PGE Vive Kielce nie dało szans lubinianom

Ponad dwa tysiące kibiców pojawiło się w hali RCS-u w Lubinie, by obserwować starcie Zagłębia z PGE VIVE Kielce. Miedziowym nie można odmówić woli walki i ambicji, jednak najwyraźniej nie udźwignęli presji tego meczu, ułatwiając nieco zadanie aktualnym mistrzom Polski. 

Młodość Zagłębia

Zamiast krytykować, lepiej czasami na początku wyciągnąć pozytywne wnioski ze dotkliwych porażek, a tych ze środowego starcia przeciwko zespołowi prowadzonemu przez Tałanta Dujszebajewa nie trzeba szukać bardzo daleko. Wystarczy spojrzeć na wyjściową siódemkę Zagłębia Lubin. W bramce dwudziestosześcioletni Patryk Małecki, a średnia wieku wszystkich lubińskich zawodników na parkiecie nie przekraczała dwudziestu czterech lat. Wynik spotkania otworzył najmłodszy z nich, czyli Paweł Dudkowski, natomiast największym zagrożeniem dla kielczan w pierwszych dziesięciu minutach był Dawid Dawydzik, zdobywca trzech bramek w tym czasie. Obaj są wychowankami dolnośląskich klubów, co dodatkowo cieszy. Po w miarę wyrównanym fragmencie spotkania, rozpoczęła się zupełna dominacja kielczan. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa do końca pierwszej połowy zdobyli jeszcze szesnaście trafień, a lubinianie tylko siedem. Miedziowi popełnili w trakcie pierwszych trzydziestu minut aż dwanaście strat, dzięki czemu kielczanie mogli bezlitośnie ich kontrować i powiększać sukcesywnie swoją przewagę. – Trener uczulał nas na to spotkanie. Mieliśmy wyjść mocno i wyprowadzać wiele kontr, bo wiedzieliśmy, w jakim składzie przyjechał do nas ten rywal. Zamiast tego to kielczanie nas punktowali po tych stratach i stąd taki wynik – przyznał Dawid Dawydzik, obrotowy Zagłębia Lubin. W drugiej odsłonie spotkania aktualni mistrzowie Polski oszczędzali nieco siły, a lubinianie starali się postawić wszystko na jedną kartę, więc na parkiecie toczyła się w miarę wyrównana walka. Skuteczniejsi byli przyjezdni, chociaż ich dorobek bramkowy byłby lepszy, gdyby nie dobra postawa w bramce Jakuba Skrzyniarza, wybranego obok Bartłomieja Bisa (PGE Vive Kielce) najlepszym zawodnikiem środowego meczu, zakończonego ostatecznie rezultatem 25:39 (13:23).

Krótka ławka kielczan

Tałant Dujszebajew (PGE Vive Kielce) nie miał w Lubinie szerokiego pola manewru. Spora część zawodników z Kielc przebywała jeszcze na mistrzostwach Europy w Chorwacji, Mateusz Kus przechodził rehabilitację po przebytej operacji, dlatego szkoleniowiec aktualnych mistrzów Polski miał do dyspozycji zaledwie dziesięciu swoich podopiecznych. – Nie mieliśmy szans zagrać tego spotkania w innym terminie. W najbliższą środę gramy mecz w Pucharze Polski, a potem mamy po dwa spotkani w tygodniu. Chcieliśmy zmierzyć się z Zagłębiem wcześniej, ale lubiński klub też ma swoje terminy, więc musieliśmy się dostosować – przyznał Tałant Dujszebajew. Co ciekawe, istniało spore ryzyko, że na Dolnym Śląsku zabraknie jeszcze dwóch kolejnych piłkarzy ręcznych PGE VIVE Kielce (Michała Jureckiego i Krzysztofa Lijewskiego), a także samego trenera, którzy dzień wcześniej przebywali w Dubaju i dopiero o godz. 16 wylądowali we Wrocławiu, ale zdołali ostatecznie dotrzeć do oddalonego o niespełna siedemdziesiąt kilometrów Lubina. Wizyta na Półwyspie Arabskim nie była przypadkowa, bo miała ona na związek z projektem 500 SuperFinal HBL, czyli grudniowym meczem z FC Barceloną, który rozegrany będzie właśnie w Dubaju, a mającym promować piłkę ręczną w tej części świata, ale przynoszącym również spory zastrzyk gotówki. Obie drużyny będą miały do podziału pół miliona dolarów, a zwycięzca tego meczu zmierzy się w 2019 roku z Telekomem Veszprem HC. Wspomniany wyżej Krzysztof Lijewski nie miał w Lubinie zmiennika na swojej pozycji, natomiast na prawym skrzydle zmieniali się nominalni środkowi rozgrywający – Uros Zorman i Dean Bombac.

DAMIAN ORŁOWICZ

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".

Zaczynają granie!

Dla tych, którzy stęsknili się za piłką ręczną w ligowym wydaniu, mamy dobrą wiadomość. W najbliższy weekend rusza PGNiG Superliga Mężczyzn, a wśród szesnastu najlepszych zespołów w Polsce zobaczymy Chrobrego Głogów oraz Zagłębie Lubin.

Zagłębie wraca do gry

Podopieczni Pawła Nocha pokonali na wyjeździe Stal Mielec 27:24 (13:12). Dzięki wygranej lubinianie zachowali szansę na udział w barażach o fazę play-off.

Chrobry górą w derbach

Wynik spotkania może być nieco mylący, ale przez niemal całe sześćdziesiąt minut gospodarze dyktowali warunki na parkiecie. Lubianie nie potrafili sobie poradzić zwłaszcza z Damianem Krzysztofikiem oraz Szymonem Sićką.

Przełamanie Zagłębia

Odetchnąć z ulgą mogą podopieczni Pawła Nocha, którym wyjazdowe zwycięstwo nad Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski pozwoliło przerwać serię pięciu kolejnych porażek w PGNiG Superlidze Mężczyzn. Trzy punkty zdobyli również piłkarze ręczni Chrobrego Głogów.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij