Polska – Portugalia 2:3 na Stadionie Śląskim w Chorzowie

Rekordowy, 103. mecz Jakuba Błaszczykowskiego w kadrze, setny Roberta Lewandowskiego, do tego szczęśliwy w tym stuleciu dzień 11 października i legendarny Stadion Śląski – reprezentacja Portugalii nie patrząc na okoliczności, zasłużenie i pewnie pokonała biało -czerwonych w czwartkowym starciu Ligi Narodów. By myśleć o pozostaniu w dywizji „A”, podopieczni Jerzego Brzęczka musieli wygrać w niedzielę z Włochami...

Czy to im się udało, dziś już wiadomo. Zanim jednak Damir Skomina dał sygnał do rozpoczęcia spotkania, pierwsze egzemplarze „Słowa Sportowego” wychodziły z maszyn drukarskich. Silva, Silva, Silva Tymczasem w czwartek selekcjoner szukał pierwszego zwycięstwa w roli selekcjonera, próbując nowego ustawienia taktycznego 1-4-3-1-2. System odważny, ofensywny, z tercetem Zieliński – Lewandowski – Piątek na desancie, bez nominalnych skrzydłowych. Patrząc na klasę rywala, system dość ryzykowny. Mimo tego, że mistrzowie Europy z 2016 roku przylecieli się na Śląsk między innymi bez Cristiano Ronaldo, Ricardo Quaresmy, Joao Moutinho i Joao Mario, pokazali jak świetnie rozumiejącym się kolektywem dysponują. Kolektywem złożonym z wartościowych i przede wszystkim wybitnych technicznie piłkarzy. Dowodem bramki zdobywane w różny sposób. Pierwsza po akcji zespołowej na prawej stronie, wykorzystanie braku asekuracji Rafała Kurzawy i bezradność Artura Jędrzejczyka. Piłkę do siatki finalnie zapakował Andre Silva, asystował mu Pizzi. Drugie trafienie to efekt długiego podania w „szesnastkę”. Adresatem Rafa Silva, którego w oddaniu strzału wyręczył Kamil Glik. To trzeci „swojak” zawodnika Monaco w reprezentacyjnej karierze. Wreszcie trzeci gol po indywidualnej akcji Bernardo Silvy, który z dziecinną łatwością minął Kurzawę. Nasza lewa strona zagrała katastrofalnie, rywale właśnie tam znaleźli tam słaby punkt Polaków, niemiłosiernie ich ogrywając. A gospodarzom w oczach mieniło się nazwisko Silva... – Mieliśmy swoje sytuacje i odbiory, których nie wykorzystaliśmy, Nie potrafiliśmy przejść do szybkiego kontrataku, to powodowało, że pierwsze, niedokładne podania napędzały Portugalczyków. Popełniliśmy zbyt proste błędy w defensywie, nie można jednak winić wyłącznie linii obrony, wpływ na to ma cały zespół – tłumaczył selekcjoner Jerzy Brzęczek. Portugalczycy wypracowali kolejne możliwości na podwyższenie rezultatu, najlepszą po akcji Renato Sanchesa, którego próbę z linii bramkowej wybił Tomasz Kędziora. Najlepszy z tego meczu jest więc mimo wszystko wynik. Remis nie byłby sprawiedliwy.

Z Chorzowa

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Pierwszy punkt

Reprezentacja Polski rozegrała pierwszy mecz pod wodzą Jerzego Brzęczka. W Bolonii zremisowała 1:1 z Włochami.

Trenerze, dziękujemy!

Po nieudanych mistrzostwach świata w Rosji zasadne stało się pytanie – czy Adam Nawałka powinien nadal prowadzić białoczerwonych? Czy jeden nieudany turniej powinien rzutować na świetną robotę, jaką dla polskiej piłki selekcjoner wykonał przez ostatnie pięć lat?

Z Japonią o honor

Trzecie z rzędu mistrzostwa świata z udziałem biało- -czerwonych i ten sam scenariusz – mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Podopieczni trenera Adama Nawałki po porażkach 1:2 z Senegalem i 0:3 z Kolumbią mogą już pakować walizki.

Wybrańcy Nawałki

Aż osiem zmian zaszło w reprezentacji Polski na mistrzostwa świata w Rosji w porównaniu z poprzednim wielkim turniejem – Euro 2016 we Francji. Przesadą byłoby nazwać je zmianami kosmetycznymi, niemniej kształt wyjściowej jedenastki biało-czerwonych w ciągu ostatnich dwóch lat znacznie się nie zmienił.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij