Podsumowanie rundy zasadniczej PlusLigi w wydaniu siatkarzy Cuprum Lubin

Maciej Piasecki, poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nie ulega wątpliwości, że w Lubinie od początku historii Cuprum w PlusLidze włodarze klubu mają spore ambicje. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, wydaje się jednak, że drużyna trenera Gheorghe Cretu na pewnym poziomie, stanęła. Pojawia się teraz pytanie - czy ten poziom zadowala ludzi związanych z lubińskich klubem, a może mowa o lekkim niedosycie?

avatar
Koszmarem dla Cuprum jest PGE Skra Bełchatów. Ani jednego zwycięstwa drużyny z Lubina, w rundzie zasadniczej sezonu 2016/17 dwie porażki - i zero wygranych setów (fot. K. Ziółkowski)

Spoglądając na liczby, 6. miejsce siatkarzy Cuprum Lubin po rundzie zasadniczej jest lokatą najgorszą w historii - krótkiej bo krótkiej - startów w PlusLidze. Nie ma jednak co popadać w skrajności, w dwóch poprzednich podejściach lubinianie meldowali się na miejscu numer 5, o wynikowej przepaści nie ma zatem mowy. Dodatkowo nie jest powiedziane, że w ostatecznym rozrachunku lubinianie nie skończą jak wcześniej, mają w końcu play-off o „piątkę” z Indykpolem AZS Olsztyn. Runda zasadnicza w elicie pań i panów ma jednak to do siebie, że jednym otwiera, a drugim zamyka drogę do walki o medale. Tęsknię za dawnym system grania w play-off. Powodował on, że nawet ósma ekipa - w tym wypadku Cerrad Czarni Radom - mógł zagrać o złoto. Rzecz jasna o ile przekopał się przez trudne przeszkody po drodze, na „dzień dobry” dostając lidera tabeli, w myśl układu 1-8, 2-7, itd. Grać trzeba jednak tak, jak wskazuje system rozgrywek. Układ od dwóch sezonów jest jasny, tylko miejsce w czołowej czwórce PlusLigi daje szansę na skończenie rozgrywek z „blachą” na szyi. Cuprum w elicie rozgrywa swój trzeci sezon w historii, dwa razy będąc na piątym miejscu po rundzie zasadniczej, po czym odpowiednio na siódmej i piątej lokacie po play-off. Kręcącym nosem na rezultat w debiutanckim sezonie przypominam, że porażka z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle wstydu nie przynosi. A wtedy właśnie z ekipą z Opola przyszło rywalizować, to były zresztą podwaliny wracającej do najlepszych spadkobiercy legendarnego Mostostalu. Ostatnio pisałem o tym, że kto się nie rozwija, ten zaczyna się cofać. Cuprum oscylujące nadal wokół rezultatu miejsc 5-7 - to solidny ligowiec, co podkreślają niemal wszyscy. Ale nieco zbyt „krótki”, głównie personalnie, żeby awansować wyżej. – Cuprum to bardzo silna drużyna. Pokazali to także dzisiaj, w meczu z nami. Mają szeroki wachlarz możliwości, rezerwowi mogą dużo wnieść do zespołu. Ten 3 i 4 set były dla nas bardzo ciężkie. Cuprum posiada kilku zawodników na naprawdę  najwyższym poziomie. Do tego świetny trener, który nie raz udowodnił, że potrafi stworzyć bardzo dobrą drużynę. Bardzo się cieszymy, że udało nam się z nimi wygrać. Myślę, że jest to drużyna na czołówkę ligi, my też chcemy tam jednak być, więc... Trzeba po prostu walczyć, utrzymać koncentrację przez cały sezon i zobaczymy, kto będzie na koniec wyżej – komplementował zespół z Lubina Aleksander Śliwka, przyjmujący olszyńskiego Indykpolu. Te słowa padły akurat po wygranej jego drużyny w hali lubińskiego RCS. To była 14 kolejka, przełomowa dla Cuprum w rundzie zasadniczej. Porażka 1:3 z sąsiadem z tabeli sprawiła, że drużyna z Olsztyna wskoczyła na piąte miejsce (spychając CL na 6) i tak już zostało do końca. A przed tym pojedynkiem sytuacja była taka, że Cuprum miało do czwartego Jastrzębskiego Węgla tylko dwa punkty straty, nawet nie mając aż tyle „do tyłu” względem trzeciej Asseco Resovii Rzeszów (5) i drugiej PGE Skry Bełchatów (6). Indykpol i reszta zachowali jednak koncentrację.

MACIEJ PIASECKI

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 5 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment