PKO EKSTRAKLASA Śląsk bije lidera ekstraklasy

Wrocławska twierdza nadal niezdobyta! W sobotę Śląsk pokonał tam kolejnego rywala, tym razem lidera tabeli, drużynę mogącą pochwalić się serią dziesięciu meczów bez porażki Raków Częstochowa, dzięki czemu wskoczył na podium PKO Ekstraklasy. Decydującą bramkę zdobył Bartłomiej Pawłowski, ale świetne zawody rozegrał również bramkarz WKS, Michał Szromnik.

Brak Piotra Celebana i Lubambo Musondy – niekomfortowy, ale do przełknięcia. Brak Matusa Putnocky’ego – to już niebywale trudne do wyobrażenia. Podstawowy golkiper Śląska, jeden z jego najlepszych zawodników w poprzednim oraz trwającym sezonie, nie mógł zagrać z powodu... No właśnie. Dwa dni przed konfrontacją z Rakowem pojawiła się informacja, że w szeregach Wojskowych stwierdzono zakażenie koronawirusem. Czy to właśnie wyniki badań Słowaka dały wynik pozytywny? Wersja mocno prawdopodobna, nie odsuwa się przecież ot tak gwiazdy drużyny. No chyba, że Szromnik na treningach bronił wszystko i z każdej pozycji...

Nie wiemy jak było na treningach, wiemy co się działo w samym meczu. Piłka po strzałach Iviego Lopeza z rzutu wolnego czy – w doliczonym czasie gry – Petra Schwarza mogłaby zatrzepotać w siatce, gdyby nie wspaniałe parady 27-latka. Być może Szromnik nie zebrałby tylu pochlebnych recenzji, gdyby w drugiej połowie, po strzale Marcina Cebuli, piłki z linii bramkowej nie wybił Israel Puerto. Albo gdyby Lopez w 50. minucie pocelował nie w słupek, a kilka centymetrów po jego wewnętrznej stronie...

Tryby w defensywnej maszynie WKS idealnie się jednak zazębiały, a to nie tylko hamowało przyjezdnych, ale także napędzało mechanizm ofensywny miejscowych. Tam najbardziej produktywnym kołem napędowym był Bartłomiej Pawłowski, który nie dość, że zdobył zwycięską bramkę (zagrywał Erik Exposito, a blondwłosy skrzydłowy kropnął z pola karnego), to pokonał także najdłuższy dystans (prawie 11 km) i wykonał najwięcej sprintów wśród Wojskowych (17).

W szeregach Rakowa ewidentnie brakowało kontuzjowanego Tomasa Petraska, który nie dość, że jest cennym ogniwem w obronie, to także potrafi postraszyć przy stałych fragmentach gry w ataku. Zespół Marka Papszuna przegrał po raz pierwszy od inauguracji sezonu, kończąc imponującą passę dziesięciu meczów bez porażki.

TRENERSKI DWUGŁOS

Vitezslav Lavicka (trener Śląska): - Czujemy satysfakcję z tego, że zawodnicy zrobili dobrą robotę. Przed meczem wiedzieliśmy, że będziemy grać przeciwko liderowi, który ma serię dobrych wyników, co było w tym spotkaniu widać. Szacunek dla Rakowa za to, jaką jakość pokazał, ale my możemy być zadowoleni z tego, jak funkcjonowała nasza drużyna. Trzymaliśmy dobrą aktywność na początku, potem przeciwnik przejął kontrolę. W drugiej połowie zdobyliśmy bramkę po szybkim przejściu i w końcówce obroniliśmy prowadzenie. Ostatnie minuty były „elektryczne”, Raków rzucił wszystkie siły do ataku. Dochodziło do sytuacji w polu karnym, w których nasi zawodnicy blokowali groźne strzały i dośrodkowania, do tego Michał Szromnik w naszej bramce pokazał swoją wysoką jakość. Jego interwencja w końcówce okazała się decydująca dla całego spotkania. Trzy punkty przeciwko liderowi to pozytywny sygnał. Jesteśmy zadowoleni, jak nam ostatnio idzie, ale pamiętajmy, że dwie kolejki temu były pytania o to, że jesteśmy niżej niż w zeszłym sezonie. W zeszłym sezonie mieliśmy np. sporo remisów, teraz serię porażek na wyjeździe. Cieszę się, że przełamaliśmy ją ostatnio z Podbeskidziem, a teraz podołaliśmy dużemu wyzwaniu, jakim był mecz z liderem (za slaskwroclaw.pl).

Marek Papszun (trener Rakowa): - Jesteśmy źli, rozczarowani, wkurzeni. Mam nadzieję, że tę sportowa złość przeniesiemy to na kolejne mecze, bo z przebiegu meczu i sytuacji bramkowych, ta złość jest uzasadniona. Był moment, kiedy oddaliśmy inicjatywę, pozwoliliśmy Śląskowi na zbyt dużo, a on to wykorzystał. Przypadkowa bramka, ale nieważne – wpadła i dała Śląskowi zwycięstwo. Dążyliśmy do odrobienia strat, mieliśmy ku temu kilka znakomitych szans, ale nie udało nam się pokonać bramkarza gospodarzy. Przerwaliśmy naszą serię, która musiała się kiedyś skończyć. Jest czas na to, by rozpocząć nową. Zostały dwa mecze i oczekuję tego, że będziemy zdeterminowani do zdobycia kolejnych punktów.

ŚLĄSK WROCŁAW – RAKÓW CZĘSTOCHOWA   1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Pawłowski (71). Żółta kartka: Piątkowski. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Mecz bez udziału publiczności.

ŚLĄSK: Szromnik – Janasik, Puerto, Tamás, Štiglec – Pawłowski, Pałaszewski (62 Sobota), Mączyński, Zylla (55 Praszelik), Pich (81 Samiec-Talar) – Expósito (81 Piasecki).

RAKÓW: Szumski – Piątkowski, Niewulis, Schwarz – Tudor (88 Malinowski), Tijanić (71 Poletanović), Sapała, Cebula (84 Zawada), Ivi López (84 Szelągowski), Kun (46 Bartl) – Gutkovskis.

ARKADIUSZ BARSKI

Ustrzelili Lisa, przegonili Skowronka

Za KGHM Zagłębiem Lubin tydzień pełen sprzecznych emocji. W zaległym meczu 9.

Lider zatrzymany

Górnik Polkowice nie wygrał po raz pierwszy od dwóch miesięcy i zakończył passę zwycięskich meczów na ośmiu. Liderowi II-ligowej tabeli postawił się nie kto inny jak derbowy rywal, Śląsk II Wrocław.

Wyjazdowa dominacja Chrobrego? W Sosnowcu to możliwe

Chrobry Głogów umiejętnie wykorzystał słabość Zagłębia, wygrał 2:1 i wywiózł z Sosnowca 3 punkty. Są one potrzebne drużynie niczym tlen, podobnie jak cierpliwość, o której po raz kolejny mówił trener Ivan Djurdjević.

Chrobry wreszcie zwycięski

Tak jak w ostatnich kolejkach Chrobremu nie układało się nic, tak w meczu ze Stomilem (3:0) ułożyło się wszystko. Od niesłusznie podyktowanego karnego wykorzystanego przez Mateusza Machaja, po skuteczną drugą połowę.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij