Pamiętne mecze dolnośląskich drużyn w tym sezonie PKO Ekstraklasy

Aleksandra Szumska, środa, 1 kwietnia 2020

Na podsumowania jeszcze za wcześnie, bo choć szanse marne, istnieje prawdopodobieństwo, że sezon zostanie (w jakiś sposób) dokończony. Nikt nie zabroni jednak wrócić pamięcią do rozegranych już meczów i wspomnieć te najciekawsze, najbardziej emocjonujące, wyjątkowe. Padło – rzecz zrozumiała – na występy naszych dolnośląskich przedstawicieli w piłkarskiej elicie, a więc Śląska Wrocław oraz KGHM Zagłębia Lubin.

avatar

10. MIEJSCE
ŚLĄSK WROCŁAW – CRACOVIA       2:1 (1:0)

Emocje do ostatnich sekund i piękne gole – czego chcieć więcej w meczu piłkarskim? To wszystko obejrzało prawie 17 tysięcy wrocławskich kibiców, którzy w dodatku mogli cieszyć się z kolejnej (czwartej w piątym meczu) wygranej swojej drużyny w tym sezonie. Śląsk prowadził po golu Roberta Picha w 30. minucie, remisował po trafieniu Hiszpana Rubio Hueski w minucie 72. Punkt kulminacyjny przyszedł na 180 sekund przed upływem regulaminowego czasu gry. Mateusz Cholewiak przejął piłkę na własnej połowie, minął jednego rywala, ograł drugiego i huknął zza pola karnego w samo okienko. Akcja i wykończenie – marzenie. A dlaczego emocje do ostatnich sekund? Kiedy już wszyscy oczekiwali kończącego gwizdka, Daniel Stefański sprawdzał na monitorze, czy przyjezdnym nie należy się czasem rzut karny po zagraniu ręką Dino Stigleca. Według arbitra karny się nie należał i WKS mógł cieszyć się z pełnej puli. Inna sprawa, że świetnie bronił wówczas Matus Putnocky.

9. MIEJSCE
KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN – WISŁA PŁOCK                       5:0 (3:0)

Rozmiary zwycięstwa ZL nad WP mogą zastanawiać co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze lubinianie byli w tamtym czasie (wrzesień) w kryzysie i zajmowali 13. miejsce w ligowej klasyfikacji. Kilka dni wcześniej zwolniono trenera Bena van Daela (powiedzmy, że to powód numer 2), dlatego w spotkaniu z Nafciarzami prowadził ich Paweł Karmelita. Ponadto coraz lepiej zaczęła sobie radzić Wisła, która za sobą miała dwa kolejne zwycięstwa i – jak się potem okazało – sześć następnych przed sobą. W okresie koniec sierpnia – początek listopada poległa więc tylko w Lubinie. Bramki zdobywali kolejno Sasa Živec, Alan Czerwiński, Damjan Bohar, Bartosz Slisz oraz Dawid Pakulski. Jako ciekawostkę dodajmy, że rywalizacja odbyła się w piątek, 13 września, a pierwszy gwizdek zabrzmiał z 8-minutowym opóźnieniem z powodu oberwania chmury...

8. MIEJSCE
KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK                      2:2 (0:1)
Dwubramkowa strata po 66 minutach i brak jakichkolwiek widoków na poprawę wyniku – gdyby taki scenariusz utrzymał się do końca spotkania z Jagą, Miedziowi zebraliby solidną porcję gwizdów. Tymczasem kibiców udobruchali młodzieżowcy, którzy odważnie złapali za ster i nie dali Zagłębiu utonąć. W 70. minucie gola kontaktowego zdobył 21-letni Patryk Szysz, 8 minut później wyrównał dwa lata młodszy Łukasz Poręba.

7. MIEJSCE
ŚLĄSK WROCŁAW – LECHIA GDAŃSK      2:2 (0:1)
Inny powrót z 0:2, tym razem wrocławskiego Śląska. Sklasyfikowany wyżej ze względu chociażby na minuty, w których padły wyrównujące bramki. Ale od początku... Na inaugurację „rundy wiosennej” Lechia Gdańsk zjawiła się we Wrocławiu w składzie mocno kombinowanym. Zimą z klubu odeszli Artur Sobiech, Lukas Haraslin, Daniel Łukasik, z kolei Sławomir Peszko, Błażej Augustyn i Rafał Wolski zostali odsunięci od składu, bo upomnieli się o zaległe wynagrodzenie. Na ławce same nastoletnie nołnejmy, ze średnią wieku 17,4 roku. Wszak Piotr Stokowiec zrobił zaledwie jedną zmianę, i to dopiero w 88. minucie. „Jakież było więc zdziwienie, kiedy w 46. minucie [...] goście znad Bałtyku prowadzili dwiema bramkami” – pisaliśmy w relacji z tamtego spotkania. Dwukrotnie trafił wtedy Flavio Paixao, który wykorzystał błędy eksperymentalnie ustawionego na stoperze Diego Zivulica. Śląsk wrócił do gry w 72. minucie po trafieniu Krzysztofa Mączyńskiego z rzutu karnego. Broniąca rezultatu, uboga kadrowo Lechia pękła w doliczonym czasie gry. Zdobywcą wyrównującego gola Michał Chrapek.

6. MIEJSCE
LECH POZNAŃ – ŚLĄSK WROCŁAW                       1:3 (1:3)
Zwycięstwo, które dało ekipie Vitezslava Lavicki fotel lidera po 4. kolejce. Druga – po derbach Krakowa – rekordowa frekwencja w całym sezonie (32 tysiące kibiców) oglądała show dwóch aktorów. Pierwszym był Łukasz Broź, który strzelił dwie fantastyczne, piękne bramki, dzięki czemu wskoczył na czoło ówczesnej klasyfikacji snajperów PKO Ekstraklasy (wraz z Darko Jevticem). A jest przecież obrońcą! Drugi to były golkiper Lechitów, obecnie opoka WKS Matus Putnocky, który bronił (nie pierwszy i nie ostatni raz) w niezwykle trudnych sytuacjach, kapitulując tylko po uderzeniu... Jevtica. Listę strzelców uzupełnił Robert Pich. Co ciekawe, wszystkie gole padły w niespełna pół godziny po rozpoczęciu spotkania.

5. MIEJSCE
PIAST GLIWICE – ŚLĄSK WROCŁAW         0:3 (0:0)
Zbić mistrza Polski na jego boisku, strzelając trzy bramki i nie tracąc żadnej – to można nazwać wyczynem (nawet jeśli ten mistrz stracił latem zęby trzonowe...). W Gliwicach nie mógł wystąpić bohater pierwszej rywalizacji między tymi ekipami (o której piszemy niżej), Łukasz Broź, który tydzień wcześniej zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Koledzy wyszli na murawę w koszulkach z napisem „Broziu jesteśmy z Tobą”, ale podczas rywalizacji pokazali, że dobrze radzą sobie i bez niego. Przetrwali przewagę gospodarzy w pierwszej połowie i po zmianie stron to oni dominowali na boisku. Trafienia Roberta Picha z rzutu karnego, Jakuba Łabojki oraz Przemysława Płachety dały Śląskowi piąte zwycięstwo z rzędu i fotel lidera po 17. kolejce.

4. MIEJSCE
KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN – LEGIA WARSZAWA             2:1 (0:1)

Idealne zakończenie 2019 roku w wykonaniu Zagłębia, w które wierzyli tylko najwięksi optymiści. Legia była na fali wznoszącej, prawie wszystko wygrywała (7 zwycięstw w 8 meczach), dużo bramek strzelała, mało traciła. A jako że swoje mecze w 20. serii przegrały Pogoń i Śląsk, legioniści mieli jeszcze okazję na powiększenie i tak już sporej przewagi punktowej. Rozpoczęło się niejako zgodnie z planem, bo od trafienia Jarosława Niezgody w przed przerwą. W szatni Miedziowi zażyli najwyraźniej sporej dawki soli trzeźwiących, bo po zmianie stron Legię właściwie zdominowali. Mieli wyższy procent posiadania piłki, oddali więcej strzałów i strzałów celnych, co dało owoce w postaci bramek. Zanim minęła godzina gry, do remisu doprowadził Bartosz Białek, a w 82. minucie decydującego gola zdobył Damjan Bohar, któremu asystował – a jakżeby inaczej – krajan, Sasa Zivec. Pierwsze od trzech lat zwycięstwo Zagłębia z Legią w Lubinie stało się faktem.

3. MIEJSCE
ŚLĄSK WROCŁAW – PIAST GLIWICE         2:1 (0:1)

„Niewiarygodne rzeczy działy się w niedzielnym meczu Śląska Wrocław z Piastem Gliwice. Piłkarze Vitezslava Lavicki przegrywali do 83. minuty, by w samej końcówce zdobyć dwie bramki i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść” – to początek naszej relacji z tamtego meczu. I dalej: „Scenariusz [...] przypominał ten z rywalizacji Piasta z BATE Borysów w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Przewaga drużyny Waldemara Fornalika, prowadzenie, a w końcówce błędy, głupio stracone gole, rzut karny i smutek po porażce”. Na gola Jorge Felixa w pierwszej odsłonie odpowiedział transferowany kilkanaście dni wcześniej Erik Exposito. W 84. minucie Hiszpan znalazł się we właściwym miejscu pola karnego, zachował zimną krew i doprowadził do wyrównania. Wtedy WKS poczuł krew. W 87. minucie w polu karnym faulowany był Łukasz Broź, co arbiter Paweł Raczkowski zinterpretował jednoznacznie – „jedenastka”. Pewnym egzekutorem okazał się sam poszkodowany, który leciutkim, delikatnym strzałem posłał futbolówkę do siatki. Thiller, ale z happy endem.

2. MIEJSCE
KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN – LECHIA GDAŃSK      4:4 (2:3)

Miedziowym bardzo spodobał się ten wynik, oj, bardzo... Prawie pół roku po kanonadzie we Wrocławiu (o której poniżej), drużyna Martina Seveli powtórzyła niespotykany w piłce rezultat, tym razem na własnej ziemi. I pomyśleć, że na żywo oglądało to nieco ponad 2300 widzów... Bohaterem spotkania był brazylijski pomocnik gości Conrado, który miał udział we wszystkich bramkach dla swojego zespołu. Jedną strzelił sam, przy dwóch asystował Jaroslavowi Mihalikowi, wywalczył także rzut karny, którego nie zmarnował Łukasz Zwoliński. Ale Lechia, podobnie jak we wspomnianej konfrontacji ze Śląskiem, ponownie nie zdołała utrzymać korzystnego wyniku. Gola na 1:1 strzelił Sasa Balić, na 2:2 Filip Starzyński, który trafił także na 3:4. W 83. minucie już po raz ostatni do remisu doprowadził Bartosz Białek. Był to ostatni mecz Zagłębia przed zawieszeniem ligi...

1. MIEJSCE
ŚLĄSK WROCŁAW – KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN   4:4 (2:2)

„Reklama piłki nożnej”, „szalony mecz”, „ekstraklasowy mecz dekady na Dolnym Śląsku” – tych zwrotów użyliśmy w relacji ze starcia między Śląskiem a Zagłębiem, relacji, którą okrasiliśmy według nas trafnym, acz niezbyt skomplikowanym tytułem „Derbowe szaleństwo”. OK, szaleństwa w naszej nadziewanej niespodziankami lidze co jakiś czas się pojawiają (co pokazuje chociażby ten ranking), ale żeby w starciu derbowym tak się otworzyć, tak odsłonić, całym batalionem wyjść w okopów i decydować się na otwartą konfrontację? Dla trenerów zgroza, dla kibiców widowisko – niech już będzie – dekady. Boiskowa sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. W pierwszej połowie dwukrotnie prowadzili gospodarze, goście dwukrotnie doprowadzali do wyrównania. Po zmianie stron role się odwróciły – lubinianie dwa razy wychodzili na prowadzenie, wrocławianie za każdym razem straty odrabiali. Na cały dorobek złożyły się wyjątkowej urody trafienia Dino Stigleca, Sasy Zivca i Bartosza Slisza, hat-trick Erika Exposito, gol głową Bartosza Kopacza oraz bramka Filipa Starzyńskiego z rzutu karnego. Czy w najbliższej dekadzie jakiś mecz dorówna ubiegłorocznym derbom? Oby, choć prawdopodobieństwo znikome.

ARKADIUSZ BARSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.