PKO Ekstraklasa Śląsk Wrocław i Raków Częstochowa na remis

Po 82 dniach przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa wróciła PKO Ekstraklasa! Wróciła w piątek we Wrocławiu, choć napisać, że wróciła „w wielkim stylu” byłoby już przesadą. Po średnim, ale wyrównanym meczu bez udziału kibiców Śląsk zremisował z Rakowem Częstochowa 1:1.

Mecz bez publiczności? Śląsk w tym sezonie już to przerabiał. Ba, to jedyna drużyna, która rozegrała spotkanie bez publiki na własnym obiekcie – spotkanie z Lechem Poznań zakończone... remisem 1:1. Wówczas piłkarze wychodzili na murawę wspólnie, oczywiście z dziecięcą eskortą, podawali sobie ręce, wymieniali proporczyki, stawali do wspólnych zdjęć. Trenerzy witali się z sędziami, a za bandami reklamowymi czuwali chłopcy do podawania piłek. Teraz tego nie będzie. Zmian sporo, ale to przecież tylko przyprawy. Sosik. Jakie danie główne zaserwują nam piłkarze? Czy wspomniana na wstępie przerwa – a co za tym idzie brak standardowego okresu przygotowawczego ze sparingami – dała im się we znaki? Jak najbardziej. Prawie tak samo jak puste krzesełka w oczy kłuły boiskowe wydarzenia. Nieporozumienia, zagrania na pamięć, straty – w pierwszej połowie oglądaliśmy tego od groma.

Lasyk zabrał, Lasyk dał

Gospodarze prowadzili atak pozycyjny, ale niewiele z niego wynikało. Brakowało płynności. Najlepsze sytuacje na otwarcie wyniku mieli Erika Expósito oraz Márk Tamás. Ten pierwszy, po ograniu jednego ze słabszych ogniw Jarosława Jacha, trafił piłką w słupek, z kolei główkę obrońcy WKS doskonale obronił Jakub Szumski. Po przerwie wcale nie było ciekawiej. Konfrontacja stała na przeciętnym – albo żeby pozostać w temacie – sparingowym poziomie. Jakieś uderzenia (Picha z jednej, Browna Forbesa z drugiej strony), kilka akcji. Szarzyzna. Mało brakowało, by nie skończyło się najgorzej – bezbramkowo. Rezultat zmienił najpierw Felicio Brown Forbes, który idealnie przyłożył głowę do centry Daniela Bartla, następnie Michał Chrapek, popisując się ładną podcinką z jedenastego metra. Tutaj się na chwilę zatrzymajmy, bo arbiter najpierw rzutu karnego nie odgwizdał. Na szczęście czuwał zdezynfekowany wóz VAR. Panowie (a wśród nich... Piotr Lasyk, który tuż przed zatrzymaniem ligi gwizdnął „jedenastkę” z kapelusza przeciw Śląskowi) zauważyli bowiem cios, jaki Tomáš Petrášek wymierzył łokciem w Roberta Picha (łokieć z premedytacją, karny słuszny!).

A tak w ogóle to odwołujemy tę całą dezaprobatę, jaką wyraziliśmy względem obu drużyn, tudzież samego meczu. Kręciliśmy nosem, że ekstraklasy nie ma, teraz kręcimy nosem, że jest słaba. Nie będziemy tego robić. Radujmy się, że wróciła!

TRENERSKI DWUGŁOS

Vitezslav Lavicka (trener Śląska): – Obie drużyny były bardzo zaangażowane, walczyły do końca. Miały swoje szanse, kilka okazji mieliśmy my, kilka Raków. Straciliśmy bramkę po błędzie w obronie, na boisku widziałem jednak walczaków, dzięki czemu zdołaliśmy wyrównać. Walczyliśmy o trzy punkty, mamy jeden, ale musimy to szanować, bo przeciwnik też pokazał się z niezłej strony. Nie było łatwo trzymać intensywność przez cały mecz po tak długiej przerwie. Były dobre momenty, przez pewien czas my prowadziliśmy grę, w innych momentach Raków. Oba zespoły były zmęczone i w końcówce już decydowały morale, charakter. Nasza drużyna pokazała, że potrafi walczyć.

Marek Papszun (trener Rakowa): – Myślę, że po tak długiej przerwie był to niezły mecz. Zagraliśmy tak jak sobie zakładaliśmy. Nie uniknęliśmy kilku błędów, ale stworzyliśmy sobie sporo sytuacji. Mieliśmy to spotkanie pod kontrolą i wygralibyśmy je, gdyby... Tu postawię trzy kropki, żeby tego nie kończyć. Jestem zadowolony z dyspozycji fizycznej mojego zespołu. Była długa przerwa, nie graliśmy meczów kontrolnych jak zawsze w okresie przygotowawczym i była pewnego rodzaju niewiadoma. Podchodziłem do tego jednak spokojnie, bo wiem jak pracujemy. Zawodnicy wytrzymali fizycznie i oceniam ten pierwszy mecz dobrze.

ŚLĄSK WROCŁAW – RAKÓW CZĘSTOCHOWA 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Brown Forbes (83), 1:1 Chrapek (90-karny). Żółte kartki: Tudor, Petrášek. Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Mecz bez udziału publiczności.

ŚLĄSK: Putnocký – Cotugno (84 Musonda), Puerto, Tamás, Štiglec – Marković (67 Pich), Mączyński, Živulić, Chrapek, Płacheta (90 Bergier) – Expósito.

RAKÓW: Szumski – Piątkowski, Petrášek, Jach – Tudor, Tijanić (73 Babenko), Sapała, Schwarz, Kun (58 Bartl) – Brown Forbes (87 Oziębała), Musiolik.

ARKADIUSZ BARSKI

Nowa sekcja Śląska

Wrocławski klub rozpoczął nowy rozdział w swojej historii. Drużyna Śląsk Wrocław Esports włączy się do walki o sukcesy w najpopularniejszych grach na wirtualnej scenie.

Górą Zagłębie!

Derby Dolnego Śląska dla KGHM Zagłębia Lubin! W niedzielnym spotkaniu zamykającym 24.

Po raz 44.

W niedzielę o godzinie 17:30 w Lubinie zabrzmi pierwszy gwizdek w derbowym starciu między KGHM Zagłębiem a Śląskiem Wrocław. Będzie to 44.

Kosztowne potknięcie

Gdyby nie rzut karny z 5. minuty (dodajmy – niewykorzystany), nie byłoby o czym pisać.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij