Porażka Panthers Wrocław ze Swarco Raiders Tirol

Maciej Piasecki, poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Po blisko dwuletniej przerwie Panthers Wrocław ponownie mogli zaprezentować się na murawie Stadionu Olimpijskiego. W meczu Pucharu Europy mistrzowie Polski ulegli wprawdzie austriackiemu Swarco Raiders Tirol, organizacyjnie mogą uważać się jednak za zwycięzców. Wydarzenie śmiało można porównać z SuperFinałem PLFA, którego gospodarzem w 2015 roku była stolica Dolnego Śląska.

avatar
Panthers ulegli w debiucie na nowym Olimpijskim austriackiemu Swarco Raiders Tirol (fot. K. Ziółkowski)

Ówczesna, decydująca batalia Topligi na Stadionie Miejskim była świętem futbolu amerykańskiego w każdym calu. Sportowe otwarcie areny The World Games 2017 wyglądało podobnie, jedyna znacząca zmiana dotyczyła aury. 

Burgery i DJ
Kwiecień to jednak nie lipiec i w ostatnich dniach trzeba było wyciągnąć z szafy jesienno-zimowe odzienie. Temperatura w okolicach 10 stopni oraz przez około pół godziny mocno padający deszcz nie zakłóciły zainteresowanym w wyborze tej formy spędzenia sobotniego popołudnia i wieczoru. Swoje zrobił zlot foodtrucków – by z szeregu wozów z burgerami, kiełbaskami, makaronem czy nawet pączkami, wybrać coś dla siebie, trzeba było przemaszerować w tę i we w tę. Wydaje się, że sportowa impreza i targ ulicożerców doskonale ze sobą współgrają, gdyby jeszcze pieczątkę przybiła pogoda... Lepszą ofertę można by przygotować jedynie dla najmłodszych, trampolina i zjeżdżalnia tym razem wystarczyły, ale kiedy słońca będzie więcej, komputery na świeże powietrze zamienią także dzieci (oby). Efektowne było także samo otwarcie, rundę po torze żużlowym zrobiły motocykle, że pokaz dały także Wild Cats Cheerleaders. Wszystkiemu przygrywał DJ słyszalny w kuluarach, na esplanadzie oraz trybunach, a więc wszędzie z wyjątkiem murawy. Tam swój koncert grali główni aktorzy eventu.

Dobry początek, gorzej po przerwie
Być może mało kto zdawał sobie sprawę, że Swarco Raiders Tirol to jedna z najmocniejszych drużyn na Starym Kontynencie, pięciokrotny i aktualny mistrz Austrii, kilkukrotny zdobywca europejskich trofeów. W tych sukcesach maczał palce także obecny szkoleniowiec Panter Nick Johansen, który przez cztery sezony był coachem właśnie w Innsbrucku. Jak silny jest to przeciwnik, można było się przekonać już podczas gry, choć jeszcze nie na samym początku. To wrocławianie lepiej weszli w spotkanie, po przyłożeniach rozgrywającego Tima Morovicka i Adama Skakowskiego (oraz punkcikowi za podwyższenie Adama Nelipa) prowadzili najpierw 13:3, a po drugim TD Morovicka (i punkcie Nelipa) także 20:10. Mniej więcej na półmetku drugiej kwarty do głosu doszli jednak przyjezdni – zaczęło się od najpiękniejszej akcji tego pojedynku i rajdzie przez całe boisko Sandro Platzgummera. Dwie minuty przed przerwą Raiders wyszli na prowadzenie, które powiększyli w drugiej części. Końcowy rezultat 20:33 pokazuje, że mistrzowie Topligi nawiązali walkę, ale też nie ustrzegli się błędów. Porażki trudno było uniknąć, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i po ubiegłorocznym triumfie w IFAF Champions League i obiecującym początku w opisywanej tutaj potyczce wygrana nie była wcale taka odległa.

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 2 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.