Na co stać biało-czerwonych?

, czwartek, 19 września 2013

Dokładnie 20 września meczem z Turcją polscy siatkarze zainaugurują najważniejszą imprezę siatkarską tego roku. Mistrzostwa Europy, których gospodarzami są Polska oraz Dania, mają dać odpowiedź na kilka pytań, które zadają sobie wszyscy: od ekspertów, przez kibiców, na samych kadrowiczach i sztabie szkoleniowym skończywszy. Najważniejszym z nich jest, na co w tym momencie stać naszą reprezentację?

avatar
(Fot. fivb.org) Czy nasz orzełek będzie miał powody do zadowolenia podczas ME? Mamy taką nadzieję!

Melodia przeszłości
W ostatnich latach biało-czerwoni serwują swoim sympatykom prawdziwą huśtawkę nastrojów. Zaczęło się jeszcze w ubiegłym roku, kiedy to reprezentacja pod wodzą trenera Andrei Anastasiego potrafiła zadziwić wszystkich podczas prestiżowych rozgrywek Pucharu Świata. Srebro w mocno obsadzonym turnieju dawało spore nadzieję na przyszłość. Kolejne potwierdzenie potencjału drużyny przyszło podczas Ligi Światowej 2012. Zwycięstwo w całych rozgrywkach niedługo przed igrzyskami w Londynie jeszcze bardziej rozbudziło apetyty.

Niemrawy rok 2013
Na IO biało-czerwoni zaliczyli jednak twarde lądowanie. Polacy zagrali poniżej swoich możliwości, nie weszli nawet do fazy walki o medale i skończyło się na dużym rozczarowaniu. Media chciały głowy trenera Anastasiego, ale Polski Związek Piłki Siatkowej wykazał się zimną krwią, pozostawiając Włocha na stanowisku. Niestety, kolejne imprezy w wydaniu biało-czerwonych były równie niemrawe. Czara goryczy przelała się podczas tegorocznej Ligi Światowej, gdzie Polacy – jako obrońca tytułu – nie wyszli nawet z grupy. Realista zapytałby więc, gdzie tu szukać pozytywów przed ME? To trudne, ale wykonalne.

Dywanik w PZPS
Anastasi w ciągu ostatnich kilku miesięcy przeszedł prawdziwą, iście polską szkołę życia. Krytyka płynąca zewsząd z dnia na dzień coraz bardziej podkręcała i tak już gorącą atmosferę. Początkowo nasz selekcjoner wydawał się nie zwracać uwagi na sygnały płynące z zewnątrz. Z czasem reagować jednak musiał, bo został m.in. zaproszony „na dywanik” do siedziby PZPS. Włoch dwukrotnie musiał tłumaczyć się z wyników. Dodatkowo pojawił się temat przywrócenia do reprezentacji Mariusz Wlazłego. Nie od dziś wiadomo, że Anastasi i popularny „Szampon” nie żyją w przyjacielskich stosunkach, dlatego powodzenie tej akcji z góry było mało prawdopodobne. Anastasi spotkał się z Wlazłym… ale na tym temat praktycznie się zakończył.

Kadra bez „Igły”
i „Zibiego”

Włoch zaczął dostrzegać, że dotychczas dobrze funkcjonująca maszyna potrzebuje świeżego oleju. Pierwszy poleciał etatowy libero Krzysztof Ignaczak. Popularny „Igła” przegrał sportową rywalizację z Pawłem Zatorskim jeszcze podczas tegorocznej Ligi Światowej. W miejsce „Igły” włoski szkoleniowiec zdecydował się na ściągnięcie, jako potencjalnego „drugiego” libero, innego Dolnoślązaka, Damiana Wojtaszka. Efekt? Zatorski nabrał pewności i z meczu na mecz wydaje się być pewnym punktem kadry. To jednak nie koniec zmian. Anastasi dobrał bowiem do swojego składu najlepszy narybek ze srebrnej reprezentacji z uniwersjady w Kazaniu. W efekcie odstrzelony został kolejny, dotychczas pewny punkt reprezentacji – Zbigniew Bartman.


źródło: własne


Proste pytanie: 9 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.