Reprezentacja Polski w finałach Euro 2020

W ubiegłą niedzielę stało się to, czego oczekiwaliśmy już po losowaniu eliminacji – reprezentacja Polski awansowała do turnieju finałowego Euro 2020. Kropkę nad i biało-czerwoni postawili w ubiegłą niedzielę, ogrywając Macedonię Północną 2:0.

Tria Avanco” – w koszulkach z takim napisem (w języku esperanto), nasi piłkarze świętowali trzeci z rzędu awans do wielkiej imprezy. Na murawie PGE Narodowego polał się szampany. Kibice śpiewali na trybunach, kadrowicze w szatni. Intonował rzecz jasna Kamil Grosicki. Była radość, choć nieoszałamiająca. – Z awansami jest jak z dziewczynami. Pierwszą pamięta się do końca życia – trafnie porównał kwalifikację do Euro 2016 i 2020 Kamil Glik, ucinając wszystkie spekulacje co do różnicy w celebrowaniu obu sukcesów. Trenerski nos Brzęczka Jakby nie patrzeć, trzeci kolejny awans należy docenić. Topornie i mozolnie, ale drużyna jakiś postęp robi. Nie traci bramek, dąży do wygrania meczu. Ponownie trzeba wziąć jednak poprawkę na jakość przeciwnika. Macedończycy praktycznie nie istnieli w ofensywie, błyskawicznie pozbywali się futbolówki (posiadanie piłki 36%, dwa strzały celne). Paradoksalnie nie byli daleko od zgarnięcia cennego punktu. Na przeszkodzie stanęli rezerwowi, których w dodatku nie było na poprzednim, wrześniowym zgrupowaniu biało-czerwonych. Kopiący piłkę w Chicago Przemysław Frankowski otworzył wynik jakieś 50 sekund po wejściu na boisko. Nieco dłużej, 12 minut, na gola kazał czekać Arkadiusz Milik, który przez ostatnie tygodnie leczył kontuzję mięśnia przywodziciela. Leczył, wyleczył i wrócił w imponującym stylu. Gol „na kadrze”, kilka dni później dwa przeciwko Hellas Verona. Obaj świetnie odegrali rolę jokera, prawie jak Joaquin Phoenix w filmie o tym samym tytule... – Bramki zdobywali zawodnicy, którzy wchodzili z ławki rezerwowych, a to świadczy o bardzo dobrej atmosferze, o czym mówiłem wcześniej wiele razy. Ci zawodnicy, którzy pojawiają się na murawie, dają nam jakość. Wspominam im, także na odprawie przedmeczowej. W przerwie było spokojnie, nie wkradły się nerwy, bo rozgrywaliśmy bardzo dobre spotkanie. Nie zdobyliśmy bramki w pierwszej połowie, ale ważną kwestią było, by piłkarze byli cierpliwi i skutecznie dogrywali piłkę. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak realizowaliśmy zadania taktyczne. Słowa uznania i duży szacunek dla tej drużyny – mówił na pomeczowej konferencji prasowej selekcjoner Jerzy Brzęczek.

Z Warszawy

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Orły nieloty

Punkt – tyle wyszarpała reprezentacja Polski w dwóch wrześniowych meczach eliminacji Euro 2020. O dziwo to jednak nie – skądinąd marny – dorobek przyprawia kibiców biało-czerwonych o ból głowy, a gra, jaką wciąż prezentują nasi kadrowicze.

Fenomen Piątka!

Trzy mecze i dwie bramki – średnia, jakiej nie powstydziłby się żaden szanujący się napastnik. A taki bilans w dorosłej reprezentacji Polski ma Krzysztof Piątek.

Czekamy na przełom

Najpierw Austria, później Łotwa – to pierwsi rywale biało-czerwonych w walce o wyjazd na najbliższe finały mistrzostw Europy. Polacy, jako uczestnik dwóch ostatnich wielkich imprez, są zdecydowanym faworytem w swojej grupie eliminacyjnej.

Młoda Polska

Reprezentacje Polski różnych kategorii wiekowych w 2018 roku grały o różne cele i z różnymi efektami. Mecze towarzyskie, spotkania eliminacji do mistrzostw Europy czy potyczki Ligi Narodów – za każdą z biało-czerwonych drużyn, od U-16 do kadry dorosłej, rok pełen wzlotów i upadków.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij