Orest Lenczyk załamany tym, co prezentuje jego zespół

Andrzej Czech, wtorek, 26 listopada 2013

Nawet uważany za najlepszego w Polsce „ratownika”, najstarszy ligowy trener Orest Lenczyk nie jest w stanie pobudzić piłkarzy Zagłębia do lepszej gry. I nawet ktoś o tak mocnym charakterze, jak on, jest załamany poziomem prezentowanym przez jego podopiecznych.

avatar
(Fot. K. Ziółkowski) Czy trener Orest Lenczyk jest w stanie pobudzić piłkarzy Zagłębia do lepszej gry?

Panie trenerze, proszę o podsumowanie fatalnego meczu z Piastem Gliwice.
OREST LENCZYK:
– Wygrała drużyna lepsza. Nie wiem, czy pod każdym względem, ale pod względem istotnych elementów w czasie gry, po których zdobywała bramki, po których psuła lub wręcz uniemożliwiała grę piłkarzom Zagłębia. Miałem nadzieję, że po meczu z Lechią Gdańsk nie spotka mnie na stadionie w Lubinie większa przykrość, ale widzę, że się myliłem. Ten Piast Gliwice, który podobno ma jakiś problem, pokazał, że ma co najmniej kilku zawodników, którzy zrobili mecz. Jurado w ataku pod każdym względem piłkarskim – i głową – i nogami – siał popłoch pod naszą bramką, a nasz odpowiednik z drugiej strony był w zasadzie jego tłem. Od pewnego czasu krąży mi po głowie jedna myśl, że największym problemem Zagłębia jest brak zawodnika prowadzącego grę, takiego playmakera. Ta drużyna grała absolutnie bez swojego przywódcy, bez lidera. Do przerwy było to beznadziejne kopanie do przodu i szukanie tam szansy z dobrze grającymi głową obrońcami. Ponieważ w międzyczasie zakończyła się I runda, muszę przyznać, że wracając ze Szczecina miałem nadzieję, że tę drugą rundę zaczęliśmy dobrze. Byłem absolutnie niezdrowym optymistą, wierząc w to, że tam na wyjeździe remis to jest dobry wynik i dzisiaj wygramy mecz. Muszę przyznać szczerze, że jestem ogromnie zawiedziony. Przyjechałem do Lubina, mając w pamięci grę co najmniej 5-7 zawodników Zagłębia wcześniej, w innych klubach, a to, co dzisiaj pokazali, to jest może nie lekceważenie kibiców, ale to jest pewnie środek kryzysu. Zawodnicy są, że tak powiem, na tyle nieodpowiedzialnymi piłkarzami, że zdaję sobie z tego sprawę, jak trudno jest w tej chwili kierownictwu podjąć decyzje drastyczne, bo jeszcze jest kilka kolejek do końca roku. Klasowa drużyna na swoim boisku pokazuje klasę. Dzisiaj to była klasa, ale druga podstawówki. Nie potrafię tego zrozumieć. Przepraszam wszystkich za to widowisko. Niestety, jestem współwinny tego.
Czy uważa Pan, że w tym roku jeszcze cokolwiek da się zrobić z tym zespołem?
– Po tym meczu moje wątpliwości są większe niż wcześniej. Nie wyobrażam sobie, żeby w następnym meczu w Poznaniu, po takiej grze jak dzisiaj, był remis. Tam może dojść do zupełnej kompromitacji.
Czy mimo wszystko nie uważa Pan za swój błąd zesłanie do rezerw trzech graczy po ich wypadzie do Pragi? Dwóch z nich to napastnicy, a wy dzisiaj przedniej formacji nie mieliście w ogóle.
– Ja uważam, że to nie był mój błąd, ale tych zawodników. To nie jest sprawa trenera, ale kierownictwa klubu, co dalej. Chcę przypomnieć, że tamci zawodnicy grali w meczu z Lechią i my przegraliśmy, z nimi w składzie, też po bardzo słabym meczu. W tej sytuacji nie można szukać usprawiedliwienia, że nie ma tamtych zawodników. Ile myśmy tych bramek nastrzelali z tamtymi piłkarzami?
Po dzisiejszym meczu i tym, co im urządzili kibice, zawodnicy na pewno także będą „zdołowani” mentalnie. Jaki sposobem chce ich Pan przywrócić do równowagi psychicznej?
– Przyznam się, że ja byłbym szczęśliwy, gdyby mnie ktoś pomógł w moim zdołowaniu po dzisiejszym meczu. Urządzono mi dziś takie widowisko, dziękując za mój dwumiesięczny pobyt tutaj w ten sposób, że jestem absolutnie rozczarowany. Co do pomocy zawodnikom w odbudowaniu ich mentalności, to wiem, że to nie jest takie proste z tą mentalnością. Podobnie jak z inteligencją. Albo się ją ma, albo się jej nie ma. Nie dysponujemy taką kadrą, żeby natychmiast 5-7 zawodników wymienić. Dzisiaj jeśli chodzi o bramki w zasadzie przegraliśmy z jednym zawodnikiem, który szalał w ataku. Nasza obrona sobie z nim nie mogła poradzić i to też jest dowód jakości tej naszej formacji. Pierwsza bramka padła pewnie w 50 procentach po błędzie naszego bramkarza, ale również mogę powiedzieć, że gdyby nie on, to już wcześniej byłoby 0:2 albo 0:3.
Z tego co Pan mówi można wysnuć wniosek, że w przerwie zimowej będzie prawie totalna wymiana zawodników. Czy uważa Pan, ze dwa miesiące na stworzenie z tego, co powstanie, dobrej drużyny, Panu wystarczy?
– Absolutnie nie. Mówienie o totalnej wymianie zawodników jest kłopotliwe dla kierownictwa klubu, ponieważ ci piłkarze mają kontrakty i rozstanie z nimi będzie kosztowne. A nawet jeśli wystawi się ich na listę transferową, to można sobie zadać pytanie, czy znajdą się tacy, którzy tych zawodników kupią. Powtórzę to, co media ciągle powtarzają. Takich zawodników i za takie zarobki nikt w naszej lidze nie zatrudni. A w dodatku w naszym kraju nie ma wielu kandydatów do ekstraklasy. I dlatego właśnie mamy złoty okres dla menedżerów, którzy sprowadzają sobie piłkarzy z każdego niemal zakątka świata. Nawet u mnie na biurku leży CV dwóch. Jeden z Salwadoru, drugi z Haiti. Kiedyś marzyłem o tym, żeby pojechać na Haiti, ale ponieważ miałem stracić 600 dolarów, to zrezygnowałem i dzisiaj żałuję, bo przynajmniej zobaczyłbym, jak tam wygląda piłka nożna. Co nie znaczy, ze nie podziwiam tych młodych złotych medalistów z Nigerii. Kto wie, czy 5 z tych chłopaków nie pograłoby w naszej lidze. Ale znowu wrócę do tych nieszczęsnych pieniędzy. Oni kosztują setki tysięcy euro.
Fani Zagłębia nierzadko w niewybredny sposób wyrażali swoją opinię o piłkarzach lubińskiego klubu.
– Przyznam, że ja gdybym siedział na trybunach, to z pewnością bym nie krzyczał tak jak część kibiców, ale bym zupełnie milczał, będąc przerażony tym, co się dzieje na boisku.

ANDRZEJ
LEWANDOWSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment