Podział punktów w Lubinie

Maciej Piasecki, poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Śląsk Wrocław z perspektywą walki o utrzymanie mógł pogodzić się już wiele tygodni temu. Zagłębie jeszcze po końcowym gwizdku sobotnich derbów, zakończonych remisem 1:1, było w górnej ósemce. Ale nadzieje lubinian spełzły na niczym. Wyniki pozostałych, równolegle rozgrywanych meczów 30. kolejki Lotto Ekstraklasy nie ułożyły się po ich myśli i „Miedziowi” podobnie jak WKS będą bronić się przed degradacją. 

avatar
37. lubińsko-wrocławskie derby Dolnego Śląska nie zostały rozstrzygnięte (fot. Ł. Haraźny)

Na pomeczowej konferencji dziennikarze żartowali, że w całej sytuacji jest tylko jeden plus. Derby Dolnego Śląska odbędą się w tym sezonie jeszcze raz. 16 maja o godz. 20.30 Śląsk ponownie zawita do Lubina. Te sobotnie, nie były bowiem wielkim widowiskiem. Chociaż zaczęły się bardzo obiecująco. Już w 5. minucie Piotr Celeban wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem z bliska dał prowadzenie swojej drużynie. To mogło zadziałać na gospodarzy jak przysłowiowa płachta na byka. W końcu cały czas mieli szanse na awans do górnej ósemki tabeli. Musieli jednak wygrać ze Śląskiem. I w 30. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po kolejnej przebojowej akcji Kamila Mazka (były zawodnik Ruchu Chorzów po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie Zagłębie i zrobił znakomite wrażenie) strzelał Jarosław Kubicki, futbolówka odbiła się od Celebana i trafiła do Martina Nespora. Czech przytomnie odegrał do Arkadiusza Woźniaka, a ten uderzeniem w długi róg pokonał Mariusza Pawełka. Wychowanek Zagłębie triumfalnie pobiegł w kierunku swojej ławki rezerwowych. Ta bramka mu się należała, w końcu kwadrans wcześniej został skrzywdzony przez sędziego Pawła Gila. W polu karnym „wyciął” go obrońca Śląska Adam Kokoszka. Popularny „Wąski” mógł nie doczekał się jednak sprawiedliwości w postaci rzutu karnego. W dodatku został ukarany żółtą kartką za symulowanie faulu. – To był ewidentny faul, należał się nam rzut karny. Sędzia się nie popisał. Znalazłem się w dobrej sytuacji, na pewno nie miałem powodów, by szukać faulu. Nawet nie umiem robić tzw. padów w polu karnym. Gdyby nie ten faul, pociągnąłbym z piłką dalej. To była kompromitująca decyzja sędziego. Chyba sam szybko to zrozumiał, bo mówił, żebym z nim już o tym nie rozmawiał. Jeszcze dał mi czwartą żółtą kartkę, która nie pozwoli mi wystąpić w następnym meczu. Trzeba będzie się odwołać od tej decyzji – mówił poirytowany Woźniak, który ostatecznie podkreślił jednak, że jeden błąd arbitra nie mógł być powodem niepowodzenia Zagłębia. – Sami sobie jesteśmy winni, gdybyśmy wcześniej wygrali chociaż jedno spotkanie więcej, to bylibyśmy w czołowej ósemce. A tak, musimy martwić się o utrzymanie – dodał zawodnik.

ŁUKASZ HARAŹNY

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 6 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.