RADOSŁAW HYŻY

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 29 października 2018

Kiedyś był jednym z najbardziej oryginalnych zawodników w polskiej koszykówce. Dzięki charakterowi i woli walki został ulubieńcem kibiców. Teraz stawia pierwsze kroki jako trener, próbując wrócić z koszykarskim Śląskiem do ekstraklasy. Radosław Hyży jest kolejnym bohaterem naszego alfabetu.

avatar
Radosław Hyży - kolejny bohater naszego alfabetu (fot. archiwum)

A – Ambicja. Trener WKS-u zawsze był niesamowicie ambitnym zawodnikiem. – Ta ciągła presja wygrywania zjadała mnie od środka. Jak zrozumiałem, że ambicja to nie jest najważniejsza rzecz w życiu, to mi się łatwiej żyje – deklaruje Radosław Hyży.
B – Boston Celtics. Radosław Hyży lubi koszykówkę w każdym wydaniu, nie zaskakuje więc fakt, że jest fanem NBA. Boston Celtics to jedna z jego ulubionych drużyn.
C – Czechy. Radosław Hyży w swojej karierze za granicą grał we Francji, Chorwacji i Czechach. Właśnie ten ostatni kraj wspomina najlepiej. – Tam zrozumiałem, że nie samą koszykówką człowiek żyje i zrozumiałem, dlaczego Czesi są szczęśliwi. Oni nie zazdroszczą i spokojnie podchodzą do swojego zawodu, to jest tylko praca. Mieliśmy sezon na 44 spotkania i w trzeciej kolejce przegraliśmy mecz. Ja głowa na dół, myślę co to będzie, a oni się śmieją i mówią: „Radek, jeszcze 41 spotkań. Przecież daliśmy z siebie wszystko” Potem poszliśmy razem na piwko i ja byłem w szoku, że tak można. Wtedy zrozumiałem, że trenerzy, którzy mi wpajali różne rzeczy, troszkę się mylili – mówi trener FutureNetu Śląska.

AGATA WALICKA

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.