“Nole” znów królem Wimbledonu

Monika Pelc, poniedziałek, 15 lipca 2019

Novak Djoković z Rogerem Federerem stworzyli widowisko na miarę najlepszego finału Wimbledonu w historii. Do wyłonienia zwycięzcy po 24 gemach trzeciego seta potrzebny był tie- break wygrany przez Serba 13:12.

avatar

Novak Djoković zdołał tym samym obronić tytuł wywalczony przed rokiem i wygrał 16. wielkoszlemowy tytuł w karierze, w tym 5. na kortach Wimbledonu. wyrównał osiągnięcie. Tyle nieprzewidywalnych zmian podczas meczu, zaskoczeń, chyba nie spodziewał się nikt. Djoković prowadził w trzecim secie już 4:2 przy własnym serwisie, ale ostatecznie pozwolił Rogerowi Federerowi na skuteczną pogoń. Ten popełnił podobny błąd przy stanie 8:7, gdy miał dwie piłki mistrzowskie w swoim gemie serwisowym. Ten niezwykły finał fani tenisa zapamiętają na długo. Jeśli w ostatnim, trzecim secie rozgrywane są łącznie gemy na najwyższym poziomie - czego można chcieć więcej? 
Polskie akcenty w ostatnim tygodniu rywalizacji szybko się zakończyły. Alicja Rosolska we wtorek zakończyła swoją przygodę w mikście na III rundzie. Tenisistka, grając w parze z Chorwatem Nikolą Mekticiem, przegrała z chorwacko - rumuńską parą Raluca Olaru i Franko Skugor 6:2, 6:2. Tego samego dnia z kortami All England Clubu pożegnał się Łukasz Kubot. Lubinianin w parze z Marcelo Melo musiał uznać wyższość Nicolasa Mahuta i Edouarda Rogera-Vasselina. Polak i Brazylijczyk ulegli 6:7(3), 7:6(5), 3:6, 3:6. Ich pogromcy nie odnieśli jednak zwycięstwa w finale deblowej rywalizacji. Triumfowali Juan Sebastian Cabal oraz Robert Farah. 
Zwroty akcji i piąty set...
Pierwszy set finału Wimbledonu do złudzenia przypominał trzeci. Do momentu tie - breaka obaj tenisiści grali “gem za gem”, ale to Roger Federer prezentował się lepiej w statystykach indywidualnych. Znakomicie serwował (do 3. seta miał ponad 60% skuteczność pierwszego serwisu), w kluczowych, najbardziej nerwowych momentach to one ratowały mu punkty. Znajdujący się na 3. miejscu rankingu Szwajcar pokazywał swoje klasyczne zagrania - mocny serwis, a po nim forehand nie do obrony. Patrząc na liczby do momentu tie - breaka był skuteczniejszy od Novaka Djokovicia, ale gdy do niego dochodziło Szwajcar tracił swoje atuty. W pierwszym secie dodatkowy gem przegrał 6:5, w drugim przegrywał już 4:1. Federer zdołał mimo wszystko zdobyć trzy punkty z rzędu, ale Djoković zakończył seta znakomitym passing shotem z forhendu. Drugi set sprawił, że Roger Federer mógł być uznawany za faworyta partii trzeciej - w końcu wygrał gładko 6:1 
Nole ma jednak wiele twarzy - powtarzali komentatorzy. W finale Serb pokazał, że w najważniejszych momentach potrafi wspiąć się na wyżyny, zaryzykować, odpowiadać doskonale na najlepsze zagrania rywala, nawet gdy ten maksymalnie go zaskakuje. Jednak był też, w przeciwieństwie do rywala, bardzo mocno nierówny - miał duże problemy z trafieniem pierwszego podaniach, a tak jak w drugim i czwartym secie potrafił nagle dać się zdominować rywalowi. W czwartym secie po bojaźliwym początku Federer złapał rytm i ku zaskoczeniu, kibicującej mu w znacznej większości, widowni uzyskał przewagę dwóch przełamań. Mimo pogoni Djokovicia (z pierwszym przełamaniem w meczu) udało mu się doprowadzić do stanu po dwa w setach i o losach najbardziej prestiżowego tytułu zadecydować miał piąty set. 
… a tam 24 gemy i tie - break
Tam oczywiście emocje sięgnęły zenitu. Zwłaszcza, że podrażniony porażką Serb zdawał się pokazywać wreszcie stabilność przy zdobywaniu punktów. W czwartym gemie Djoković miał nawet dwa break pointy. Jednak Roger Federer nie dość, że zdołał wygrać tamtego gema, to jeszcze trzema wygranymi punktami z rzędu nastraszył Nole przy jego podaniu. Zwrotami akcji z finału Wimbledonu można by rozdzielić kilka filmów sensacyjnych. Bo Djokoviciowi udało się w końcu uzyskać przełamanie, prowadził 4:2 przy swoim serwisie, ale Federer znów wrócił do gry, zaburzając spokój rywala i doprowadził do stanu 4:4, ósmego gema kończąc asem serwisowym. Serb w kolejnej partii został zaskoczony dwoma drop shotami. Poradził sobie mimo to i był tylko o przełamanie od 16. tytułu wielkoszlemowego w karierze. Szwajcar nie pozwolił mu na obronę tytułu tak łatwo. 
Przy niezwykłym napięciu i presji obydwaj tenisiści grali piłki na najwyższym poziomie. Djoković rzucając się obronił niemal niemożliwą piłkę, Federer w dwunastym gemie potrafił zdobyć się na asa serwisowego, który pomógł mu w wygraniu gema i doprowadzeniu do trzynastej partii. Żaden z nich nie chciał pozwolić sobie na moment zawahania, który rywal po drugiej stronie siatki mógłby wykorzystać i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przy stanie 7:7 na taką chwilę pozwolił sobie Novak Djoković, co bezlitośnie, po mistrzowsku, wykorzystał Roger Federer, uzyskując przełamanie. Jednak mając dwie piłki mistrzowskie, Szwajcar zmarnował tę szansę. Djoković pokazał, że on także ma ochotę na niewiarygodny comeback. Koniec końców, mimo tego, że cały mecz trwał już ponad 4 godziny każdy z nich wygrywał swój gem serwisowy, choć przy stanie 11:11 Federer miał dwa break pointy. W końcu doszło do tie - breaka, a tam więcej zimnej krwi zachował Novak Djoković, który wygrał mordercze spotkanie, które na pewno przejdzie do historii tenisa.
Tytuł z dedykacją dla mamy
Jeśli po wygranym finale porównują twój występ do najlepszych meczów w karierze twojej rywalki, zagrałaś dobrze. Jeśli twoją rywalką jest Serena Williams w finale Wimbledonu, zagrałaś bardzo dobrze. Jeśli pozwoliłaś Serenie Williams ugrać tylko cztery gemy, zagrałaś doskonale. Tak jak zagrała, tak też musiała czuć się Simona Halep w sobotnie popołudnie. Dla zwyciężczyni Rolanda Garrosa z 2017 roku był to najlepszy dzień w całej dotychczasowej karierze. Agresywną, nieprzewidywalną grą sprawiała, że niezwykle utytułowana Amerykanka nie była w stanie jej dorównać. Nie mówiąc już o energii z jaką 27 - latka poruszała się po korcie. WIdać było u niej poprawę zwłaszcza w serwisie, którym zaskakiwała kolejne przeciwniczki przez cały turniej. W pewnym momencie drugiego seta Serena wydawała się być pogodzona z porażką, po zakończonym meczu powiedziała, że może tylko pogratulować Halep fantastycznego spotkania. Ucieszona zwyciężczyni dziękowała przede wszystkim swojej mamie, która marzyła, by jej córka choćby zagrałą w finale wielkoszlemowego Wimbledonu. Cóż, marzenie się spełniło. Podobnie było w przypadku Simony, choć udało się spełnić nawet dwa marzenia za jednym zamachem. Rumunka podobno bardzo chciała poznać Kate Middleton, podziwiającą z uznaniem wyczyny Rumunki w loży królewskiej.   
Finał WImbledonu w singlu mężczyzn
Novak Djoković - Roger Federer 3:2 (7:6, 1:6, 7:6, 4:6, 13:12).   
Finał Wimbledonu w singlu kobiet
Simona Halep - Serena Williams  2:0 (6:2, 6:2). 
Finał Wimbledonu w deblu 
J. S Cabal i R. Farah/  N. Mahut i E. Roger - Vasselin 6:7(5), 7:6(5), 7:6(6), 6:7(5), 6:3.
DOMINIK MAZUR
Novak Djoković zdołał tym samym obronić tytuł wywalczony przed rokiem i wygrał 16. wielkoszlemowy tytuł w karierze, w tym 5. na kortach Wimbledonu. wyrównał osiągnięcie. Tyle nieprzewidywalnych zmian podczas meczu, zaskoczeń, chyba nie spodziewał się nikt. Djoković prowadził w trzecim secie już 4:2 przy własnym serwisie, ale ostatecznie pozwolił Rogerowi Federerowi na skuteczną pogoń. Ten popełnił podobny błąd przy stanie 8:7, gdy miał dwie piłki mistrzowskie w swoim gemie serwisowym. Ten niezwykły finał fani tenisa zapamiętają na długo. Jeśli w ostatnim, trzecim secie rozgrywane są łącznie gemy na najwyższym poziomie - czego można chcieć więcej? Polskie akcenty w ostatnim tygodniu rywalizacji szybko się zakończyły. Alicja Rosolska we wtorek zakończyła swoją przygodę w mikście na III rundzie. Tenisistka, grając w parze z Chorwatem Nikolą Mekticiem, przegrała z chorwacko - rumuńską parą Raluca Olaru i Franko Skugor 6:2, 6:2. Tego samego dnia z kortami All England Clubu pożegnał się Łukasz Kubot. Lubinianin w parze z Marcelo Melo musiał uznać wyższość Nicolasa Mahuta i Edouarda Rogera-Vasselina. Polak i Brazylijczyk ulegli 6:7(3), 7:6(5), 3:6, 3:6. Ich pogromcy nie odnieśli jednak zwycięstwa w finale deblowej rywalizacji. Triumfowali Juan Sebastian Cabal oraz Robert Farah. 
Zwroty akcji i piąty set...
Pierwszy set finału Wimbledonu do złudzenia przypominał trzeci. Do momentu tie - breaka obaj tenisiści grali “gem za gem”, ale to Roger Federer prezentował się lepiej w statystykach indywidualnych. Znakomicie serwował (do 3. seta miał ponad 60% skuteczność pierwszego serwisu), w kluczowych, najbardziej nerwowych momentach to one ratowały mu punkty. Znajdujący się na 3. miejscu rankingu Szwajcar pokazywał swoje klasyczne zagrania - mocny serwis, a po nim forehand nie do obrony. Patrząc na liczby do momentu tie - breaka był skuteczniejszy od Novaka Djokovicia, ale gdy do niego dochodziło Szwajcar tracił swoje atuty. W pierwszym secie dodatkowy gem przegrał 6:5, w drugim przegrywał już 4:1. Federer zdołał mimo wszystko zdobyć trzy punkty z rzędu, ale Djoković zakończył seta znakomitym passing shotem z forhendu. Drugi set sprawił, że Roger Federer mógł być uznawany za faworyta partii trzeciej - w końcu wygrał gładko 6:1  Nole ma jednak wiele twarzy - powtarzali komentatorzy. W finale Serb pokazał, że w najważniejszych momentach potrafi wspiąć się na wyżyny, zaryzykować, odpowiadać doskonale na najlepsze zagrania rywala, nawet gdy ten maksymalnie go zaskakuje. Jednak był też, w przeciwieństwie do rywala, bardzo mocno nierówny - miał duże problemy z trafieniem pierwszego podaniach, a tak jak w drugim i czwartym secie potrafił nagle dać się zdominować rywalowi. W czwartym secie po bojaźliwym początku Federer złapał rytm i ku zaskoczeniu, kibicującej mu w znacznej większości, widowni uzyskał przewagę dwóch przełamań. Mimo pogoni Djokovicia (z pierwszym przełamaniem w meczu) udało mu się doprowadzić do stanu po dwa w setach i o losach najbardziej prestiżowego tytułu zadecydować miał piąty set. 
… a tam 24 gemy i tie - break
Tam oczywiście emocje sięgnęły zenitu. Zwłaszcza, że podrażniony porażką Serb zdawał się pokazywać wreszcie stabilność przy zdobywaniu punktów. W czwartym gemie Djoković miał nawet dwa break pointy. Jednak Roger Federer nie dość, że zdołał wygrać tamtego gema, to jeszcze trzema wygranymi punktami z rzędu nastraszył Nole przy jego podaniu. Zwrotami akcji z finału Wimbledonu można by rozdzielić kilka filmów sensacyjnych. Bo Djokoviciowi udało się w końcu uzyskać przełamanie, prowadził 4:2 przy swoim serwisie, ale Federer znów wrócił do gry, zaburzając spokój rywala i doprowadził do stanu 4:4, ósmego gema kończąc asem serwisowym. Serb w kolejnej partii został zaskoczony dwoma drop shotami. Poradził sobie mimo to i był tylko o przełamanie od 16. tytułu wielkoszlemowego w karierze. Szwajcar nie pozwolił mu na obronę tytułu tak łatwo. Przy niezwykłym napięciu i presji obydwaj tenisiści grali piłki na najwyższym poziomie. Djoković rzucając się obronił niemal niemożliwą piłkę, Federer w dwunastym gemie potrafił zdobyć się na asa serwisowego, który pomógł mu w wygraniu gema i doprowadzeniu do trzynastej partii. Żaden z nich nie chciał pozwolić sobie na moment zawahania, który rywal po drugiej stronie siatki mógłby wykorzystać i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przy stanie 7:7 na taką chwilę pozwolił sobie Novak Djoković, co bezlitośnie, po mistrzowsku, wykorzystał Roger Federer, uzyskując przełamanie. Jednak mając dwie piłki mistrzowskie, Szwajcar zmarnował tę szansę. Djoković pokazał, że on także ma ochotę na niewiarygodny comeback. Koniec końców, mimo tego, że cały mecz trwał już ponad 4 godziny każdy z nich wygrywał swój gem serwisowy, choć przy stanie 11:11 Federer miał dwa break pointy. W końcu doszło do tie - breaka, a tam więcej zimnej krwi zachował Novak Djoković, który wygrał mordercze spotkanie, które na pewno przejdzie do historii tenisa.
Tytuł z dedykacją dla mamy
Jeśli po wygranym finale porównują twój występ do najlepszych meczów w karierze twojej rywalki, zagrałaś dobrze. Jeśli twoją rywalką jest Serena Williams w finale Wimbledonu, zagrałaś bardzo dobrze. Jeśli pozwoliłaś Serenie Williams ugrać tylko cztery gemy, zagrałaś doskonale. Tak jak zagrała, tak też musiała czuć się Simona Halep w sobotnie popołudnie. Dla zwyciężczyni Rolanda Garrosa z 2017 roku był to najlepszy dzień w całej dotychczasowej karierze. Agresywną, nieprzewidywalną grą sprawiała, że niezwykle utytułowana Amerykanka nie była w stanie jej dorównać. Nie mówiąc już o energii z jaką 27 - latka poruszała się po korcie. WIdać było u niej poprawę zwłaszcza w serwisie, którym zaskakiwała kolejne przeciwniczki przez cały turniej. W pewnym momencie drugiego seta Serena wydawała się być pogodzona z porażką, po zakończonym meczu powiedziała, że może tylko pogratulować Halep fantastycznego spotkania. Ucieszona zwyciężczyni dziękowała przede wszystkim swojej mamie, która marzyła, by jej córka choćby zagrałą w finale wielkoszlemowego Wimbledonu. Cóż, marzenie się spełniło. Podobnie było w przypadku Simony, choć udało się spełnić nawet dwa marzenia za jednym zamachem. Rumunka podobno bardzo chciała poznać Kate Middleton, podziwiającą z uznaniem wyczyny Rumunki w loży królewskiej.   
Finał WImbledonu w singlu mężczyznNovak Djoković - Roger Federer 3:2 (7:6, 1:6, 7:6, 4:6, 13:12).   

Finał Wimbledonu w singlu kobietSimona Halep - Serena Williams  2:0 (6:2, 6:2). 

Finał Wimbledonu w deblu J. S Cabal i R. Farah/  N. Mahut i E. Roger - Vasselin 6:7(5), 7:6(5), 7:6(6), 6:7(5), 6:3.
DOMINIK MAZUR


źródło: SS


Proste pytanie: 4 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.