Pięć świeczek na torcie

Dla wielu piąte urodziny to zamierzchła przeszłość. Dla Odry Wrocław to powód do dumy. Właśnie w tym roku wypada 5. rocznica powstania tego wrocławskiego klubu. Historię Odry przedstawia w rozmowie z nami jej prezes Michał Krej.

Pięć lat minęło jak jeden dzień. Jakieś życzenia na kolejne pięciolecie?

MICHAŁ KREJ: – W obliczu obecnej sytuacji finansowej i sportowej na rynku, życzyłbym Odrze wyłącznie jednego. Chciałbym, aby pomimo słabych uwarunkowań infrastrukturalnych, jak na możliwości Wrocławia, klub przetrwał kolejne pięć lat. Wszystko rozpoczęło się w 2005 roku.

To był impuls, czy w pełni przemyślana decyzja? 

– Pomysł na budowę Odry był reakcją na negatywne bodźce z zewnątrz. Infrastruktura sportowa na terenie Dolnego Śląska nadal jest słabo rozwinięta. Szkolenie młodzieży również dopiero raczkuje. Kiedy pięć lat temu zaczynaliśmy, o jakimkolwiek profesjonalnym podejściu do młodych chłopaków nie było mowy. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw piłkarskim realiom i zbudować od podstaw Odrę – profesjonalny klub szkolący młodzież i budujący w przyszłości pierwszy zespół w oparciu o wychowanków.

Rywale drwili z waszego piłkarskiego pospolitego ruszenia? 

– Patrząc niedaleko w przeszłość, znalazłoby się kilka zespołów, które dość szybko kończyły swoją przygodę z rozgrywkami ligowymi, np. Wulkan Wrocław. Początkowo pojawiały się drwiny ze strony przeciwników pod naszym adresem. Znaliśmy jednak swoją wartość i nie zwracaliśmy na to uwagi. Kiedy osiągnęliśmy sukces sportowy, zaczęto się z nami liczyć.

Reaktywacja Odry oparła się na rzadko spotykanym fundamencie. Ciężka praca bez gratyfikacji finansowych…

– Od samego początku naszego istnienia założyliśmy sobie, że będziemy grali dla przyjemności. Jakiekolwiek gratyfikacje finansowe wchodziłyby w grę, kiedy Odra osiągnęłaby pułap III ligi. Wtedy klub stałby się pół-amatorski. Obecnie jesteśmy drużyną złożoną z ambitnych zawodników, dla których najważniejsza jest piłka nożna, a nie fikcyjne stypendia czy premie. Dlatego, jako zarząd, stwarzamy zawodnikom profesjonalne warunki do uprawiania piłki nożnej.


Początki bywają trudne. Odra zaczęła jednak z wysokiego c.

– Na zgliszczach amatorskiego piłkarstwa we Wrocławiu zbudowanie ciekawego zespołu nie było proste. Zawodnicy, którzy znaleźli się w Odrze, szybko złapali ze sobą wspólny język na wielu płaszczyznach. Dobre warunki na treningach i przyjazna atmosfera przyniosły efekt w postaci awansu. Było to z jednej strony zaskoczenie, z drugiej jednak w pełni zamierzony cel. Obok awansu do A klasy poczyniliśmy jeszcze jeden krok w celu budowy zaplecza dla rozwoju grup młodzieżowych. Dzięki modernizacji stadionu, rundę rewanżową sezonu 2006/07 zainaugurowaliśmy na własnym obiekcie.

Jest jednak tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia…

– W Odrze, ze względu na brak kosztów finansowych w postaci stypendiów i premii, nie ma mowy o wielkiej presji sportowej. Przyjmujemy z pokorą porażkę na każdym polu. Z każdej jednak wyciągamy wnioski. Dlatego właśnie za drugim podejściem awansowaliśmy do wrocławskiej okręgówki.

…i wtedy również pojawiły się pierwsze pieniądze.

– Postanowiliśmy pójść za ciosem. Za awans do IV ligi po raz pierwszy w historii klubu była przewidziana premia. Sukces był na wyciągniecie ręki. W samej końcówce zabrakło kropki nad i. Tym samym nastąpiła zmiana trenera. Zdecydowaliśmy się również na odmłodzenie kadry. Z perspektywy czasu sądzę, że był to dobry ruch. Uratowaliśmy okręgówkę i teraz z optymizmem patrzymy przed siebie.

Optymizm godny pozazdroszczenia, zwłaszcza że rynek piłkarski we Wrocławiu jest dość specyficzny.

– Jesteśmy otwarci na współpracę z każdym. Klubem numer jeden we Wrocławiu jest oczywiście Śląsk. Odra współpracuję ze WKS-em, dając szansę swoim najzdolniejszym podopiecznym na dalszy rozwój piłkarski. Taka współpraca jak najbardziej nam odpowiada. Najważniejsze, aby promować ukryte perełki z regionu oraz budować silne zespoły w oparciu o wychowanków. Teraz spokojnie patrzymy w przyszłość. Cel na najbliższy sezon – poprawienie pozycji z minionych rozgrywek. Co później? Sądzę, że za 10 lat Odra będzie mogła opierać swoją siłę na swoich wychowankach.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij