PKO EKSTRAKLASA Derby regionu dla KGHM Zagłębia Lubin

Śląsk Wrocław prowadził do przerwy w Lubinie, ale to KGHM Zagłębie Lubin cieszyło się po końcowym gwizdku. Bohaterem 45. derbów Dolnego Śląska w ekstraklasie został młodzieżowiec Kamil Kruk, który do siatki rywali trafił w ostatniej akcji meczu.

Nieco ponad rok temu obie drużyny dostarczyły fantastycznych emocji podczas rywalizacji na Stadionie Wrocław. Odwoływaliśmy się do niej wielokrotnie i z pewnością... będziemy to robić nadal. Wynik 4:4 wręcz do tego zmusza. Oczywiście trudno było się spodziewać podobnych fajerwerków i tym razem, ale cechy wspólne jak najbardziej się pojawiły. Choćby nazwisko strzelca pierwszego gola.

Znów Exposito

Erik Exposito był bohaterem wspomnianego, wrześniowego widowiska. Ustrzelił hat-tricka i... drugiego takiego spotkania już w barwach Śląska nie zanotował. Miał mecze niezłe i dobre, ale to tamte derby stały się jego wizytówką. W rewanżowym starciu zagrał tylko kilka minut, dlatego koniecznie chciał coś udowodnić w piątkowej konfrontacji. Po części mu się to udało, w pierwszej połowie dał Śląskowi prowadzenie, które ustawiło przyjezdnych w uprzywilejowanej pozycji przed drugą odsłoną. Fatalne podanie Jewgienija Baszkirowa przejął Mateusz Praszelik, który bez przyjęcia zagrał do Exposito. Hiszpan poholował futbolówkę od linii środkowej w pole karne i strzałem przy słupku otworzył wynik. Co ciekawe, było to pierwsze trafienie tego napastnika w barwach Śląska poza Wrocławiem.

Działo się

Ogólnie rzecz biorąc, trafień przed przerwą mogło być więcej. Przed doskonałymi sytuacjami stanęli Dejan Dražić oraz Patryk Szysz kolejno w 3. oraz 5. minucie. Na próbach się skończyło, bo bramkarz WKS, bohater pojedynku z Rakowem, najwyraźniej utrzymał doskonałą dyspozycję i jeszcze wtedy nie skapitulował. Czy wcześniej odnotowaliśmy jakieś bramkowe akcje? Tak! Przecież to derby... Na listę strzelców, po zbyt krótkim zagraniu piłki głową Lubomira Guldana do Dominika Hładuna, mógł wpisać się Krzysztof Mączyński, ale golkiper ZL we właściwym momencie opuścił posterunek i popisał się dobrą interwencją. Jakby tego było mało, z dystansu w poprzeczkę pocelował jeszcze Dražić.

Latający Szromnik

Gol na 1:1, już po zmianie stron, padł po – co tu dużo gadać – wątpliwym rzucie karnym. Warto posłuchać analiz telewizyjnych ekspertów na temat tej sytuacji, bo jest ona mocno kontrowersyjna. Długie podanie Jakuba Żubrowskiego trafiło do Jakuba Wójcickiego, który z bliskiej odległości uderzył na bramkę Szromnika. Bramkarz Wojskowych tę próbę obronił, po czym wpadł w nogę zawodnika ZL (już po oddaniu strzału). Rzut karny? Według arbitra tak. Skutecznym egzekutorem „jedenastki” – Dražić i mieliśmy remis. Szromnik w pełni zrehabilitował się w minucie 68., bo to co wówczas uczynił, zasługuje na miano parady kolejki. Będąc poza światłem bramki zdołał dobiec do – skądinąd lekkiego, ale pod poprzeczkę – strzału krytykowanego Samuela Mraza i przenieść futbolówkę nad poprzeczką. Tę interwencję chce się oglądać, oglądać, oglądać... Rewelacyjna.

Kruk 94

Szromnik dwoił się i troił, ale nie zdołał uchronić Śląska przed porażką. W doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, najlepiej w polu karnym odnalazł się 20-letni Kamil Kruk, który wykorzystał złe wybicie piłki przez Sebastiana Bergiera i mocnym strzałem z siedmiu metrów kropnął do siatki. To pierwszy gol tego młodzieżowca w ekstraklasie, ba – jego pierwszy mecz w tym sezonie (debiutował w poprzednim). Miedziowi byli zespołem lepszym. Oddali więcej strzałów (w tym strzałów celnych), mieli wyższy procent posiadania piłki i więcej rzutów rożnych, przebiegli więcej o 4 km, wykonali więcej podań. I zostali nagrodzeni. WKS? Nie wygrał w Lubinie od dziewięciu lat, przegrał po raz piąty z rzędu...

TRENERSKI DWUGŁOS

Martin Sevela (trener KGHM Zagłębia): - Jestem zadowolony, ponieważ osiągnęliśmy taki wynik, jaki chcieliśmy osiągnąć. Myślę, że ten mecz pokazał naszą jakość. Mieliśmy dobry początek, gdzie stworzyliśmy dwie stuprocentowe sytuacje. Patryk Szysz dobrze pracował na pozycji skrzydłowego. Później daliśmy prezent przeciwnikowi. Łatwo straciliśmy piłkę, a Śląsk to wykorzystał. W przerwie rozmawialiśmy o tym, aby chłopacy wierzyli do końca i pokazali charakter. Pokazaliśmy również dużo jakości, strzeliliśmy dwie bramki i zrobiliśmy dobre zmiany. Dla mnie jest ważne to, że chłopacy walczyli do końca. Rozmawialiśmy o tym na odprawie. Bardzo dobra była również nasza reakcja. Jest to ważny wynik dla nas i dla całego Lubina. Wiedzieliśmy, że to specjalny mecz dla kibiców i cieszymy się, że sprawiliśmy im radość. Przeskoczyliśmy w tabeli rywali i szykujemy się do ostatniego meczu w tym roku. Kamil Kruk zrobił to, czego oczekuje się od napastników. Jesteśmy szczęśliwi, było widać ogromną radość i emocje po zwycięskiej bramce. Jestem zadowolony, ale czeka nas jeszcze jeden mecz (za zaglebie.com).

Vitezslav Lavicka (trener Śląska): - W derbach walczy się do ostatnich sekund i to było widać. Trzeba pogratulować Zagłębiu, bo starało się do końca, strzeliło dwa gole po stałych fragmentach i wygrało. Dla nas to bardzo ciężkie chwile. Widzieliśmy duże zaangażowanie z obu stron. Na początku meczu mieliśmy trochę szczęścia, rywal nie zdołał wykorzystać swoich okazji, a my zdobyliśmy bramkę po szybkim przejściu do ofensywy. W drugiej połowie brakowało nam jednak kontroli gry, lepszego utrzymania się przy piłce. Nie chcę mówić o decyzjach arbitrów, ale dla mnie ten rzut karny był sytuacją do sprawdzenia w systemie VAR. W końcówce popełniliśmy łatwy, niepotrzebny faul. Po rzucie wolnym piłka trafiła pod nogi piłkarza Zagłębia, on szybko zareagował i strzelił gola. Dla nas to bardzo trudne. Myślę, że dosyć dobrze funkcjonowała nasza organizacja gry, choć oczywiście nie w stu procentach tak, jak powinna. Brakowało nam jednak lepszej kontroli, utrzymania się przy piłce, by przeciwnik więcej pobiegał w defensywie. Z obu stron było widać bardzo duże zaangażowanie, co naturalne w takich meczach. Tracimy punkt w ostatnich sekundach, a to zawsze jest złe. Rozmawialiśmy z zawodnikami chwilę w szatni po spotkaniu. Musimy się teraz skupić na ostatnim starciu przeciwko Warcie (za slaskwroclaw.pl).

KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN – ŚLĄSK WROCŁAW   2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Exposito (23), 1:1 Drazić (61-karny), 2:1 Kruk (90+4). Żółte kartki: Bartolewski, Poręba oraz Tamás, Mączyński, Szromnik. Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Mecz bez udziału publiczności.

KGHM ZAGŁĘBIE: Hładun – Wójcicki (90 Bednarczyk), Jończy, Guldan, Bartolewski – Szysz, Baszkirow (46 Živec), Poręba (90 Kruk), Żubrowski, Dražić (89 Ratajczyk) – Mráz (72 Sirk).

ŚLĄSK: Szromnik – Cotugno, Puerto, Tamás, Štiglec – Pawłowski (86 Bergier), Sobota (70 Pałaszewski), Mączyński, Praszelik (72 Zylla), Pich (72 Samiec-Talar) – Expósito (86 Piasecki).

ARKADIUSZ BARSKI

Nie ma jak w domu!

Wrocławska twierdza nadal niezdobyta! W sobotę Śląsk pokonał tam kolejnego rywala, tym razem lidera tabeli, drużynę mogącą pochwalić się serią dziesięciu meczów bez porażki Raków Częstochowa, dzięki czemu wskoczył na podium PKO Ekstraklasy.

Ustrzelili Lisa, przegonili Skowronka

Za KGHM Zagłębiem Lubin tydzień pełen sprzecznych emocji. W zaległym meczu 9.

Lider zatrzymany

Górnik Polkowice nie wygrał po raz pierwszy od dwóch miesięcy i zakończył passę zwycięskich meczów na ośmiu. Liderowi II-ligowej tabeli postawił się nie kto inny jak derbowy rywal, Śląsk II Wrocław.

Wyjazdowa dominacja Chrobrego? W Sosnowcu to możliwe

Chrobry Głogów umiejętnie wykorzystał słabość Zagłębia, wygrał 2:1 i wywiózł z Sosnowca 3 punkty. Są one potrzebne drużynie niczym tlen, podobnie jak cierpliwość, o której po raz kolejny mówił trener Ivan Djurdjević.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij