Polacy w grupie z Serbią, Estonią i Finlandią

Maciej Piasecki, poniedziałek, 21 listopada 2016

W ostatni wtorek w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego odbyło się losowanie przyszłorocznych mistrzostw Europy siatkarzy. Impreza, której Polacy są gospodarzem, odbędzie się w czterech miastach: Gdańsku, Szczecinie, Krakowie i Katowicach. Losowanie było dla gospodarzy średnio udane. Trafiliśmy m.in. na najgroźniejszą z I koszyka Serbię.

avatar
Kibice naszej reprezentacji swoich ulubieńców a w rozgrywkach grupowych zobaczą w Gdańsku, a następnie biało-czerwoni przeniosą się do Krakowa (fot. K. Ziółkowski)

O Jezus, Serbia...
Galę poprowadził polsatowski duet Jerzy Mielewski i Karolina Szostak. Trzeba przyznać, że nie wszystko idealnie zagrało, pojawiło się kilka mniej i bardziej zabawnych momentów. Ale to złośliwość rzeczy martwych, techniczne problemy przy efektownej (jak się dopiero później miało okazać) prezentacji nacji, które wystąpią podczas ME 2017 (po dwóch nieudanych próbach... po prostu zaczęto losowanie). Summa summarum pokaz i tak się odbył, wszystko wróciło do normy, choć zaraz po samym losowaniu – jeszcze jedna niespodziewana atrakcja – mogliśmy usłyszeć zza kulis Małgorzatę Glinkę-Mogentale. Najsłynniejsza z naszych „złotek” została wyznaczona do losowania, trudno się zatem dziwić, że przejęła się swoim pierwszym wyborem. Choć to rzecz jasna żadna jej wina, dolosowała do polskiej grupy A na dzień dobry... Serbów. Czyli drużynę, która z pierwszego koszyka (pozostałe drużyny to Bułgaria, Niemcy i Belgia) wydawała się być tą wersją, której chcieliśmy uniknąć. Tuż po zejściu ze sceny – a ciągle podczas walki ze sprzętem i wspomnianą prezentacją krajów – na sali rozniosły się słowa: – O Jezus, Serbię wylosowałam. Mina prowadzących mówiła wiele, wybrnęli jednak z uśmiechem – dokładniej Jerzy Mielewski, bo akurat Karolina Szostak dużo lepiej wyglądała, aniżeli szło jej zaglądanie, w większości... do kartki. Opakowanie artystyczne w występy grupy Art Color Ballet (udane trzecie podejście), rodziny Cugowskich (pod nazwą „Cugowscy” dwaj synowie i legendarny wokalista Budki Suflera), Red Lips i chóru Sound’n’Grace plus sama lokalizacja, wszystko jednak skorygowała. A powyższe punktowanie nie ma na celu złośliwości, a raczej wskazanie, że my to słyszeliśmy. Dlatego też dobrze, że skończyło się uśmiechem i wybrnięciem z niespodziewanych sytuacji.

MACIEJ PIASECKI

Więcej w poniedziałkowym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.