Polska – Portugalia 2:3 na Stadionie Śląskim w Chorzowie

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 15 października 2018

Rekordowy, 103. mecz Jakuba Błaszczykowskiego w kadrze, setny Roberta Lewandowskiego, do tego szczęśliwy w tym stuleciu dzień 11 października i legendarny Stadion Śląski – reprezentacja Portugalii nie patrząc na okoliczności, zasłużenie i pewnie pokonała biało -czerwonych w czwartkowym starciu Ligi Narodów. By myśleć o pozostaniu w dywizji „A”, podopieczni Jerzego Brzęczka musieli wygrać w niedzielę z Włochami...

avatar
Krzysztof Piątek (z prawej) otworzył wynik w meczu z Portugalią

Czy to im się udało, dziś już wiadomo. Zanim jednak Damir Skomina dał sygnał do rozpoczęcia spotkania, pierwsze egzemplarze „Słowa Sportowego” wychodziły z maszyn drukarskich. Silva, Silva, Silva Tymczasem w czwartek selekcjoner szukał pierwszego zwycięstwa w roli selekcjonera, próbując nowego ustawienia taktycznego 1-4-3-1-2. System odważny, ofensywny, z tercetem Zieliński – Lewandowski – Piątek na desancie, bez nominalnych skrzydłowych. Patrząc na klasę rywala, system dość ryzykowny. Mimo tego, że mistrzowie Europy z 2016 roku przylecieli się na Śląsk między innymi bez Cristiano Ronaldo, Ricardo Quaresmy, Joao Moutinho i Joao Mario, pokazali jak świetnie rozumiejącym się kolektywem dysponują. Kolektywem złożonym z wartościowych i przede wszystkim wybitnych technicznie piłkarzy. Dowodem bramki zdobywane w różny sposób. Pierwsza po akcji zespołowej na prawej stronie, wykorzystanie braku asekuracji Rafała Kurzawy i bezradność Artura Jędrzejczyka. Piłkę do siatki finalnie zapakował Andre Silva, asystował mu Pizzi. Drugie trafienie to efekt długiego podania w „szesnastkę”. Adresatem Rafa Silva, którego w oddaniu strzału wyręczył Kamil Glik. To trzeci „swojak” zawodnika Monaco w reprezentacyjnej karierze. Wreszcie trzeci gol po indywidualnej akcji Bernardo Silvy, który z dziecinną łatwością minął Kurzawę. Nasza lewa strona zagrała katastrofalnie, rywale właśnie tam znaleźli tam słaby punkt Polaków, niemiłosiernie ich ogrywając. A gospodarzom w oczach mieniło się nazwisko Silva... – Mieliśmy swoje sytuacje i odbiory, których nie wykorzystaliśmy, Nie potrafiliśmy przejść do szybkiego kontrataku, to powodowało, że pierwsze, niedokładne podania napędzały Portugalczyków. Popełniliśmy zbyt proste błędy w defensywie, nie można jednak winić wyłącznie linii obrony, wpływ na to ma cały zespół – tłumaczył selekcjoner Jerzy Brzęczek. Portugalczycy wypracowali kolejne możliwości na podwyższenie rezultatu, najlepszą po akcji Renato Sanchesa, którego próbę z linii bramkowej wybił Tomasz Kędziora. Najlepszy z tego meczu jest więc mimo wszystko wynik. Remis nie byłby sprawiedliwy.

Z Chorzowa
ARKADIUSZ BARSKI


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 6 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.