Na miarę możliwości

Emilian Siemsia, środa, 22 czerwca 2011

Skazywany na szybki powrót do III ligi Górnik PWSZ Wałbrzych pewnie wywalczył utrzymanie w II lidze i za tydzień rozpocznie przygotowania do nowego sezonu. Trzon zespołu najprawdopodobniej zostanie uzupełniony uzdolnionymi młodzieżowcami i piłkarzami z niższych lig.

avatar

Beniaminek z Wałbrzycha w 34 spotkaniach zdobył 48 punktów, ale w trzech przypadkach 3 pkt zostały Górnikowi przyznane walkowerem. Komplet „oczek” bez gry wałbrzyszanie dostali za spotkania z wycofanymi Poloniami ze Słubic i Nowego Tomyśla, natomiast w przypadku konfrontacji z Czarnymi Żagań na boisku w Wałbrzychu padł bezbramkowy remis, ale w ekipie gości wystąpił nieuprawniony zawodnik i wynik został zweryfikowany jako walkower 3:0 dla Dolnoślązaków. I właśnie za sprawą tych trzech spotkań statystyka nie w pełni obrazuje poczynania podopiecznych trenera Roberta Bubnowicza.

Bilans spotkań: 12 zwycięstw, 12 remisów i 10 porażek (tyle samo zwycięstw, remisów i porażek wałbrzyszanie odnotowali na swoim boisku i na wyjazdach), jest bardzo korzystny, ale mógł być zdecydowanie lepszy w przypadku występów w roli gospodarza. Co ciekawe, jesienią Górnik PWSZ wygrywał tylko na własnym boisku, a wiosną tylko na wyjazdach. Zapewne duży wpływ na postawę zespołu w Wałbrzychu miał fakt, że większość wiosennych spotkań rozgrywana była bez udziału widzów, których garstka zbierała się za płotem stadionu przy ul. Ratuszowej, wokół którego prowadzona jest wielka inwestycja budowlana. Stosunek liczby strzelonych i straconych bramek (44:34) jest również korzystny i rozkłada się prawie w identycznych proporcjach na spotkania u siebie i na wyjeździe (22 zdobyte gole w obu przypadkach, 16 straconych u siebie i 18 na wyjazdach). Jednak w tym przypadku również trzeba zwrócić uwagę na wspomniane walkowery, które dały ekipie spod Chełmca bez gry aż 9 goli bez żadnych strat. Łupem strzeleckim podzielili się w tym sezonie: Daniel Zinke (7 goli), Marcin Morawski (6), Grzegorz Michalak i Dominik Janik (po 5), Kornel Duś (3), Roman Maciejak (2), Jacek Fojna, Adam Kłak, Bartosz Konarski, Piotr Przerywacz i Marek Wojtarowicz (po 1). Warto zwrócić uwagę, że beniaminek w rozgrywkach II ligi tylko dwa razy egzekwował rzuty karne, ale ani razu nie wykorzystał znakomitej szansy.

Jedynym piłkarzem Górnika, który zagrał we wszystkich meczach, i to od początku do końca, jest bramkarz Damian Jaroszewski. O jeden mecz jest od niego gorszy Tomasz Wepa, a o trzy Marek Wojtarowicz (obaj również grali od pierwszego do ostatniego gwizdka). Równie często i długo na boisku przebywali Marcin Morawski, Daniel Zinke i Adam Kłak. Dużym zaufaniem trenera Bubnowicza cieszyli się także młodzieżowcy: Dariusz Michalak, Jan Rytko, Kornel Duś oraz napastnicy: Adrian Moszyk (wiosną) i Dominik Janik (jesienią), o ile nie przeszkadzały im w grze kontuzje. Po jednej dobrej rundzie zaliczyli Piotr Przerywacz i Michał Zawadzki, ale pierwszy z nich wiosną zasiadł na ławce w roli asystenta trenera, a drugi dołączył do zespołu w przerwie zimowej.

Przed sezonem 2010/2011 powracający na szczebel centralny Górnik miał za zadanie utrzymać się w II lidze. Cel został osiągnięty właściwie już w połowie rundy wiosennej, co pokazuje, jak duży jest potencjał w zespole Roberta Bubnowicza. To daje duże nadzieje na dobrą postawę w nowym sezonie. Tym bardziej, że w wielu meczach przegranych lub zremisowanych wałbrzyszanie nie byli słabsi od rywali, a brakowało im przede wszystkim skuteczności strzeleckiej. I nad wykorzystywaniem sytuacji podbramkowych będzie musiał szkoleniowiec pracować najwięcej.

Wiadomo, że w kadrze Górnika zajdą zmiany, ale wiele wskazuje na to, że nie dojdzie do rewolucji. Jesienią w biało-niebieskich barwach nie zobaczymy Romana Maciejaka, Pawła Tobiasza i Michała Łaskiego, a ich następcy zostaną zrekrutowani z ekipy juniorów, która wywalczyła wicemistrzostwo Dolnego Śląska, oraz z klubów z naszego regionu, co jest zgodne z polityką budowania drużyny w oparciu o „swoich” graczy. Poza tym na spektakularne transfery po prostu nie ma pieniędzy.

Klub spod Chełmca dostał licencję na grę w II lidze na kolejny sezon, ale problemem pozostaje dostępność stadionu przy ul. Ratuszowej dla kibiców, które – ze względu na budowę – wiosną był dla nich zamknięty. Brak widowni oznacza ogromne straty w klubowej kasie i może skomplikować przyszłość zespołu i całego klubu.

 

ROBERT RADCZAK


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 6 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment