PKO Ekstraklasa KGHM Zagłębie Lubin zwycięskie w Białymstoku

Trafienie Lorenco Šimica przesądziło o wyjazdowym zwycięstwie KGHM Zagłębia Lubin z Jagiellonią. Trudno dopatrywać się tu niespodzianki, Miedziowi wygrywają przecież w Białymstoku od kilku sezonów, większą ciekawość budzi fakt, że był to ich piąty gol zdobyty głową, ze wszystkich sześciu w tych rozgrywkach PKO Ekstraklasy...

Nie sprawdzaliśmy w statystykach, ale byłoby to zbędne. Zagłębie jest najefektywniej główkującą (w ofensywie) drużyną trwającej kampanii. Tą częścią ciała do siatki rywali trafiali kolejno: Lubomir Guldan, Sasa Balić, Damjan Bohar i – przed tygodniem – Lorenco Šimić. Ze schematu wyłamał się jedynie Rok Sirk, który golkipera przeciwników pokonał strzałem prawą nogą.

Powtórka z Cracovii

Należałoby zacząć od widniejącej w protokole 10. minuty, aczkolwiek Miedziowi już wcześniej mogli otworzyć wynik sobotniej konfrontacji. Z próbami Patryka Szysza i Sasy Balica doskonale radził sobie jednak jeden z najlepszych graczy w całym spotkaniu, Pavels Steinbors. Przy mocnym uderzeniu głową (w zasadzie tyłem głowy) we wspomnianej, 10. minucie przez Simica był raczej bez szans, ale nawet wówczas miał piłkę na rękawicach. Dośrodkowywał rzecz jasna Filip Starzyński, który podobną asystą obsłużył Šimicia tydzień temu w starciu z Cracovią. Jaga była kompletnie bezzębna, owszem – oddawała groźne, kąśliwe strzały, ale wszystkie lądowały obok bramki, na reklamowych bandach, tudzież trybunach. Celnością popisał się jedynie Jesus Imaz, ale raz – dopiero w 90. minucie, dwa – na posterunku czuwał Dominik Hładun.

Bez Bohara

Minusy u zwycięzców? Może jeden – Samuel Mraz, któremu liczy się już kolejne mecze bez bramki (5), bez strzału (3) i bez celnego strzału (4). Słowak był bliski przełamania właśnie na Podlasiu, ale arbiter słusznie anulował jego bramkową zdobycz z powodu spalonego.

Jagiellonia ma spore problemy z wygrywaniem na własnym terenie. W 2020 roku pokonała tylko jedną drużynę (choć dwukrotnie – Śląsk Wrocław) i choć jest stosunkowo wysoko w tabeli, w oczy bije zero w rubryce „domowe zwycięstwa”. Co więcej, to pierwsza porażka Jagi odkąd jej trenerem jest Bogdan Zając. Miedziowi natomiast ewidentnie lubią grać na obiekcie przy ul. Słonecznej, zanotowali tam już czwarte kolejne zwycięstwo. Kolejne potyczki będą jednak jeszcze cięższe. Jak w kolejnych pojedynkach ZL poradzi sobie bez Damjana Bohara? Przekonamy się. Pierwszy test zdany na piątkę.

TRENERSKI DWUGŁOS

Bogdan Zając (trener Jagiellonii): – W pierwszej części meczu zagraliśmy słabo, druga była na dużo lepszym poziomie w naszym wykonaniu. Jestem z niej zadowolony, zabrakło tylko zdobytej przez bramki, a sytuacji mieliśmy sporo. Przeciwnik bronił się skomasowaną obroną, a mimo to dochodziliśmy do okazji strzeleckich. Przy naszych umiejętnościach piłkarskich były to okazje, po których mogliśmy cieszyć się z goli.

Martin Sevela (trener KGHM Zagłębia): – Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Pierwsza połowa z naszej strony była bardzo dobra. Dobrze poruszaliśmy się na boisku, była w tym jakość. Zdobyliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry, po rzucie rożnym, dlatego jestem zadowolony z pierwszej części. W drugiej połowie drużyna Jagiellonii była agresywniejsza, my zaś dobrze graliśmy w obronie. Organizacja naszej gry była na bardzo wysokim poziomie, o czym świadczy tylko jeden celny strzał oddany przez drużynę gospodarzy. Jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa, ponieważ droga do Białegostoku była długa i powrót będzie szczęśliwy dla nas. Pokazaliśmy charakter i determinację. Było widać dobre nastawienie całej drużyny od początku do samego końca. Wracamy w dobrych nastrojach do Lubina. Wyjazdowe zwycięstwo będzie miało na nas pozytywny wpływ i pozwoli lepiej przygotować się do następnego meczu z Górnikiem (za zaglebie.com).

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN                      0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 Šimić (10). Żółte kartki: Romanczuk oraz Szysz, Balić, Wójcicki. Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Widzów: 5881.

JAGIELLONIA: Šteinbors – Olszewski, Țîru, Augustyn (78 Borysiuk), Böðvarsson – Makuszewski (46 Přikryl), Pospíšil, Romanczuk, Jesús Imaz, Mystkowski (57 Bida) – Puljić (73 Černych).

KGHM ZAGŁĘBIE: Hładun – Chodyna, Šimić, Guldan, Balić – Szysz, Poręba (89 Wójcicki), Baszkirow, Starzyński (76 Żubrowski), Živec – Mráz (63 Sirk).

ARKADIUSZ BARSKI

Przegrywali, wygrywali, zremisowali

Śląsk Wrocław stracił pierwsze punkty w tym sezonie PKO Ekstraklasy, ale z pewnością zyskał w oczach (i na oczach) kibiców. Zremisowany 3:3, niezwykle interesujący mecz z Lechem Poznań oglądało z trybun ponad 11 tysięcy osób.

Nie ma jak w domu

Miedź Legnica po porażce w Bełchatowie odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Przed własną publicznością pokonała Resovię 4:0, a pierwszym hat-trickiem w barwach legniczan popisał się Joan Roman.

Fotel lidera dla Ślęzy Wrocław!

Hit weekendu dla Ślęzy, powracające Zagłębie przegrywa z Wartą Gorzów, derby dla Foto-Higieny, na Śląsku remisowo. III-ligowcy poradzili sobie z pandemią COVID-19.

Szczęśliwa trzynastka

W niedzielę 13 września o godzinie 13 Górnik Polkowice rozpoczął konfrontację z Hutnikiem Kraków. Konfrontację, jak się później okazało, zwycięską, o czym przesądzili Mariusz Szuszkiewicz oraz Eryk Sobków.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij