Reprezentacja Polski w finałach Euro 2020

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 21 października 2019

W ubiegłą niedzielę stało się to, czego oczekiwaliśmy już po losowaniu eliminacji – reprezentacja Polski awansowała do turnieju finałowego Euro 2020. Kropkę nad i biało-czerwoni postawili w ubiegłą niedzielę, ogrywając Macedonię Północną 2:0.

avatar
Robert Lewandowski i Piotr Zieliński zagrają na kolejnej wielkiej imprezie (fot. Ł. Haraźny)

Tria Avanco” – w koszulkach z takim napisem (w języku esperanto), nasi piłkarze świętowali trzeci z rzędu awans do wielkiej imprezy. Na murawie PGE Narodowego polał się szampany. Kibice śpiewali na trybunach, kadrowicze w szatni. Intonował rzecz jasna Kamil Grosicki. Była radość, choć nieoszałamiająca. – Z awansami jest jak z dziewczynami. Pierwszą pamięta się do końca życia – trafnie porównał kwalifikację do Euro 2016 i 2020 Kamil Glik, ucinając wszystkie spekulacje co do różnicy w celebrowaniu obu sukcesów. Trenerski nos Brzęczka Jakby nie patrzeć, trzeci kolejny awans należy docenić. Topornie i mozolnie, ale drużyna jakiś postęp robi. Nie traci bramek, dąży do wygrania meczu. Ponownie trzeba wziąć jednak poprawkę na jakość przeciwnika. Macedończycy praktycznie nie istnieli w ofensywie, błyskawicznie pozbywali się futbolówki (posiadanie piłki 36%, dwa strzały celne). Paradoksalnie nie byli daleko od zgarnięcia cennego punktu. Na przeszkodzie stanęli rezerwowi, których w dodatku nie było na poprzednim, wrześniowym zgrupowaniu biało-czerwonych. Kopiący piłkę w Chicago Przemysław Frankowski otworzył wynik jakieś 50 sekund po wejściu na boisko. Nieco dłużej, 12 minut, na gola kazał czekać Arkadiusz Milik, który przez ostatnie tygodnie leczył kontuzję mięśnia przywodziciela. Leczył, wyleczył i wrócił w imponującym stylu. Gol „na kadrze”, kilka dni później dwa przeciwko Hellas Verona. Obaj świetnie odegrali rolę jokera, prawie jak Joaquin Phoenix w filmie o tym samym tytule... – Bramki zdobywali zawodnicy, którzy wchodzili z ławki rezerwowych, a to świadczy o bardzo dobrej atmosferze, o czym mówiłem wcześniej wiele razy. Ci zawodnicy, którzy pojawiają się na murawie, dają nam jakość. Wspominam im, także na odprawie przedmeczowej. W przerwie było spokojnie, nie wkradły się nerwy, bo rozgrywaliśmy bardzo dobre spotkanie. Nie zdobyliśmy bramki w pierwszej połowie, ale ważną kwestią było, by piłkarze byli cierpliwi i skutecznie dogrywali piłkę. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak realizowaliśmy zadania taktyczne. Słowa uznania i duży szacunek dla tej drużyny – mówił na pomeczowej konferencji prasowej selekcjoner Jerzy Brzęczek.

Z Warszawy
ARKADIUSZ BARSKI


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 5 + 2 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment