Reprezentacja Polski przegrała we Wrocławiu ze Słowacją

, poniedziałek, 18 listopada 2013

Niechlubnej tradycji stało się zadość. Adam Nawałka dołączył do grona selekcjonerów reprezentacji Polski, którzy nie potrafią odnieść zwycięstwa w pierwszym meczu. Polacy po słabej grze zostali pokonani przez Słowację 0:2.

avatar
(Fot. K. Ziółkowski) Kapitan reprezentacji Polski - Jakub Błaszczykowski, był bezradny w starciach ze Słowakami

Zgrupowanie kadry pod wodzą nowego szkoleniowca rozpoczęło się w poniedziałek, a na miejsce przygotowań wybrano obiekty w Grodzisku Wielkopolskim. Kibice, dziennikarze oraz sami piłkarze byli ciekawi, jaki rodzaj przygotowań zaserwuje im nowy opiekun biało-czerwonych. Poza typowymi treningami piłkarskimi zawodnicy sprawdzali swoje umiejętności w bardziej ekstremalnym sporcie. Kadra wraz ze sztabem szkoleniowym wybrała się na ściankę wspinaczkową, gdzie każdy mógł spróbować swoich sił jako „alpinista”. Kadrowicze do Wrocławia przyjechali w czwartek. Przed wieczornym treningiem na Stadionie Miejskim zorganizowano konferencję prasową, na której pojawił się selekcjoner Nawałka oraz kapitan Jakub Błaszczykowski. – To budujące, że tak wielu kibiców pojawi się na stadionie. Zdajemy sobie sprawę, jak duży kredyt zaufania od nich otrzymujemy. Najważniejsze jest to, żebyśmy pokazali na boisku to co najlepsze i żeby dać satysfakcję kibicom – przekonywał kapitan biało-czerwonych. Wieczorny trening na głównej płycie był otwarty tylko przez piętnaście minut dla przedstawicieli mediów, natomiast później trzeba było opuścić obiekt i pozwolić kadrowiczom na przeprowadzenie zajęć w spokoju. Mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska, którzy mieli odrobinę szczęścia, mogli spotkać naszych reprezentantów w piątkowe południe na Ostrowie Tumskim, gdzie wybrali się na spacer. Wieczorem jednak spacerku już nie było. Mimo nie najwyższej temperatury na trybunach pojawiło się ponad czterdzieści tysięcy kibiców. Wrocławski obiekt tuż przed rozpoczęciem spotkania stał się biało-czerwony. Nasi zawodnicy wyszli na to spotkanie w wyjątkowych strojach. Na rękawach widniał bowiem logotyp Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, co jest efektem nawiązania współpracy pomiędzy fundacją Jerzego Owsiaka oraz Polskim Związkiem Piłki Nożnej. W takich samych strojach piłkarze wybiegną już jutro w Poznaniu, gdzie będą się mierzyć z reprezentacją Irlandii. Koszulki z podpisami naszych kadrowiczów trafią na licytację podczas najbliższego finału WOŚP, który odbędzie się 12 stycznia przyszłego roku. Pierwsze minuty nie porwały licznie zgromadzonej publiczności. Polacy starali się atakować bramkę Matúša Kozáčika, ale nie przynosiło to żadnego rezultatu. Tempo gry w pewnym momencie stało się dosyć senne, więc kibice postanowili ożywić się, tworząc biało-czerwoną meksykańską falę. Po półgodzinie gry najwyraźniej usnęła polska defensywa, bo Słowacy ośmieszyli nas w polu karnym, a całą akcję strzałem do pustej bramki wykończył Juraj Kucka. Na trybunach zrobiło się cicho, a kibice przecierali oczy ze zdumienia. Przecież nie tak czterdziestotysięczny tłum zgromadzony na Maślicach wyobrażał sobie ten wieczór. Niestety, Słowacy nie zamierzali na tym poprzestać. Kilka minut później przegrywaliśmy już 0:2, a sytuację sam na sam z Arturem Borucem wykorzystał Róbert Mak. Schodzących na przerwę polskich piłkarzy pożegnały głośne gwizdy. Drugą połowę nasi gracze rozpoczęli z ogromnym animuszem, co mogło się zakończyć... trzecią bramką dla Słowaków, gdyby kontratak lepiej wykończył Mak. Zawodnicy Nawałki nie potrafili znaleźć sposobu na to by przedrzeć się pod bramkę rywala, co skutkowało zagraniem piłki w kilku sytuacjach do... Boruca. Polski bramkarz, mimo wpuszczenia dwóch bramek, był chyba jedyną szanowaną postacią w naszym zespole, ponieważ kibice skandowali dwukrotnie jego nazwisko. Bardzo nieprzyjemne zjawisko miało miejsce, gdy dochodziło do zmian. Kibice nagradzali brawami schodzących piłkarzy gości, natomiast gdy dochodziło do zmiany w polskim zespole, słychać było gwizdy i buczenie. W pewnym momencie publiczność zaczęła dopingować rywali skandując: „jeszcze jeden!”. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem spora część kibiców opuściła swoje miejsca, by udać się do wyjścia. Inni zostali tylko po to, by po jego usłyszeniu podziękować piłkarzom solidną porcją gwizdów. – Byliśmy pełni nadziei przed tym spotkaniem. Teraz muszę zadbać o to, by zawodnicy nie opuszczali głów. Będziemy robić wszystko, by poprawić naszą grę do wtorku. To bardzo przykre uczucie, kiedy kibice gwiżdżą na naszą reprezentację, dlatego musimy walczyć w kolejnych spotkaniach o ich zaufanie – mówił po meczu selekcjoner Adam Nawałka. Reprezentacja po meczu ruszyła z powrotem do Grodziska, by właśnie tam znaleźć złoty środek do zmazania plamy z meczu przeciwko Słowacji. Jutrzejszy mecz w Poznaniu przeciwko Irlandii rozpocznie się punktualnie o 20:45.

POLSKA – SŁOWACJA0:2 (0:2)
Bramki: 0:1 Kucka (31), 0:2 Mak (39). Żółte kartki: Škrtel, Hamšik, Pekarik. Sędziował: Marco Borg (Malta). Widzów: 40 605.
POLSKA: Boruc – Olkowski, Jędrzejczyk, Kamiński, Kosznik (85 Marciniak), Błaszczykowski, Krychowiak (87 Pazdan), Jodłowiec (75 Mączyński), Sobota (75 Robak), Mierzejewski (67 Brzyski), Lewandowski.
SŁOWACJA: Kozáčik – Pekarik, Škrtel, Ďurica, Hubočan, Pečovský (90 Šesták), Kucka (90 Saláta), Mak (63 Ďuriš), Hamšik (85 Čišovský), Stoch (85 Švento), Nemec (63 Bakoš).

ŁUKASZ JURKOWSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.