Praca wre w KGHM Zagłębiu Lubin

Transferowe przymiarki, testy, przedłużanie kończących się kontraktów i podpisywanie nowych – zimowa normalka w klubach ekstraklasy. Ruch panował między innymi w gabinetach KGHM Zagłębia Lubin, które mimo że w rozgrywkach spisuje się dość przeciętnie, ma w swoim składzie mocno pożądanych przez konkurencję zawodników.

Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Filip Starzyński, Damjan Bohar – o ich ewentualnym odejściu spekulowano od dobrych kilku miesięcy. To bez wątpienia najbardziej wartościowi gracze obecnego Zagłębia, postacie, bez których trudno wyobrazić sobie lubińską jedenastkę. Cóż, na razie cały kwartet przy Skłodowskiej-Curie zostanie, o czym na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej poinformował prezes klubu, Artur Jankowski. Miedziowi mają więc odpowiednie atuty, by powalczyć o załapanie się do górnej ósemki, a potem – jak to bywa w najbardziej nieprzewidywalnej lidze tej części Europy – powalczyć o coś więcej. Schody zaczną się latem, kiedy będzie trzeba znaleźć następców dla co najmniej dwóch ze wspomnianej czwórki.

Starzyński zostaje!

Bez wątpienia najlepszą informacją jest ta o przedłużeniu umowy z Filipem Starzyńskim. Chrapkę na rozgrywającego ZL miała Lechia, która wobec słabszego sezonu, niż powszechnie oczekiwano, szuka wartościowych wzmocnień. Opiekun lechistów Piotr Stokowiec doskonale zna możliwości Starzyńskiego, dlatego też ponownie chciał mieć go w swojej szatni. Ten grzecznie jednak podziękował i postawił na życiową stabilizację. – Zarówno ja, jak i moja rodzina dobrze się tutaj czujemy – z charakterystyczną dla siebie skromnością rzucił na konferencji „Figo”. Fakty są takie, że gdyby nie udało się go w Lubinie zatrzymać, perspektywy na okres luty-maj nie byłyby kolorowe. A to jest fundament, na którym można budować. I to naprawdę solidne konstrukcje. – Długo pracowaliśmy w ciszy i udało się osiągnąć porozumienie. Filip podpisał 3-letni kontrakt obowiązujący od lipca – będzie więc z nami kolejne 3,5 roku, z czego się bardzo cieszymy. Muszę podkreślić, że rozmowy między zawodnikiem, jego menedżerem i klubem były bardzo profesjonalne. Umówiliśmy się, że żadne informacje nie będą wychodziły na zewnątrz, nawet wobec głosów z drużyn zainteresowanych, jakoby Filip miał do nich dołączyć. Udało nam się wygrać ten wyścig na dobrym poziomie biznesowym dla obu stron. Nie było łatwo, bo do walki włączył się jeden z polskich klubów, któremu zależało na jego pozyskaniu, myślę jednak, że oprócz pieniędzy, zdecydowały również inne względy. Filip dobrze się tutaj czuje, chciałby spędzić w Lubinie kolejne lata i wesprzeć zespół, którego jest filarem – opowiadał Artur Jankowski.

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Step by step

Sędzia, trener personalny i mentalny, a poza tym bloger i coach językowy. Step by step to dla niego nie tylko wyświechtany slogan i nazwa jego firmy, a przede wszystkim to klucz do jego życiowej filozofii.

Szukam planu B

Wzoruje się na Lewym, gra w Fifę, jesienią zdobył 13, a nie 12 bramek jak informowały niektóre serwisy i – gdyby nie powiodło się w piłce – szuka planu B. Kto taki?

Trenujemy w...

Spotkanie z Czesławem Michniewiczem rozpoczęliśmy od miłych wspomnień. Szkoleniowiec, mimo upływu lat, doskonale pamięta nasz tygodnik.

Zagranica daleka i...

Polskich trenerów pracujących w klubach zagranicznych można policzyć na palcach u rąk. Szczególnie jeśli mówimy o klubach cieszących się szeroko rozumianą renomą.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij