Prochowiczanka zbliża się do podium

Pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej odniosła świdnicka Polonia. Jej sytuacja w tabeli cały czas jest jednak bardzo trudna. W przeciwieństwie do sytuacji Prochowiczanki, która znów zapunktowała, tym razem w Szprotawie i coraz wyraźniej zgłasza akces do walki o podium. Nerwowo było w Bielawie, gdzie padł remis, a na trybunach wylądował trener ząbkowickiego Orła. 

ZIELONA GÓRA – DZIERŻONIÓW 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Figiel (9).

DZIERŻONIÓW: Malec – M. Paszkowski, Tobiasz, Barski, Górski, kret, Korkuś (46 Majewski), Radziszewski (70 Lechocki), Śmiałowski, Maciejewski, Kuriata (46 Niedojad).

Mecz w Zielonej Górze rozpoczął bardzo pechowo dla gości. Kuriozalną bramkę zdobył Figiel, który strzelił lekko i bramkarz Lechii próbował łapać piłkę, jednak ta pod ręką wtoczyła się do bramki. Kolejne minuty to bardzo wyrównana gra w środkowej strefie boiska. Gospodarze rzadko pojawiali się pod dzierżoniowską bramką. Goście w pierwszej połowie próbowali sobie stwarzać akcje bramkowe, ale nie zdołali wyrównać. Po przerwie świetną okazję w 53. minucie miał Paweł Tobiasz, który strzelił z bliska na bramkę Lechii, jednak bramkarz instynktownie wybił piłkę nogą na rzut rożny. W drugiej połowie dzierżonowianie prowadzili grę. W końcówce wynik mógł ulec zmianie, ale sędzia nie zdecydował się wskazać na rzut karny, po ewidentnym zagraniu piłki ręką przez obrońcę z Zielonej Góry. Wynik nie uległ zmianie i lider po raz kolejny bardzo szczęśliwie zdobył trzy punkty – Uważam, że z przebiegu gry zasłużyliśmy chociaż na jeden punkt. Ale trudno, ten mecz jest już historią. Szkoda, bo niektórzy piłkarze grali z drobnymi urazami i naprawdę zostawiliśmy serce na boisku. Lechia nie jest tak dobrze funkcjonującą maszyną jak w rundzie jesiennej i wygrali z nami przy dużym szczęściu – podsumował mecz Zbigniew Soczewski. 

ŚWIDNICA – ŻARY 3:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Kukla (24), 2:0 Lato (34), 2:1 Gad (58-karny), 3:1 Kopernicki (73), 3:2 Kosman (75).

ŚWIDNICA: Wierzbicki – Lato, Chrapek, Luber (82 Szuba), Salomon, G. Borowy, S. Borowy, Fojna, Jaros (90 Kalka), Kukla (65 Miętkiewcz), Kopernicki (85 Klimczak).

Piłkarze Polonii odnieśli wreszcie zwycięstwo w rundzie wiosennej. Do Świdnicy przyjechał Promień Żary, z którym gospodarze nie wygrali od pięciu lat, jednak w sobotę udało się przerwać tę niekorzystną passę. Od początku meczu gospodarze mieli przewagę, którą udało9 im się udowodnic bramką w 24. minucie, gdy strzał Fojny skutecznie dobił Kukla. Dziesięć minut później świdniczanie wywalczyli rzut wilny. Do piłki podszedł Jarosław Lato, który pięknym strzałem podwyższył prowadzenie. Po przerwie goście ruszyli do odrabiania strat. W 58. minucie Jarosław Gad wykorzystał rzut karny i było 1:2. Od tego momentu Promień starał się doprowadzić do wyrównania, ale przyniosło to odwrotny efekt. Podopieczni Przemysława Malczyka wyprowadzili zabójczą kontrę w 73. minucie, po której Mateusz Kuriata zdobył trzecią bramkę dla Polonii. Dwie minuty później Wierzbicki musiał wyjmować piłkę z siatki, po tym jak Kosman wykorzystał zamieszanie w polu karnym. Obie strony do końca walczyły o zdobycie bramk, lecz ta sztuka nie udała się już nikomu i trzy punkty zostały w Świdnicy.

RZEPIN – KĄTY WROCŁAWSKIE 3:0 (2:0)

Bramki: Adamczewski 2, Mendelski.

KĄTY WROCŁAWSKIE: Anisimowicz – Kotwicki, Ożga, Galuś, Parada, Bagiński (65 Juchno), Mierzwa (75 Nowak), Wilusz (55 Pawlak), Pałys (50 Kurek), Wróbel, Janusz.

Pierwsza bramka padła po stracie Kotwickiego, zawodnik gospodarzy wyszedł sam na sam z bramkarzem Bystrzycy i nie zmarnował okazji. Drugi gol padł po rzucie wolnym. Anisimowicz piąstkował piłkę, obrońcy wybili ją zbyt krótko i Adamczewski z dystansu uderzył nie do obrony. Po stałym fragmencie gry padła również bramka numer trzy. – To był kubeł zimnej wody. Ilanka nie grała wspaniałego futbolu, ale my popełniliśmy dużo własnych błędów i na własne życzenie przegraliśmy. Teraz jednak myślimy o kolejnym meczu, bo o tym należy szybko zapomnieć – podsumował trener Bystrzycy, Marcin Foltyn.

ŁUKASZ JURKOWSKI

BIELAWIANKA – ZĄBKOWICE ŚL. 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Kuriata (53-karny), 1:1 P. Zieliński (76-karny). Żółte kartki: Ochota, Kopeć, Janiczak, Morasz oraz Horwat, Deneka, Okrojek. Czerwona kartka: Okrojek (90-za drugą żółtą). Sędziowali: Arkadiusz Grab oraz Krzysztof Mazur, Piotr Ujec (Legnica). Widzów: 100. 

BIELAWIANKA: Janiczak – Rapacz, Morasz, Reszczyński, T. Zieliński, Chęciński, P. Zieliński, Jagieła (72 Rurarz), Ochota, Kopeć, Ślepecki.  

ZĄBKOWICE ŚL.: Mazur – Gołdyn, Horwat, Okrojek, Kobrzak, Szydziak, czachor, Deneka, Wac, Woźniak (6 Piezga, 46 Balicki), Kuriata.

Remis w Bielawie szczególnie rozczarował trenera gości Arkadiusza Albrechta, który nie mógł pogodzić się z decyzjami sędziów i kilka minut przed ostatnim gwizdkiem został wyproszony na trybuny. – K…, jakie karne k…, jaki spalony, wykrzykiwał do sędziów – opisał zachowanie szkoleniowca w sprawozdaniu sędzia Arkadiusz Grab. – Zdenerwowałem się – przyznał Albrecht. – Ale jak miałem zareagować, kiedy rzut karny przeciwko nam był kompletnie wymyślony. A sędzia liniowy ruszał się jakby miał 60 lat. Nasi sędziowie w ogóle powinni jechać do Anglii się uczyć – mówił szkoleniowiec Orła. Obie bramki w tym meczu padły po rzutach karnych.

SPROTAVIA – PROCHOWICZANKA 1:3 (1:1)

Bramki: 1:0 Weryszko (20), 1:1 Niewdana (27), 1:2 Paweł Mista (50), 1:3 Ogórek (83). 

PROCHOWICZANKA: Marusiak – Wyżga, P. Kula, Gajewski, M. Kula, Niewdana (90 Azikiewicz), Dudka, Miśta (80 Piwowarczyk), T. Wojciechowski (25 Grochowski), Ogórek, Wasilewski. 

Prochowiczanka pozostaje niepokonana tej wiosny. Tym razem trener Jarosław Pedryc miał wyjątkowo trudne zadanie. Do Szprotawy nie mógł zabrać aż siedmiu podstawowych zawodnik. – Zbiegło nam się kilka niefortunnych zdarzeń. Na przykład bramkarz Kojewski jest kontuzjowany, Węgłowski ma złamaną rękę, a Antosiewicz wyjechał na chrzciny do Anglii. Już od paru dni głowiłem się co począć z tym fantem, musiałem przemeblować całą obronę. W dodatku przed meczem urazu mięśnia dwugłowego doznał Azikiewicz – wylicza szkoleniowiec. W tej sytuację szansę gry otrzymali rezerwowi, a nawet kompletni debiutanci. Od pierwszych minut na boisku pojawili się wychowankowie klubu z Prochowic - Tomasz Wojciechowski i Paweł Miśta, a w drugiej swój pierwszy mecz w seniorach rozpoczął 17-letni Michał Piwowarczyk. Młodzież nie zawiodła, chociaż mecz rozpoczął się lepiej dla gospodarzy. – Początek bez wątpienia należał do Szprotavii. Zdobyła bramkę. Miejscowi mieli też dwie poprzeczki – twierdzi trener Pedryc. W 27. min losy meczu się jednak odwróciły. Zaczęło się od główki Piotra Kuli po którym bramkarz sparował piłkę na rzut rożny. Marcin Kulej dośrodkował w pole karne, a tam już Piotr Niewdana uprzedził obrońcę i wyrównał stan gry. W tym momencie goście uwierzyli w swój sukces. A w 50. min objęli prowadzenie. Wspomniany Paweł Miśta uderzył z 17 metrów tuż przy słupku i była 2:1 dla Prochowiczanki. Gospodarze próbowali wyrównać, ale prochowiczanie rozbijali ich ataki już w zarodku. I sami groźnie kontratakowali. W 83. min Marcin Ogórek wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i chytrym strzałem z narożnika pola karnego ustalił wynik meczu.

MIĘDZYRZECZ – FOTO-HIGIENA 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 D. Kowalski (20-samobójcza)

FOTO-HIGIENA: Wierzba – Płomiński, Pożarycki, Smoliński, Koszelowski, Kucyniak (80 M. Przytuła), Sorbian, Dewerenda (46 Skorłutowski), Budny, Jaworski (46 Boczarski), Florek (90 P. Przytuła).  

Drużynie prowadzonej przez Krystiana Pikausa w wywiezieniu kompletu punktów z Międzyrzecza wymiernie pomógł obrońca Orła, Kowalski. Po dośrodkowaniu Kucyniaka zawodnik gospodarzy tak niefortunnie próbował przeciąć lot piłki na 17 metrze, że skierował ją do własnej bramki. – Gol stadiony świata. No i najważniejsze, że gwarantujący nam zwycięstwo – cieszył się trener Foto-Higieny, który przyznał, że ten sukces nie przyszedł jego drużynie łatwo. – To był dla nas bardzo trudny mecz, grę utrudniało mokre boisko, a nasza gra też nie była rewelacyjna. Gospodarze próbowali nam zagrozić po stałych fragmentach, kiedy posyłali piłkę w nasze pole karne na tak zwaną  afrerę. Ale sami też nie mieliśmy zbyt wielu okazji bramkowych. Najlepsza miał Boczarski, kiedy w 75. min trafił w słupek – zakończył Krystian Pikaus.

ŚLĘZA – ŚWIEBODZIN 4:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Niewiadomski (38), 2:0 Kątny (40), 3:0 Janas (41), 4:0 Celuch (86). Żółte kartki: Stawowy, Hajdamowicz, Jamrozowicz oraz Kozłowski, Topolski. Sędziowali: Jarosław Grobelny oraz Piotr Paluch, Hubert Kut (Wrocław). Widzów: 150

ŚLĘZA: Gąsiorowski – Flejterski (66 Dorobek), Kątny, Bielski, Przystalski, Stawowy, Synowiec (75 Celuch), Janas, Niewiadomski, Brusiło (76 Jamrozowicz), Hajdamowicz (66 Kowalski).  

Ślęza cały czas utrzymuje czteropunktową stratę do prowadzącej w tabeli Lechii Zielona Góra. W sobotę wrocławianie potrzebowali zaledwie trzech minut by rozstrzygnąć losy spotkania z Pogonią. Jednak wbrew pozorom goście tanio skóry nie sprzedali. – Pogoń postawiła na dzisiaj ciężkie warunki zwłaszcza w pierwszej połowie, ale i w drugiej dobrze się broniła. Świebodziczanie grali blisko siebie, trzymali odległości. Ciężko było stworzyć sytuacje bramkowe – stwierdził po ostatnim gwizdku drugi trener Ślęzy, Bartłomiej Breś.

KARNIN – TRZEBNICA 3:1 (2:1)

Bramki: 1:0 Raćko (19), 1:1 Jakóbczyk (32), 2:1 Bednarz (42), 3:1 Szamotulski (90). 

TRZEBNICA: Buchla – Waliszczak, Suchecki, Nawrot, Szczepek, Psiurka (60 Zieliński), Pająk (46 Fitowski), Adamczyk, R. Miazgowski, Jakóbczyk, Bergier.

Wynik nie oddaje przebiegu gry. Przebieg meczu ustawiła szybko zdobyta przez gospodarzy bramka. – Od tego momentu cały czas szukaliśmy okazji na wyrównanie i dopięliśmy swego – relacjonuje kierownik trzebniczan Władysław Tronina. W 32. min wyrównał Jakóbczyk, który z bliska skierował piłkę do bramki po centrze Bergiera i zgraniu Miazgowskiego. Odważna, ofensywna gra gości jeszcze w pierwszej połowie kosztowała ich jednak utratę kolejnej bramki. – W drugiej połowie nadal graliśmy do przodu i stwarzaliśmy okazje bramkowe. Najbliższy szczęścia był Miazgowski, który trafił w słupek – mówi Tronina. To jednak Piast strzelił kolejnego gola. W 90. min kontratak celnym strzałem zakończył Szamotulski.

W zaległych meczach: Polonia Trzebnica – Sprotavia Szprotawa 2:0 (2:0), bramki: 1:0 Jakóbczyk (38-karny), 2:0 Bergier (43); Orzeł Ząbkowice Śl. – Piast Karnin 1:2; Lechia Dzierżoniów - Orzeł Międzyrzecz 5:0, bramki: Lechocki, Kuriata, Radziszewski, Majewski, Tobiasz.

1. Lechia Zielona Góra          20        55        70:15

2. Ślęza Wrocław                  21        51        63:14

3. Lechia Dzierżoniów         22        38        36:20

4. Prochowiczanka               21        35        35:23

5. Ilanka Rzepin                     20        35        34:25

6. Promień Żary                     20        31        31:29

7. Foto-Higiena Gać             21        30        31:30

8. Pogoń Świebodzin             20        30        34:31

9. Bielawianka Bielawa        20        27        31:28

10. Bystrzyca Kąty Wr.       20        24        27:31

11. Piast Karnin                     21        24        28:34

12. Polonia Trzebnica          21        24        27:48

13. Sprotavia Szprotawa        21        20        20:29

14. Polonia Świdnica            20        18        28:39

15. Orzeł Ząbkowice Śl.       21        17        29:49

16. Orzeł Międzyrzecz           21        3          8:87

W zaległej 18. kolejce (1 maja) zagrają: środa, g. 16: Bielawa - Karnin, Zielona Góra - Rzepin, Ząbkowice Śl. - Wrocław, Świdnica - Międzyrzecz, Dzierżoniów - Szprotawa, Trzebnica - Świebodzin, Kąty Wrocławskie - Prochowice, Żary – Gać.

W 24. kolejce (4 maja) zagrają: sobota, g. 11: Trzebnica - Rzepin; g. 15: Ząbkowice Śl. - Świdnic; g. 16: Kąty Wr. - Zielona Góra, Żary - Szprotawa; 17: Dzierżoniów - Bielawa, Świebodzin - Międzyrzecz, Gać - Karnin, Prochowice - Wrocław.

ŁUKASZ HARAŹNY

Ślęza na Oporowskiej?

Prochowiczanka Prochowice ma już za sobą pierwszy mecz o stawkę. Pozostali III-ligowcy nadal rozgrywają sparingi.

Wróciłem i uratowałem

– Ludzie do mnie dzwonili, płakali, że tylu chłopaków z Kątów Wrocławskich gra w tej drużynie, że trzeba to ratować. No i się zlitowałem, i uratowałem – mówi Józef Białek, który po pół roku przerwy postanowił znów wyciągnąć pomocną dłoń do III-ligowca znad Bystrzycy.

Na własne oczy

Na przedostatnią wyprawę w ramach cyklu reportażowego pt. „Na własne oczy”, Maciej Piasecki wybrał się do najmniejszego dolnośląskiego miasta, mającego ponad siedmiusetletnią historię.

Na własne oczy

Piłkarze wrócili do treningów, karuzela transferowa powoli się rozkręca, a redaktor Maciej Piasecki pomału dociera do końca cyklu „Na własne oczy”. Ostatnią reportażową trójkę otwiera Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij