze zostali powiadomieni wcześniej czy dowiedzieliście się tak jak wszyscy, z mediów?

– Jako wolontariusze mamy swoją platformę, na której zamieszczane były rozmaite materiały szkoleniowe i komunikaty. Tam też pojawiła się informacja o tym, że igrzyska zostają przełożone. Ja jednak wcześniej dowiedziałam się z mediów. Jeszcze w połowie marca organizatorzy przydzielali nam funkcje, jakie będziemy pełnić podczas imprezy i zapewniali, że igrzyska nie są zagrożone. Kiedy rozmawiałam z innymi wolontariuszami, wszyscy przestrzegali przed rozsiewaniem plotek o ewentualnym odwołaniu czy przełożeniu imprezy, dla wielu taki scenariusz zdarzeń był po prostu zbyt nieprawdopodobny. Tak było jeszcze niedawno…

Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym… Jak to się stało, że zostałaś wybrana na wolontariuszkę podczas igrzysk w Tokio?

– Uwielbiam sport, wychowałam się przede wszystkim w miłości do skoków narciarskich – w Małopolsce trudno było nie kochać tej dyscypliny sportu. Od dziecka oglądałam też zmagania polskich sportowców na arenach międzynarodowych, kibicowałam im. W tym roku po pięciu latach kończę edukację na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, dzięki której mogłam poznać świat sportu od tej bardziej organizacyjnej strony. Skłamałabym jednak mówiąc, że marzyłam o uczestniczeniu w igrzyskach jako wolontariuszka. To zawsze wydawało mi się być poza moim zasięgiem. Jesienią 2018 roku byłam z moim chłopakiem na Erasmusie w Portugalii i to on powiedział mi o tym, że ruszyła rekrutacja dla wolontariuszy na IO. Oboje postanowiliśmy spróbować. Na specjalnej platformie trzeba było uzupełnić sześć kolejnych kroków i podać informacje od tych najbardziej podstawowych, jak dane osobowe, po doświadczenie wolontariackie i sportowe. Zgłoszenie wysłałam z myślą, że byłoby niesamowicie, gdybym się dostała, lecz jeśliby się nie udało, to nie szkodzi. To było we wrześniu 2018 roku.

I co było później?

– Przez następne osiem miesięcy była cisza. W końcu pod koniec maja 2019 roku dostałam mejla z zaproszeniem na wideokonferencję. Wielkie emocje, wielkie szczęście, ale jednocześnie stres; chciałam jak najlepiej wypaść w trakcie rozmowy, wiedziałam, że to będzie kluczowe. Kolejnym krokiem było wirtualne umówienie się na wywiad – wybrałam datę 25 czerwca, godzinę 14. Później uzmysłowiłam sobie, że przecież tam podane są godziny według czasu japońskiego. Ostatecznie rozmowa odbyła się więc o 7 rano…

Jak poszło?

– Na początku byłam zestresowana, nie ma co ukrywać. Rozmowa z panem z Japonii była jednak bardzo sympatyczna. Mojego rozmówcę bardzo zainteresował fakt, że pracowałam jako wolontariuszka przy The World Games 2017 we Wrocławiu. Myślę, że to, a także fakt, że studiuję na specjalizacji menedżer sportu (licencjat) i menedżer organizacji sportowej (studia magisterskie), mogło zadecydować o tym, że zostałam wybrana. Podczas tej rozmowy usłyszałam też słowa, które dodały mi skrzydeł. Ich sens mogłabym streścić do zdania: „Jeśli pozytywnie przejdziesz rekrutację, nie zmarnuj tej szansy, bo udział w igrzyskach to wspaniałe doświadczenie na całe życie”. Tak to zapamiętałam.  

Wymagane były jakieś specjalne kwalifikacje, np. znajomość kilku języków obcych?

– W aplikacji musiałam napisać, jakie języki znam. Z języków obcych posługuję się tylko językiem angielskim, ale widocznie to było wystarczające. Co mnie dosyć dziwi, to fakt, że było sporo osób, które mówiły w kilku językach, miały doświadczenie z wolontariatu na igrzyskach w Rio de Janeiro czy zimowych w Soczi, a nie zostały wybrane. Trudno więc powiedzieć, co kierowało organizatorami przy wyborze.

O tym, że zostałaś wybrana dowiedziałaś się od razu podczas rozmowy?

– Nie, musiałam jeszcze trochę poczekać. Warto zaznaczyć, że w sumie aplikowało ponad 200 tys. osób z całego świata, z czego Japończycy stanowili 64%, a wybranych zostało 80 tys. wolontariuszy. Pod koniec września 2019 r. dostałam informację, że przechodzę do następnego etapu i wtedy byłam już pewna, że się zakwalifikowałam. Od 24 października każdy z wolontariuszy musiał przejść przez e-learning, czyli kursy on-line. W styczniu był test z języka angielskiego. Na podstawie oceny, jaką otrzymaliśmy po teście, musieliśmy przejść jeszcze kurs angielskiego, takiego typowo biznesowego. Musiałam więc pokonać długą drogę, na końcu której pojawiły się wątpliwości…

Wątpliwości?

– Tak, wyjazd do Tokio to ogromy koszt. Udział w największej i najważniejszej imprezie sportowej na świecie jest ogromnym przywilejem, jednak wiąże się z dużym obciążeniem finansowym. Wolontariusz musi sam opłacić sobie koszty transportu czy zakwaterowania.  Zaczęłam się zastanawiać, jak podołam tak ogromnym wydatkom. Sam koszt biletów lotniczych w czasie rozgrywania igrzysk to kilka tysięcy, a wynajęcie pokoju w Tokio w tym okresie to nawet 3 tys. zł tygodniowo… Swoją ostateczną decyzję uzależniałam więc od tego, jaka rola zostanie mi przydzielona. Stwierdziłam, że jeżeli np. będę miała sprawdzać bilety gdzieś poza arenami sportowymi, to chyba zrezygnuję. Na początku marca okazało się jednak, że mam pracować w Ariake Arenie, przepięknej hali sportowej, w której będzie rozgrywany turniej siatkówki.

I jaka była Twoja decyzja?

– Możliwość obejrzenia meczów polskich siatkarzy walczących o medal wydała mi się bezcenna – byłam taka szczęśliwa! Kiedy odczytałam mejla, wiedziałam już, że zrobię wszystko, żeby pojechać do Tokio.

Na czym miała polegać Twoja praca?

– Miałam być wsparciem językowym dla sportowców podczas udzielania przez nich wywiadów, kontroli antydopingowej i ceremonii medalowej. Lepszego stanowiska nie mogłam sobie wymarzyć. Pod koniec 2019 roku rozpoczęłam działania na rzecz pozyskania dofinansowania. Dzięki pomocy pani Renaty Mauer-Różańskiej i przychylności władz AWF-u udało mi się otrzymać pomoc finansową z uczelni, za którą jestem bardzo wdzięczna. Załatwiłam sobie też darmowy nocleg w Tokio. Pomógł mi w tym mój kolega, którego znajoma mieszka w Japonii od dwóch lat. Zgodziła się mnie przenocować w tym okresie. Wszystko zaczęło się układać.

Miałaś podane już konkretne daty, kiedy masz się stawić w Tokio, do kiedy będziesz musiała tam być?

– Nie i myślę, że właśnie to mnie uratowało przed problemami finansowymi. Zdawałam sobie sprawę, że na pewno będę musiała przylecieć do Japonii przed rozpoczęciem turnieju siatkarskiego, żeby przejść kolejne szkolenia, zapoznać się z obiektem, w którym będę pracowała. Nie wiedziałam jednak dokładnie kiedy, dlatego nie kupiłam jeszcze biletów lotniczych, czekałam na konkretne informacje. Denerwowałam się trochę, rozmawiając z innymi wolontariuszami, którzy już od dawna mieli bilety, wynajęte mieszkania, a ja jeszcze nic. Jak się teraz okazało, całe szczęście, że działałam z opóźnieniem. Gdybym kupiła bilet czy zarezerwowała pokój, z pewnością poniosłabym takie koszty, które uniemożliwiłyby mi wyjazd do Tokio za rok.

Co dalej? Dostaliście potwierdzenie, że w przyszłym roku nic się nie zmieni i w dalszym ciągu organizatorzy będą Was potrzebować?

– Co dalej? Czas pokaże. Nie jest jeszcze znana dokładna data igrzysk w 2021 roku. Natomiast my – wolontariusze – otrzymaliśmy wiadomość, że wszystko jest aktualne, że organizatorzy są w dalszym ciągu zainteresowani współpracą. Polka, u której miałam mieszkać, też napisała do mnie, żebym się nie denerwowała, że czeka na mnie w przyszłym roku. Mam nadzieję, że za rok wszystko przebiegnie zgodnie z planem i igrzyska Tokio 2020 odbędą się w dobrej atmosferze i przede wszystkim w sytuacji, kiedy sportowcy i kibice będą bezpieczni.

Rozmawiała

ALEKSANDRA SZUMSKA


źródło: własne


Proste pytanie: 5 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.