Polacy przepili medal

W piątek nasza kadra, stawiana w roli murowanego faworyta do złotego medalu mistrzostw Europy do lat 18, przegrała ćwierćfinał z Włochami 52:70. Fatalna, kompromitująca gra biało-czerwonych szokowała wszystkich. Na ich słabą dyspozycję mogła mieć wpływ środowa impreza, w której wzięło udział 10 naszych reprezentantów. Trener Jerzy Szambelan spędził wczorajszy wieczór na sprawdzeniu monitoringu, aby rozwiać wątpliwości, kto opuścił hotel.

W środę wieczorem, przed piątkowym meczem ćwierćfinałowym przeciwko Włochom, dziesięciu spośród dwunastu reprezentantów Polski udało się do jednego z wrocławskich klubów na zabawę, organizowaną przez wolontariuszy pracujących przy organizacji mistrzostw Europy juniorów. Poza Polakami w klubie pojawili się też zawodnicy innych ekip. Jak mówi Piotr Kwiatkowski, który koordynował mistrzostwa z ramienia Polskiego Związku Koszykówki, nasi juniorzy mieli zgodę na udział w tej zabawie, a tego typu imprezy podczas dnia wolnego w turnieju nie są niczym nagannym. Ale czy zawodnicy, podczas trwania zawodów, nie powinni być skupieni tylko na graniu i prowadzić się w sposób wzorowy? 


O całym zajściu wiedzą nie tylko działacze PZKosz, ale też trenerzy naszej kadry, którzy mają jednak pewne zastrzeżenia. Jakie? Przynajmniej dwóch zawodników do hotelu wróciło późną nocą, będąc pod wpływem alkoholu. W piątek graliśmy najważniejszy, do tamtego momentu, mecz turnieju – ćwierćfinał przeciwko Włochom. Zagraliśmy kompromitująco – ciężko nie wiązać faktu środowej imprezy z fatalną postawą biało-czerwonych w piątkowe popołudnie i porażką 52:70. – Dochodzą do nas plotki, że kilku chłopców bawiło się też w czwartek wieczorem – przyznaje trener Jerzy Szambelan, który zamierza zbadać sprawę. 


Wczorajszy wieczór szkoleniowiec naszej kadry spędził na sprawdzaniu monitoringu, aby mieć pewność, czy krążące plotki i relacje świadków na temat naszych juniorów, przebywających nocą poza hotelem, są prawdziwe. Zapis z kamer powinien jednoznacznie rozstrzygnąć spór – oczyścić zawodników z podejrzeń, albo stać się dowodem ich przewin. Z naszych informacji wynika, że siedmiu reprezentantów Polski postanowiło zabawić się także w nocy z piątku na sobotę, przed sobotnim spotkaniem z Francją. W hotelu każdy wieczór spokojnie, skupieni na walce o złoty medal, spędzili tylko Jakub Koelner i Piotr Niedźwiedzki. Pozostałych dziesięciu koszykarzy bawiło się w środę w mieście – najwcześniej z imprezy organizowanej przez wolontariuszy wrócili Mateusz Ponitka i Przemysław Karnowski. W piątek wieczorem do miasta, bez wiedzy trenerów, poszli Ponitka, Karnowski, Grochowski, Szymkiewicz, Bonarek, Matczak i Michalak. W hotelu zostali Koelner, Grzeliński, Niedźwiedzki, Borowski i Gielo.


Koszykarze, którzy podczas najważniejszego w ich życiu czempionatu, na którym obserwowani byli przez łowców talentów z całego świata, dwukrotnie wychodzili wieczorem do miasta i wracali nocą, wykazując się brakiem dojrzałości i powagi. A przecież podczas trwania turnieju reprezentowali Polskę – czyli każdego z nas. Zamiast w stu procentach skupić się na walce o złoty medal, ulegli pokusom, pokazali swoje słabości. Zarywanie nocy podczas trwania mistrzostw Europy zasługuje na potępienie. Nie popisali się także trenerzy naszej drużyny, którzy mieli sprawować pieczę nad młodymi, gorącymi głowami 18-latków. Co prawda zabronili im rozmów z dziennikarzami, sugerowali, aby odcięli się na te 10 dni od świata zewnętrznego, ale nie egzekwowali tych zakazów.


Lepiej zachować się mogli też przedstawiciele Polskiego Związku Koszykówki, którzy koordynowali działania kadry Polski we Wrocławiu. Jeżeli zapis hotelowego monitoringu potwierdzi, że większość naszych kadrowiczów rzeczywiście urządzała sobie w trakcie turnieju regularne balangi, to muszą oni liczyć się z poważnymi, dyscyplinarnymi konsekwencjami. Ewentualne decyzje w tej sprawie będzie podejmował Polski Związek Koszykówki, którego przedstawiciele, odpowiedzialni za koordynację mistrzostw, sami nie są bez winy. Rzeczywiście, samo wyjście na imprezę nie jest niczym nagannym. Pod warunkiem, że odbywa się w innym terminie niż mistrzostwa Europy w koszykówce.

Polska wygrała grupę!

Dzisiejsze zwycięstwo 82:65 nad reprezentacją Niemiec zapewniło biało-czerwonym pierwsze miejsce w swojej grupie przed ćwierćfinałami! Bohaterem polskich juniorów został Jakub Koelner, który zdobył 17 punktów przy 100-procentowej skuteczności – 5/5 za trzy i 1/1 za dwa.

Serbia na kolanach

Znakomicie dysponowana juniorska reprezentacja Polski ograła Serbów 70:61, odnosząc czwarte zwycięstwo w piątym spotkaniu mistrzostw Europy do lat 18. Nie do zatrzymania był Piotr Niedźwiedzki, który zdobył 22 punkty, w tym 16 w pierwszej połowie!

"Trójki" Bobana

Stawką sobotniego spotkania, w którym zmierzyły się reprezentacje Polski i Chorwacji, było pierwsze miejsce w grupie. Podopieczni Jerzego Szambelana nie potrafili znaleźć odpowiedzi na trzypunktowe rzuty rywali i, mimo głośnego dopingu licznej publiczności, przegrali 72:78.

Grecja na kolanach

Kto przypuszczał, że piątkowe spotkanie z Grecją będzie dla Polski łatwym spacerkiem musiał przecierać oczy ze zdumienia. Przyjezdni skutecznie neutralizowali wszystkie nasze najmocniejsze strony i dzięki żelaznej taktyce jeszcze w czwartej kwarcie wygrywali 53:52.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij