Panthers rozstawieni w półfinale

Maciej Piasecki, poniedziałek, 29 maja 2017

Po perfekcyjnym sezonie zasadniczym Panthers Wrocław zrobili kolejny krok w kierunku XII SuperFinału PLFA. W meczu o rozstawienie w parze półfinałowej potwierdzili parcie na drugie złoto z rzędu, pokonując Primacol Lowlanders Białystok 42:7.

avatar
Panthers Wrocław bez problemu pokonali Lowlanders i z pozycji faworyta przystąpią do półfinału Topligi (fot. K. Ziółkowski)

Pantery są praktycznie nie do ugryzienia na własnym boisku, odnowiony Stadion Olimpijski zdobyła na razie tylko ekipa Swarco Raiders Tirol. Polskie zespoły na razie nie mają tu czego szukać, Tychy Falcons i Husaria Szczecin ugrały tu łącznie 10 punktów i trudno było oczekiwać, że „Ludzie z nizin” mogą sprawić niespodziankę. Zgodnie z planem nakreślonym przez sztab trenerski faworytów rozpoczęła się także sobotnia konfrontacja, choć... bez szału. Prowadzenie dał Adam Skakowski, a wynik 7:0 (podwyższenie Adama Nelipa) utrzymał się do końca premierowego kwadransa. Gospodarze mogli w tej części jeszcze podwyższyć rezultat, chociażby po akcji powrotnej Krzysztofa Wisa lub kopnięciu z pola Nelipa, ale TD obrońcy Panter – z powodu przewinienia innego z graczy – nie uznał sędzia, natomiast kicker mistrzów Polski nieznacznie się pomylił. Skuteczniej było w drugiej kwarcie. W end-zone ekipy z Podlasia zameldował się ponownie Skakowski oraz – po 46-jardowej akcji biegowej – Tim Morovick. Swój touchdown zanotowali także przyjezdni, zagranie Aarona Knighta zakończył Bartłomiej Trubaj, dając pierwszą – i honorową jak się później okazało – zdobycz Primacol Lowlanders. Po przerwie Panthers nadal grali swoje, byli zdecydowanie lepsi i nadal punktowali – Morovick, Skakowski, a nawet Nelip, który zaraz po swoim przyłożeniu odpowiednio przyłożył też stopę do kopnięcia za jeden punkt. – Chcieliśmy pokazać, że jesteśmy numerem jeden, ale najważniejsze było zakończyć mecz bez większych błędów i – co równie ważne – bez kontuzji. Wynik nas zadowala, choć jest co poprawiać. Teraz koncentrujemy się na lidze, nawet jeszcze mocniej niż przed rokiem, bo wówczas mieliśmy świadomość, że czeka nas jeszcze Final Four. Po SuperFinale nie było tego maksymalnego świętowania, wiedzieliśmy, że kilka dni później gramy kolejny mecz. A w ciągu ośmiu dni rozegraliśmy trzy spotkania, co na przykład w Stanach Zjednoczonych jest niedopuszczalne ze względu na większe ryzyko odniesienia kontuzji. Teraz chcemy iść dalej po swoje. Wygraliśmy dziś po raz piętnasty z rzędu, oby tak dalej – komentował linebacker i kapitan PW Kamil Ruta.

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego". 


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 2 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.