Obiecanki cacanki, a stypendium nie ma

Aleksandra Szumska, wtorek, 6 września 2011

Po igrzyskach olimpijskich w Pekinie Ministerstwo Sportu, Turystyki i Rekreacji postanowiło odwrócić tendencję spadkową, jeżeli chodzi o zdobycz medalową na tej najważniejszej imprezie sportowej. Tak więc wszystkim medalistom z Chin zapewniło wstępnie finansowanie aż do 2011 roku. Słowa nie dotrzymało, mało tego, część sportowców „z najwyższej półki” zastanawia się, czy nie dać sobie spokoju ze sportem, bo zwyczajnie przestaje ich być stać na taki interes.

avatar
Fot.S.Sikora/ Po igrzyskach w Pekinie drużynie szpadzistów obiecywano finansowanie do 2011 roku

Po igrzyskach olimpijskich w Pekinie Ministerstwo Sportu, Turystyki i Rekreacji postanowiło odwrócić tendencję spadkową, jeżeli chodzi o zdobycz medalową na tej najważniejszej imprezie sportowej. Tak więc wszystkim medalistom z Chin zapewniło wstępnie finansowanie aż do 2011 roku. Słowa nie dotrzymało, mało tego, część sportowców „z najwyższej półki” zastanawia się, czy nie dać sobie spokoju ze sportem, bo zwyczajnie przestaje ich być stać na taki interes.
Najlepszym tego przykładem jest szpadzista Tomasz Motyka (AZS AWF Wrocław), m.in. wicemistrz olimpijski w drużynie z Pekinu i tegoroczny indywidualny, brązowy medalista mistrzostw Europy. Zaraz po igrzyskach w 2008 roku Tomek, jak i jego koledzy z drużyny, miał zapewnione finansowanie przygotowań do kolejnych igrzysk. W tzw. międzyczasie wszystko się zmieniło, poniekąd w wyniki powstania „Klubu Polska Londyn 2012”. Każdy sportowiec, który znalazł się w tym gronie, miał mieć zapewnione wszystko, czego sobie zażyczy: od prywatnego masażysty, po pieniądze na szkolenie w wysokości 500 tys. zł rocznie. W pierwszej wersji kryterium decydującym o przystąpieniu do powołanego przez Polski Komitet Olimpijski klubu były medale wywalczone w Pekinie lub na mistrzostwach świata i Europy w 2009 i 2010. Wspominany Motyka nie dość, że w Pekinie wraz z kolegami stanął na podium, to także rok później podczas mistrzostw świata wywalczył w drużynie brązowy medal. W „Klubie Polska Londyn 2012” jednak się nie znalazł. Wszystko dlatego, że szpada drużynowa nie będzie rozgrywana w Londynie, tak więc została potraktowana jako dyscyplina nieolimpijska. Nikt jednak nie wziął pod uwagę tego, że zarówno Tomasz Motyka, jak i drugi ze szpadzistów Radosław Zawrotniak mają szansę indywidualnie zakwalifikować się na igrzyska w 2012 roku. Przed rokiem szpadziści mieli gorszy sezon. Zarówno podczas mistrzostw Europy, jak i świata nie udało im się zdobyć medalu. Jedynie Radosław Zawrotniak stanął indywidualnie na najniższym stopniu podium podczas mistrzostw Starego Kontynentu. Posypały się w tym czasie pod ich adresem bardzo niepochlebne opinie, także ze strony władz Polskiego Związku Szermierczego. Pod niebiosa wychwalano za to szpadzistki – zeszłoroczne mistrzynie Europy i wicemistrzynie świata sprzed dwóch lat. Warto dodać, że drużyna szpadzistek znalazła się w klubie Londyn. W końcu przyszły mistrzostwa Europy 2011, na których Motyka wywalczył brązowy krążek. Wszystko miało się zmienić, zawodnik wrocławskiego AZS AWF Wrocław miał otrzymać stypendium, ale niestety… Przed kilkoma dniami otrzymał informację, że póki co stypendium nie będzie, bo zdaniem biurokratów z Ministerstwa Sportu jest zawodnikiem nie rokującym na przyszłość i nie ma szans na kwalifikację olimpijską. Tak właśnie podcina się skrzydła sportowcom. – Byłem w PZSzerm. i jak mówi prezes, będziemy walczyć o finansowanie dla mnie, ale uważam tę sytuację za skandal – mówi rozgoryczony Motyka. – Ja też muszę z czegoś żyć, utrzymywać rodzinę, a stypendium miałem obiecane po zdobyciu medalu na ME – dodaje Motyka.

 


źródło: własne


Proste pytanie: 3 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.