Remis Śląska Wrocław w LOTTO Ekstraklasie

Maciej Piasecki, poniedziałek, 13 lutego 2017

Jan Urban mógł udanie rozpocząć przygodę na ławce trenerskiej Śląska Wrocław. Jego zespół objął prowadzenie po golu Roberta Picha. Z Płocka nie przywiózł jednak trzech punktów, ponieważ miejscowa Wisła wyrównała w ostatniej akcji meczu za sprawą Jose Kante.

avatar

Po tym jak spotkanie Górnika Łęczna z Zagłębiem Lubin zostało przełożone, przyszło nam czekać na niedzielny pojedynek Śląska Wrocław z Wisłą Płock i debiut Jana Urbana w roli trenera gości. Jego podopieczni wyprawili się na Mazowsze po trzy punkty. – Wiemy jak gra Wisła – zapewniał szkoleniowiec na przedmeczowej konferencji. – Raczej nie będą atakować na hurra. Wolą poczekać na przeciwnika, sprawdzić na co go stać i dopiero wtedy spróbować swoich szans. Główną siłą tej drużyny jest to, że długo pracuje z tym samym trenerem. W przygotowawczych sparingach zdecydowanie lepiej prezentował się WKS, ale: – Mecze ligowe rządzą się swoimi prawami – kontynuował Urban. – Piłkarze grają już pod presją i zachowują się inaczej. U nas jednak jest dobra atmosfera i najważniejsze, że nie trzeba było nad nią dużo pracować. Śląsk pod wodzą trenera Jana Urbana ma w końcu grać odważniej. – Chcemy nareszcie grać ofensywnie i nie nudzić swoimi występami kibiców – przyznał na konferencji Łukasz Madej. – Mamy wielu ofensywnych graczy, a po dojściu do zespołu Roberta Picha rywalizacja w przedniej formacji jeszcze bardziej się zwiększyła. ­Trener Urban znalazł w sparingach wychowankowi ŁKS-u nową pozycję na boisku. – Byłem testowany w środkowej strefie, a nie na skrzydle, jak do tej pory. Swoją przygodę z piłką zaczynałem jako „dziesiątka”, dopiero później zostałem przestawiony na bok. W Płocku zmierzyły się trzynasta z dwunastą ekipą jesieni. Zapowiedzi Madeja o ofensywnej grze Śląsk mógł potwierdzić już na samym początku. W 3. minucie piłkę po kombinacyjnej akcji dośrodkował w pole karne Pawelec. Strzelał niepilnowany Morioka, lecz futbolówkę musnął jeszcze Biliński i ta trafiła ostatecznie w słupek. Niedługo później Wisła postraszyła gości. Merebashvili przedarł się z piłką w szesnastkę. Dobrze na przedpolu interweniował Pawełek, którzy rzucił się ofiarnie pod nogi Gruzina. Później nastąpił festiwal strzałów zablokowanych. Najpierw szczęścia próbował Morioka, potem Merebashvili i na końcu Riera, z pierwszej piłki. To jednak akcje wrocławian były bardziej składne. W 35. minucie ponadto goście mogli skorzystać z błędu Kiełpina.

RAFAŁ STEFANIAK

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 6 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment