PGE Turów Zgorzelec przegrał ze Stelmetem Zielona Góra 78:87

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 3 czerwca 2013

PGE Turów Zgorzelec przegrał ze Stelmetem Zielona Góra finał play-off TBL 0:4. W ostatnim meczu czarno-zieloni przegrali w Winnym Grodzie 78:87 i piąty raz w historii klubu wywalczyli srebrny medal.

avatar
Fot.G. Bereziuk

Dla PGE Turowa Zgorzelec niedzielny mecz numer cztery był spotkaniem ostatniej szansy na przedłużenie nadziei w walce o pierwszy w historii klubu złoty medal. Zarówno w Zgorzelcu, jak i w meczu numer 3 w Zielonej Górze górą był bowiem Stelmet. Drużyna z Winnego Grodu wygrywała 3:0 i brakowało jej już tylko jednej wygranej do zakończenia serii. Gdyby zgorzelczanom udało się wygrać, rywalizacja wróciłaby do Zgorzelca. Tak się jednak nie stanie bo zespół trenera Mihailo Uvalina nie pozostawił drużynie z Dolnego Śląska żadnych złudzeń. Trener Miodrag Rajković od początku posłał do boju Aarona Cela, Michała Chylińskiego, Russella Robinsona, Ivana Zigeranovicia i krytykowanego ostatnio Davida Jacksona. Po trzypunktowych akcjach Cela i Robinsona oraz rzutom wolnym Chylińskiego goście wygrywali na początku spotkania 8:2. PGE Turów w dalszej części pierwszej kwarty nadal twardo bronił. Co ważniejsze przyjezdni czynili to skutecznie. Czarno-zieloni byli też skuteczni w ataku i w 5 min po kolejnej trójce Robinsona wygrywali 13:4. Od tego momentu sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Gospodarze zaczęli bowiem regularnie trafiać z dystansu. Po trójkach Łukasza Koszarka oraz Quintona Hosleya zielonogórzanie w 9. min wygrywali już 27:20. PGE Turów zdołał przed końcem premierowej ćwiartki zniwelować część strat, ale później cały czas musiał gonić wynik. Zgorzelczanie starali się, ale zdecydowanie słabiej rzucali od swoich przeciwników zza linii 675 cm. Zawodnicy trenera Miodraga Rajkovicia przegrywali także walkę pod tablicami (w całym meczu 18:31).
Bardzo dobrze grał Robinson (do przerwy 12 pkt.), który chciał odkupić swoje winy za zdarzenie z trzeciego meczu. Wówczas, gdy wynik był sprawą otwartą, Amerykanin w końcówce meczu zdenerwowany kopnął w bandę przez co został ukarany przewinieniem technicznym. Do przerwy Stelmet wygrywał 55:44 i od wywalczenia złotych medali dzieliło go 20 minut gry. Drugą połowę czarno-zieloni rozpoczęli podobnie jak pierwszą. PGE Turów grał ambitnie i w 32. min po wejściu pod kosz Chylińskiego przegrywał 54:57. Zrywy gości kosztowały jednak sporo sił przez co w kluczowych momentach nie byli w stanie powstrzymać przeciwników w ataku. Ważne punkty zdobywali Dejan Borovnjak oraz Walter Hodge. Warto dodać, że trener Miodrag Rajković ani na chwilę nie wysłał na parkiet Ivana Opacaka. W 28. min Stelmet po kolejnej trójce rewelacyjnego Hosleya wygrywał 72:58 (Stelmet w ciągu trzech kwart trafił 9 na 11 prób). Później po rzucie Olivera Stevicia zespół gospodarzy wygrywał nawet 83:67. Nic dziwnego, że w Zielonej Górze powoli zaczęto szykować szampany. Ostatecznie zgorzelczanie przegrali ze Stelmetem 78:87 i po raz piąty w historii klubu musieli zadowolić się srebrnym medalem. Dla Stelmetu złoty medal jest pierwszym w historii klubu. Zielonogórzanom udało się osiągnąć sukces przy pierwszym podejściu.
STELMET ZIELONA GÓRA –
PGE TURÓW ZGORZELEC 78:87
(28:24, 27:20, 17:18, 15:16)
STELMET: Hosley 22 (5), Hodge 16 (1), Stević 14, Borovnjak 13, Koszarek 13 (3), Cesnauskis 5 (1), Sroka 2, Białek 2, Seweryn 0.
PGE TURÓW: Robinson 22 (2), Chyliński 16 (4), Cel 13, Zigeranović 9, Micić 7, Jackson 5 (1), Kulig 3, Stelmach 3 (1).
Końcowy stan rywalizacji: 4:0 dla Stelmetu.
GRZEGORZ BEREZIUK


źródło: własne


Proste pytanie: 5 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment