Polacy pewnie ogrywają Japonię

, piątek, 25 listopada 2011

Zaledwie dwudziestu czterech godzin potrzebowali polscy siatkarze, aby ostatecznie zapomnieć o wczorajszej porażce z Iranem. W tzw. meczu wieczoru biało-czerwoni pokonali pewnie 3:1 reprezentacje Japonii. Tym samym podopieczni Andrei Anastasiego dzięki wygranej za trzy punkty, wskoczyli na pozycję lidera Pucharu Świata. Na wygodnym fotelu posiedzą przynajmniej do niedzielnego poranka, kiedy czeka ich kolejny pojedynek – tym razem – z reprezentacją Chin. 

avatar
Tak polscy siatkarze cieszyli się po wygranym 3:1 meczu z gospodarzami Pucharu Świata (@ fot.fivb.org)

Już przed spotkaniem wiadomo było, że jeśli biało-czerwoni ograją na Japończyków, to będą zostaną samodzielnymi liderami Pucharu Świata. Wszystko za sprawą Brazylijczyków, którzy dosyć niespodziewanie męczyli się z reprezentacją Chin, ostatecznie wygrywając po pięciosetowym maratonie. Furtka na szczyt została więc uchylona.

Aby jednak na tym szczycie się znaleźć, Polaków czekał ciężki i twardy bój z Japończykami. Gospodarze Pucharu Świata niemal od 30 lat słyną z tych samych siatkarskich atutów: żywiołowości oraz bardzo dobrej gry w obronie. Nie inaczej było piątkowego poranka czasu polskiego. W wypełnionej po brzegi hali w Osace było tego dnia wyjątkowo nerwowo. Biało-czerwoni rozpoczęli ponownie w innej szóstce, w porównaniu z poprzednimi spotkaniami. Tym razem od początku zagrali Kuba Jarosz, Michał Kubiak i Paweł Zagumny a w kwadracie dla rezerwowych wylądowali odpowiednio Zbigniew Bartman, Michał Winiarski i Łukasz Żygadło.

Roszady trenera Anastasiego okazały się dobrym posunięciami. O ile pierwszego seta biało-czerwoni zagrali dosyć nerwowo, ostatecznie przegrywając do 23, to kolejne partie były już praktycznie pod pełną kontrolą naszej drużyny. Ze zmienników jedynie Michał Kubiak nie miał najlepszego dnia (zmieniony w III secie przez Winiarskiego, który grał już do końca). – Najważniejsze, że zespół wygrywa i jesteśmy liderem – cieszył się mimo słabszego występu uśmiechnięty Kubiak. Bardzo pewnie w ataku radził sobie wrocławianin Kuba Jarosz. – Czekałem na swoją szansę, trzeba czekać cierpliwie. Przeczekaliśmy początkowe fragmenty, taki był plan. Później zaczęliśmy robić to, co do nas należało – opisywał po meczu Jarosz. Faktycznie początkowo biało-czerwoni mieli problem z odczytaniem szybkiego i dobrego rozegrania gospodarzy. Przez to brakowało punktowego bloku, który zawsze był silnym i pewnym punktem naszej kadry.

Z biegiem czasu zaczęliśmy jednak zatrzymywać żywiołowo reagujących azjatów, którzy zaczęli tym samym tracić pewność siebie. Wśród Polaków na odpowiedni pułap zasięgu wskoczył Bartosz Kurek, który co rusz kończył ataki ponad blokiem gospodarzy. W efekcie dwa wygrane sety i objęcie prowadzenie 2:1 dawało nadzieję, że uda się zdobyć upragnione trzy oczka.

Ostatni – jak się później miało okazać – set był początkowo bardzo wyrównany. Gospodarze rzucili wszystko na jedną szalę, w niemal szalony sposób broniąc nieprawdopodobne piłki. Polacy grali jednak dalej swoje. Po dwóch symbolicznych wejściach (wyłącznie na zagrywkę) na dłużej pojawił się na boisku środkowy Łukasz Wiśniewski. Młody siatkarz częstochowskiego AZS zmienił swojego dawnego kolegę z zespołu Piotra Nowakowskiego i udowodnił, że… może być kolejnym odkryciem naszej reprezentacji. – No lekki stresik był początkowo, bo to moja pierwsza tak poważna impreza w życiu. Wczoraj przegraliśmy w niezbyt fajnych okolicznościach. Turniej jest jednak długi i myślę, że każdy będzie miał szansę dołożyć swoją cegiełkę do końcowego sukcesu – mówił już na spokojnie po meczu uśmiechnięty Wiśniewski.

Polacy wygrali ostatecznie czwartego seta tymi samymi atutami, którymi straszyli na przestrzeni wcześniejszy partii. Nie do zatrzymania był Kurek i Jarosz, trudne piłki kończył natomiast „profesor” Winiarski. Trzypunktowa wygrana zasmakowała na tyle, że Polacy mogli odtańczyć zwycięski taniec i zaśpiewać: ­­- Mamy lidera, Polacy, mamy lidera! Oby do końca panowie!

POLSKA – JAPONIA 3:1 (-23, 21, 19, 18)
Polska: Nowakowski, Zagumny, Kurek, Jarosz, Kubiak, Możdżonek (MVP), Ignaczak (libero) oraz Winiarski, Wiśniewski.
Japonia: Abe, Suzuki, Matsumoto, Shimizu, Yako, Ishijima, Nagano (libero) oraz Usami, Yamamoto, Fukuzawa, Yoneyama.

W pozostałych meczach: Iran – Argentyna 3:2 (-15, 21, -24, 16, 12), Kuba – Serbia 3:1 (-17, 21, 22, 17), Chiny – Brazylia 2:3 (23, -10, -18, 19, -8), USA – Włochy 1:3 (-39, -22, 22, -21), Rosja – Egipt 3:1 (18, 17, -23, 9).


źródło: własne/fivb.org/Polsat Sport


Proste pytanie: 2 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.