Pierwszy żołnierz Armii ponownie z pasem WFMC

Maciej Piasecki, poniedziałek, 21 listopada 2016

Już po raz czwarty w Polkowicach zorganizowana została Zawodowa Gala Sportów Walki w formule K-1, jak zwykle z liczną reprezentacją miejscowej Metraco Armii. Na ringu podczas Energetyka Boxing Night zaprezentowali się mistrzostwie świata i Europy, a wśród nich Bartosz Muszyński, który obronił pas Zawodowego Mistrza Świata federacji WFMC.

avatar
Bartosz Muszyński długo nie mógł znaleźć recepty na Jonathana Maala, ale ostatecznie obronił pas Mistrza Świata WFMC (fot. K. Ziółkowski)

Poziom gali wzrasta z roku na rok, zawodnicy z Polkowic (i nie tylko) regularnie zdobywają laury na innych – krajowych i międzynarodowych – imprezach, a przebieg pojedynków w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 2 jest coraz bardziej wyrównany.

Węgrzy na deskach
Mniej nokautów, więcej niejednogłośnych decyzji sędziowskich – fighterzy chcieli zaprezentować maksimum swoich umiejętności i udowodnić, że ich występy podczas sobotniego eventu nie są dziełem przypadku, a efektem regularnych treningów i ciągłego progresu. Tak było już w pierwszej konfrontacji, w której Kamil Poniedziałek stosunkiem głosów dwa do remisu pokonał Dominika Nowaka z Jeleniej Góry. Druga walka przyniosła kolejną, ale jak się okazało ostatnią, porażkę zawodnika z Dolnego Śląska, w tym przypadku Patryka Kłaka z Metraco Armii. Nie pomógł głośny doping klubowych kolegów, którzy z trybun wspierali każdego kolejnego przedstawiciela swojej ekipy. Potem jak się okazało, mieli już same powody do radości, starcie w kategorii +91 kg wygrał Mariusz Skupin, wkrótce po nim ze zwycięstwa mógł cieszyć się Mateusz Janur.

O konkretne laury w postaci pasów Międzynarodowego Mistrza Polski WFMC bili się kolejno wicemistrz Europy Fabio Di Lalla i mistrz Europy i brązowy medalista mistrzostw świata Kacper Muszyński. Włoch reprezentujący Metraco Armię już w 1. rundzie wyprowadził kilka mocnych kopnięć, jedno z nich doszło do głowy rywala, Istvana Horvatha z Węgier, który po chwili znalazł się na deskach i już się z nich nie podniósł. Podobny przebieg miał pojedynek Muszyńskiego z innym Węgrem, Thomasem Horvathem. I tutaj również główną rolę odegrały wysokie kopnięcia, raz zawodnik Hajdunanas SE niemal wypadł za ring, był też dwukrotnie liczony, aż wreszcie sędzia odesłał go do narożnika. Zdziwienie mógł budzić werdykt starcia pomiędzy Grzegorzem Lenartem (Vorenus Jawor/Prych Team Legnica) a Rafałem Gąszczakiem (ASW Knockout Zielona Góra). Wprawdzie do Lenarta należała 1. runda, kiedy to serwował oponentowi serię niskich kopnięć, ten jednak rewanżował się licznymi, bokserskimi ciosami na górę, a na dłuższym dystansie wytrzymał – zdawało się – lepiej ten pojedynek. W 3. rundzie oddawał więcej ciosów, choć akurat ten finalny – lewy sierpowy w ostatniej sekundzie – należał do zawodnika z Jawora. I być może to podpowiedziało sędziom komu mają przyznać końcowy triumf.

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w poniedziałkowym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 9 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.