PKO Ekstraklasa Dwie porażki Śląska Wrocław na koniec sezonu

Śląsk długo utrzymywał się w ścisłej czołówce, po kilku kolejkach nawet otwierał tabelę PKO Ekstraklasy. Marzenia o miejscach medalowych, dających awans do rozgrywek europejskich, gasły po kolejnych słabych występach w rundzie finałowej. Na zakończenie rekordowo długiego sezonu, wrocławianie ulegli Lechii Gdańsk 1:2 i ostatecznie zajęli 5. lokatę.

– Ten sezon jest szczególny, powinniśmy zaczynać już nowe rozgrywki, ale dogrywamy jeszcze obecne. Wolnego nie będzie dużo, więc nie chcemy trzymać zawodników długo w klubie. Będzie oficjalne pożegnanie, a potem piłkarze będą mieć dwa tygodnie wolnego. Później spotkamy się i zrobimy dobre przygotowanie przed nowym sezonem – mówił przed ostatnią konfrontacją trener Śląska, Vitezslav Lavicka.

Za stromo

Postęp, jaki przez ten rok zrobili Wojskowi, nie podlega dyskusji. Wnioski z ubiegłej kampanii, w którym walka o utrzymanie toczyła się do ostatniej serii gier, zostały wyciągnięte. Widać po samym wyniku. Pewien niedosyt jednak pozostał, bo powrotu na europejskie podwórko – po pięciu latach nieobecności – nie będzie. Realna na to szansa istniała aż do 34. kolejki. Punkt straty do Piasta pozwalał wierzyć w jego odrobienie, tym bardziej że na finiszu aktualni wówczas mistrzowie Polski ewidentnie dostali zadyszki. Na nieszczęście dla wrocławian, to właśnie oni okazali się ekipą „na przełamanie”, pomagając złapać gliwiczanom drugi oddech. Trzy punkty zostały na (Górnym) Śląsku, a w meczach numer 35, 36 i 37 WKS musiałby się mocno postarać, by przeskoczyć którąś ekipę z duetu Piast-Lech. Nie udało się, a zbyt stromy okazał się pierwszy stopień, czyli szczecińska Pogoń. Po spotkaniu zremisowanym 2:2 szansa na medal była już tylko czysto matematyczna, wrocławianie musieli bowiem wygrać dwa ostatnie starcia i liczyć na dwie wpadki Kolejorza. Kto jednak obserwował poczynania lechitów w ostatnich miesiącach, raczej się w tym aspekcie nie łudził.

Jaga nie leżała

Podopieczni Vitezslava Lavicki wyłożyli się także na drugim stopniu, nie radząc sobie z kolejnym rywalem – Jagiellonią, przez co sami wykluczyli się z matematycznych rozważań. – Nie funkcjonowała organizacja gry. Przegrywaliśmy pojedynki, brakowało nam jakości. Stworzyliśmy kilka sytuacji, ale wykorzystaliśmy tylko jedną. Nie możemy być zadowoleni – przyznał po przegranej w środę konfrontacji szkoleniowiec WKS. O porażce przesądziły trafienia Tarasa Romanczuka oraz Jakova Puljica, na które odpowiedzieć zdołał jedynie Mark Tamas. Nawiasem mówiąc, Jaga w tym sezonie Śląskowi wyjątkowo nie leżała. 1:1 we Wrocławiu i 0:1 na Podlasiu, teraz 1:2 ponownie w Białymstoku – z żadną inną ekipą białostoczanie nie radzili sobie tak dobrze. Tak się też składa, że drużyn, których nie udało się Śląskowi pokonać ani razu, było dość sporo. Listę otwiera Legia, są na niej jeszcze Pogoń, wspomniana Jagiellonia oraz Lechia.

Eksperymenty

Piłkarzy z Trójmiasta dopiero czeka najważniejszy bój kończącego się sezonu. Finał Pucharu Polski. Nic więc dziwnego, że Piotr Stokowiec w niedzielę dał szansę wielu zmiennikom. Od pierwszej minuty wystąpili chociażby Zlatan Alomerović, Paweł Żuk, Egzon Kryeziu czy Zarko Udovicić. Opiekun wrocławian także nie skorzystał z wyjściowego garnituru, dowodem obecność Piotra Celebana, Mathieu Scaleta oraz Adriana Łyszczarza. – Motywacja i mobilizacja to jeden z głównych punktów przygotowania na mecz z Lechią. Straciliśmy szanse na pucharowe miejsce, ale chłopcy zrobili dużo dobrej roboty w trakcie całego sezonu. Przez 36 meczów walczyliśmy o jak najwyższe miejsce. Jednym z głównych zadań będzie odpowiednie zmotywowanie zawodników na niedzielę. Mamy swoje problemy w zespole, ale motywacja będzie najważniejsza, by zawalczyć o zwycięstwo i utrzymać czwarte miejsce. Różnice punktowe są nieduże i wszystkie drużyny będą walczyć – opowiadał na przedmeczowej konferencji prasowej Lavicka.

Słońce kontra Tamas

Śląsk był jedyną drużyną od momentu powołania do życia systemu ESA37, która wygrywała ostatnie mecze sezonu. Sześć sezonów – sześć zwycięstw. Aż do ubiegłej niedzieli. O przerwanie serii postarał się między innymi Omran Haydary, który spokojną podcinką sfinalizował płynną, dynamiczną akcję po lewej stronie boiska. A kiedy drużyna z Gdańska jako pierwsza zdobywała gola w zakończonej właśnie kampanii, ani razu nie przegrała. Zmienić to chciał Krzysztof Mączyński, który dosłownie chwilę po golu dla rywali doprowadził do wyrównania. Jedno dośrodkowanie Scaleta wybili defensorzy, ale drugie trafiło już do Mąki, który plasowanym strzałem pokonał golkipera LG. Jeszcze w pierwszej połowie na listę strzelców mógł wpisać się Erik Exposito, jednak piłka po jego uderzeniu zza pola karnego ostemplowała słupek. Zawodnicy WKS wprawdzie trafili do siatki, ale nie tej co trzeba. Główkę godną najlepszych snajperów zanotował Tamas, którego tak oślepiło wrocławskie, lipcowe, niedzielne słońce, że po centrze spod chorągiewki skierował futbolówkę przy samym słupku bramki Matusa Putnocky’ego. Takim golem, w konsekwencji porażką w – jakby nie było – meczu przyjaźni oraz spadkiem na 5. miejsce, Śląsk Wrocław zakończył (mimo wszystko) udany dla siebie sezon. Szczegółowe podsumowanie wkrótce.

VITEZSLAV LAVICKA (trener Śląska): - Ja i cały nasz zespół jesteśmy sfrustrowani. Przegraliśmy mecz z drużyną, która mocno walczyła o swoje. Ten mecz według mnie był wyrównany, remisowy. Jakość i szczęście w najważniejszych momentach były jednak po stronie Lechii. Gratuluję im wygranej i życzę wszystkiego dobrego w finale Pucharu Polski. Z naszego punktu widzenia nie możemy wszystkiego widzieć negatywnie. Duży szacunek dla naszych zawodników, bo w trakcie całego sezonu zrobili tak dobrą robotę, że mamy dziś 5. miejsce. Pamiętamy sytuację z zeszłego sezonu była taka, że graliśmy do przedostatniej kolejki o utrzymanie. Cała drużyna zrobiła postęp. Oddaję szacunek i podziękowania zawodnikom. Dziękuje sztabowi medycznemu, trenerom, wszystkim ludziom w klubie za cały wspólny sezon. Dziękuję również naszym kibicom, którzy wspierali nas przez cały rok. Była szansa grać w europejskich pucharach, teraz się nie udało, ale jesteśmy na dobrej drodze. Trzymajmy to, co mieliśmy, pracujmy dalej, a w następnym sezonie będziemy znów walczyć o wysokie lokaty. Teraz, krótko po meczu, jestem sfrustrowany. Jednak realny obraz naszego sezonu był taki, jak ta pozycja. Jestem zadowolony z miejsca w górnej ósemce. Przed rozpoczęciem rundy finałowej mówiliśmy, że każdy mecz będzie jak finał. Chcieliśmy więcej, mamy tylko jedno zwycięstwo w tej grupie mistrzowskiej. Piąte miejsce to jest realny wynik, odzwierciedlający naszą pracę. Idziemy jednak w dobrym kierunku.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – ŚLĄSK WROCŁAW                       2:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Romanczuk (12), 1:1 Tamas (41), 2:1 Puljić (72). Żółte kartki: Böðvarsson oraz Pich, Chrapek. Czerwona kartka: Chrapek (85, Śląsk, za drugą żółtą). Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 3315.

JAGIELLONIA: Dziekoński – Kadlec, Błyszko, Szymonowicz, Böðvarsson (60 Wdowik) – Přikryl, Romanczuk, Pospíšil, Imaz, Makuszewski (67 Cámara) – Puljić (86 Borysiuk).

ŚLĄSK: Putnocký – Dankowski, Puerto, Tamás, Štiglec (81 Samiec-Talar) – Pich (60 Marković), Mączyński (85 Gąska), Łabojko, Chrapek, Płacheta – Expósito.

ŚLĄSK WROCŁAW – LECHIA GDAŃSK                              1:2 (1:1)

Bramki: 0:1 Haydary (17), 1:1 Mączyński (19), 1:2 Tamas (56-samobójcza). Żółte kartki: Celeban oraz Makowski, Zé Gomes. Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów: 6723.

ŚLĄSK: Putnocký – Celeban, Puerto, Tamás, Štiglec – Scalet (79 Szpakowski), Mączyński (82 Bergier), Łabojko, Łyszczarz (62 Samiec-Talar), Marković – Expósito.

LECHIA: Alomerović – Żuk (90 Dymerski), Nalepa, Maloča, Udovičić – Mihalík, Makowski, Kryeziu, Lipski (74 Paixão), Haydary (61 Zé Gomes) – Zwoliński.

ARKADIUSZ BARSKI

Mrozek na Anfield!

Przed tygodniem oficjalnie dokonało się to, o czym mówiło się od ponad roku. Bramkarz FC Wrocław Academy, niespełna 17-letni Fabian Mrozek został zawodnikiem słynnego Liverpool FC!

Zwycięstwo na wagę awansu?

Miedź Legnica wciąż niepokonana pod wodzą nowego trenera. Mimo początkowego prowadzenia Stomilu, szkoleniowiec legniczan dobrze zareagował, a szybko przeprowadzone korekty pomogły odnieść zwycięstwo 2:1.

Pożegnanie z pucharami

Trzeci mecz w tym sezonie pomiędzy Śląskiem Wrocław a Pogonią Szczecin kończy się trzecim remisem. Taki wynik to w praktyce pożegnanie WKS z podium, medalami i eliminacjami Ligi Europy.

Chemeko-System w Ekstralidze

Firma Chemeko-System została sponsorem głównym kobiecej drużyny piłki nożnej Śląska Wrocław. Umowa obowiązywać będzie przez cały sezon 2020/21, a na jej mocy logo marki eksponowane będzie w centralnej części koszulek zespołu WKS-u występującego w Ekstralidze Kobiet.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij