Rozmowa z Adrianem Honkiszem, zawodnikiem CCC Sprandi Polkowice

Monika Pelc, poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Jest jednym z najdłużej jeżdżących obecnie kolarzy w barwach CCC Sprandi Polkowice. Specjalizujący się raczej w jednodniowych wyścigach zawodnik w ubiegły weekend osiągnął swój pierwszy znaczący sukces w tym sezonie, zwyciężając w Pucharze Uzdrowisk Karpackich. Adrian Honkisz, bo o nim mowa, mówi nam o początkach kariery, a także o tym, co jeszcze czeka drużynę CCC w tym roku.

avatar
Adrian Honkisz chce jeszcze pokazać się w tym sezonie. Jak widać po zeszłotygodniowym zwycięstwie forma jest!

To Twoje drugie zwycięstwo w wyścigu o Puchar Uzdrowisk Karpackich. Czy ze względu na to, że udało Ci się go wygrać już dwa lata temu, nastawiałeś się jakoś specjalnie na tę rywalizację?
ADRIAN HONKISZ: – Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa, ale jakoś szczególnie nie nastawiałem się na ten wyścig. Wiedziałem jednak, że stać mnie, aby na nim dobrze wypaść. Profil trasy mi bardzo odpowiada, jest idealny pode mnie. Chociaż w tym roku muszę przyznać, że był cięższy niż w latach poprzednich. Do tego doszła wysoka temperatura, prawie przez cały wyścig było ponad 30 stopni. Lubię takie warunki, więc tym bardziej się cieszę, że wreszcie mi się udało wygrać.
A jakbyś w ogóle ocenił Twoje wyniki w tym sezonie? Spodziewałeś się po sobie nieco więcej?
– Nie uważam, żeby ten sezon był dla mnie nieudany. Już w poprzednich wiosennych wyścigach dobrze się czułem, ale zawsze czegoś mi brakowało. Kilka razy prawie udało mi się dojechać do mety w ucieczce i powalczyć o wysokie lokaty, ale ostatecznie brakowało nieco szczęścia. Dobrze czułem się także na mistrzostwa Polski w Sobótce, gdzie zająłem przecież wysokie 6. miejsce. Do podium nie zabrakło mi więc tak wiele. Dlatego mam nadzieję, że po ostatnim zwycięstwie uda mi się jeszcze w tym sezonie pokazać z dobrej strony.
W tym sezonie CCC jechało w paru ważnych etapówkach, w których składzie nie można było Ciebie znaleźć. Jak myślisz, dlaczego nie pojechałeś na Giro d’Italia czy Tour de Pologne?
– Wydaje mi się, że aby jechać w tak ważnych wyścigach brakuje mi dobrej jazdy indywidualnej na czas. Zdecydowanie jest to element do poprawy. Pracuję nad tym, ale nie jestem i nigdy nie będę czasowcem. Gdy bardziej ćwiczysz jeden element możesz bowiem zatracić inne walory, a wtedy możesz stać się przeciętnym zawodnikiem. Trzeba pamiętać, że jest w ekipie 26 zawodników, a na Giro mogło pojechać tylko 9. Znalazłem się zresztą w szerokiej kadrze, ale ostatecznie do Włoch nie pojechałem. Chciałbym jednak wziąć kiedyś udział w wielkim tourze, to zresztą marzenie każdego zawodowego kolarza.
W barwach polkowickiej drużyny jeździsz już od dobrych kilku lat. Czy nie myślałeś żeby spróbować swoich sił w zagranicznej ekipie?
– Przed dołączeniem w 2009 r. do CCC zaraz po juniorach byłem w zagranicznej ekipie Miche. Była to włoska drużyna, występująca w trzeciej dywizji. Dzięki sezonowi, jaki tam spędziłem zobaczyłem jak jest za granicą. Jeździłem sporo wyścigów we Włoszech i poznałem smak jazdy w zachodniej ekipie. Rok wystarczył, aby stwierdzić, że wolę polską dobrą ekipę niż średnią zagraniczną. Nie mówię oczywiście o najlepszych drużynach na świecie, ale tych z niższych dywizji. Dopiero w Polkowicach zobaczyłem, co to znaczy profesjonalizm. Gdy dostałem więc propozycję z Polski długo się nie zastanawiałem. I jak widać to był dobry wybór. CCC z rok na rok jest coraz lepszą ekipą, jeździ w najlepszych wyścigach na świecie. Świetnie się tutaj czuję i nie mam zamiaru na razie się stąd nigdzie ruszać.
Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z rowerem?
– W przeszłości nikt w rodzinie nie ścigał się profesjonalnie, chociaż trochę na rowerze jeździł mój wujek. Kolarskiego bakcyla złapałem jednak dopiero od o cztery lata starszego brata. Podglądając jak trenuje, również zacząłem próbować swoich sił w tym sporcie. W wieku 11 lat zapisałem się do pobliskiej szkółki i tak jeżdżę już 16 lat.
Który sukces cenisz sobie najbardziej?
– Zdecydowanie wicemistrzostwo Polski sprzed trzech sezonów. Złoty medal przegrałem wtedy tylko z Michałem Kwiatkowskim, a widząc gdzie jest teraz ujmy mi to nie przynosi. Chciałbym jeszcze kiedyś stanąć na podium mistrzostw.
A jakie są Twoje osobiste cele na resztę sezonu?
– Przede mną czteroetapówkę Tour du Limousin we Francji. Przestudiowałem już trasę i bardzo mi się podoba. Jest idealna dla mnie, ma trochę podobne etapy jak wyścig o Puchar Uzdrowisk Karpackich. Są tam pagórkowate odcinki i podjazdy, które najbardziej lubię. Mam nadzieję, że pokażę się z jak najlepszej strony, podobnie jak cały nasz zespół. Sezonu nie zostało już dużo, bo zaledwie dwa i pół miesiąca ścigania, ale z niecierpliwością czekam na włoskie klasyki, jakie czekają na nas we wrześniu i październiku. Szczególnie ciekawie zapowiada się Giro di Lombardia, który zostanie rozegrany 4 października.
Rozmawiała
KATARZYNA
POWIDŁOWSKA


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.