Niespodzianka! Miedź gromi Dolcan w Ząbkach

, poniedziałek, 30 września 2013

Znów potwierdziło się, jak nieprzewidywalną dyscypliną jest piłka nożna. Niewielu dawało legniczanom szanse na wywiezienie z Ząbek chociażby punktu. A oni wygrali. I to aż 4:1. – Mam nadzieję, że tym zwycięstwem zamknęliśmy usta naszym krytykom – mówił po zawodach strzelec jednej z bramek, Marcin Garuch.

avatar
(Fot. Ł. Haraźny) Marcin Garuch zdobył dla Miedzi jedną z bramek w Ząbkach

Miedź jechała do Ząbek jak na ścięcie. Jej rywalem była rewelacja ostatnich miesięcy na zapleczu ekstraklasy (w tym sezonie na własnym boisku wygrali wszystkie mecze, strzelli w nich 11 bramek), aktualny wicelider tabeli, który w przypadku zwycięstwa objąłby prowadzenie w stawce. Tymczasem legniczanie do niedzieli nie potrafili wygrać meczu. Piłka nożna jest jednak nieprzewidywalna...
Już pierwsza połowa zapowiadała wielkie emocje i obfitowała w okazje bramkowe. W 3. min błysnął Wojciech Łobodziński, zagrał prostopadle do wbiegającego w pole karne Zbigniewa Zakrzewskiego, ale ten nie znalazł sposobu na Leszczyńskiego. Dolcan odpowiedział po kwadransie, w słupek główkował Dariusz Zjawiński, którego jeszcze w czasach, gdy Miedź grała w II lidze, do Legnicy chciał sprowadzić trener Bogusław Baniak.
W 18. min po raz pierwszy zapachniało niespodzianką. Tym razem bardzo aktywny od pierwszego gwizdka Mateusz Szczepaniak opanował piłkę w polu karnym i mimo asysty obrońców, uderzył przy słupku nie do obrony. Miejscowi nie zamierzali być dłużni. W efekcie w 28. min znów był remis, a na listę strzelców wpisał się wspominany już w tej relacji Zjawiński. Ostatnie słowo w tej części gry należało jednak do przyjezdnych. Tuż przed przerwą po podaniu Mariusza Zasady piłkę przejął Zakrzewski i pięknym lobem pokonał bramkarza.
O ile wynik po pierwszych 45 minutach mógł uchodzić za niespodziankę, to przebieg drugiej połowy był już prawdziwą sensacją. I to zarówno jeśli chodzi o rezultat, jak i o grę piłkarzy znad Kaczawy. Obie drużyny stworzyły zresztą doskonałe widowisko. Goście grali z polotem i pomysłowością, czyli zupełnie inaczej niż w poprzednich meczach. Bliski podwyższenia prowadzenia Miedzi był Łobodziński, który w krótkich odstępach czasu dwukrotnie wychodził sam na sam z bramkarzem. Jednak były reprezentant Polski nie mógł wstrzelić się w bramkę Dolcanu. Ta sztuka udała się dopiero Jakubowi Grzegorzewskiemu, który tuż przed końcem regulaminowego czasu gry wykorzystał rzut karny (podyktowany za faul na wychodzącym na czystą pozycję Zasadzie). Co ciekawe, najskuteczniejszy zawodnik legnickiego zespołu w ubiegłym sezonie jedenastkę wykorzystał dopiero za drugim podejściem. Za pierwszym razem jego intencje wyczuł bramkarz, ale sędzia nakazał powtórkę strzału, bo jeden z miejscowych zbyt wcześnie wbiegł w pole karne. A chwilę później „kropkę nad i” postawił najniższy zawodnik I ligi – Marcin Garuch. Mierzący 154 cm, wzrostu pomocnik piłkę do bramki skierował głową. – To moje pierwsze trafienie od czasu powrotu do Miedzi z wypożyczenia do Chojnic. Mam nadzieję, że tym meczem zapoczątkujemy marsz w górę tabeli i wszystko co najgorsze jest już za nami – stwierdził po spotkaniu strzelec ostatniej bramki.

Dolcan Ząbki –
Miedź Legnica 1:4 (1:2)

Bramki: 0:1 Szczepaniak (18), 1:1 Zjawiński (28), 1:2 Zakrzewski (44), 1:3 Grzegorzewski (88), 1:4 Garuch (90). Żółte kartki: Świerblewski oraz Zasada, Cierpka. Sędziował: Bednarek (Koszalin).
Dolcan: Leszczyński – Długołęcki (69 Prejs), Klepczarek, Grzelak, Osoliński (75 Figiel), Jakubik, Matuszek, Piesio, Świerblewski (64 Tatara), Zjawiński, Wiśniewski.
Miedź: Ptak – Wołczek, Midzierski, Woźniczka, Zasada, Bartoszewicz (76 Kasperkiewicz), Cierpka, Łuszkiewicz (63 Garuch), Łobodziński, Szczepaniak – Zakrzewski (67 Grzegorzewski).
ŁUKASZ HARAŹNY


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.