Mitech wzięty Żywcem

, wtorek, 27 maja 2014

Znakomity mecz rozegrały piłkarki AZS Wrocław. Akademiczki pokonały na własnym obiekcie Mitecha Żywiec 3:1, a dwie bramki dla gospodyń zdobyła Aleksandra Janicka. Ta wygrana była bardzo ważna w kontekście walki o brązowy medal.

avatar
(fo. Ł. Haraźny) Aleksandra Janicka (z prawej) została bohaterka sobotniego spotkania piłkarek AZS z Mitechem Żywiec

Akademiczki do sobotniego spotkania przystąpiły z tzw. nożem na gardle, ponieważ po ostatnich dwóch porażkach  bardzo skomplikowały swoją sytuację w tabeli ekstraligi. Doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że szanse na zdobycie medalu mistrzostw Polski pozostają tylko w przypadku odniesienia wygranej nad ekipą Mitecha Żywiec. Piłkarki z Górnego Śląska grają w tej rundzie całkiem nieźle, ale ostatnie starcia tego zespołu w stolicy Dolnego Śląska kończyły się zwycięstwami AZS. Na ławce trenerskiej nowy szkoleniowiec – Damian Rynio, a na boisku trochę inne ustawienie, ale ogromna ambicja i wola walki. - To nie był dla nas zwykły mecz. Dzisiaj oprócz trzech punktów, walczyłyśmy o ducha drużyny. Przed meczem powiedziałyśmy sobie, że musimy zgrać tak, jakby to był nasz najważniejszy mecz w życiu – przyznała po meczu Aleksandra Janicka.

Synchronizacja z pogodą

Po około kwadransie nad stadionem przy ulicy Mianowskiego zebrały się ciemne chmury, z których zaczął padać obfity deszcz. Piłkarki obu zespołów chyba pozazdrościły pogodzie, ponieważ na boisku wreszcie zaczęły padać także bramki. Najpierw kibiców gospodyń uszczęśliwiła Sofia Gonzalez, ale radość nie trwała długo ponieważ po kilku minutach fantastycznym strzałem z rzutu wolnego wyrównała Patrycja Rżany. Strata bramki nie zmieniła obrazu gry. Kolejny atak i cel osiągnięty. Aleksandra Janicka zdobyła bramkę lobując Aleksandrę Komosę. Ta bramka dała więcej pewności miejscowym, które dosłownie szturmowały bramkę Mitecha. Kilka okazji zostało zmarnowanych, a najlepszą okazję miała Magdalena Szaj, która w zamieszaniu podbramkowym dwukrotnie z bliskiej odległości trafiła w Komosę. Za drugim razem trafiła żywiecką bramkarkę silnym uderzeniem prosto w twarz, na szczęście zawodniczce przyjezdnych nic poważnego się nie stało. Po dwóch nieudanych spotkaniach wreszcie było widać, że akademiczki wiedzą, co chcą grać. - Trener bardzo spokojnie podszedł do pracy z nami. Każdy trening i gierka dawały nam więcej pewności i wiary w siebie, którą trochę straciłyśmy w Koninie. Dobrze to dzisiaj wyglądało – cieszyła się strzelczyni dwóch bramek.

Symboliczny powrót

Początkowe minuty drugiej odsłony były bardzo podobne do  tego, co działo się w pierwszej części. AZS nadal prowadził grę, a okazji do zdobycia kolejnych bramek miał bardzo dużo. Nie udało się jednak jej zdobyć, natomiast niespodziewanie mogły doprowadzić do remisu przyjezdne. Świetna prostopadła piłka do Haliny Półtorak sprawiła, że znalazła się sama przed bramką Anny Bocian, ale tylko w sobie sposób nie zdołała strzelić bramki. Przez większą część gry to właśnie gospodynie stwarzały sobie sytuacje podbramkowe, a Mitech nastawiał się na grę z kontry. - Było wtedy trochę stresu, bo rzeczywiście miałyśmy już zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, a jeden błąd mógł spowodować utratę punktów – mówi bohaterka meczu. Kilka minut przed zakończeniem na boisku doszło do symbolicznej zmiany. Na murawie zameldowała się Monika Koziarska, która po ponad roku wróciła do gry. Ten powrót było symboliczny, ponieważ zawodniczka w ubiegłym sezonie zerwała więzadła krzyżowe właśnie w meczu z Mitechem Żywiec na stadionie we Wrocławiu. Gdy w końcówce wszyscy kibice drżeli o wynik, na pohybel przeciwniczkom to właśnie akademiczki wyprowadziły kontrę i to zabójczą. Aleksandra Janicka pokonała Komosę po raz drugi, zapewniając drużynie z Wrocławia trzy punkty. - Ostatnią bramkę strzeliłam dla nas jeszcze za kadencji trenera Mariusza Kowalskiego, a szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy udała mi się ta sztuka dwukrotnie w jednym meczu – zapewnia zawodniczka. W najbliższą sobotę do Wrocławia przyjedzie AZS Biała Podlaska. Czy jakiś inny scenariusz, niż zwycięstwo wchodzi w grę? - Niech się nas boją – zakończyła z uśmiechem Janicka.

 

AZS WROCŁAW – MITECH ŻYWIEC 3:1 (2:1)

Bramki: 1:0 Gonzalez (16), 1:1 Rżany (21), 2:1 Janicka (30), 3:1 Janicka (90+3).

Żółte kartki: Płonowska, Gonzalez (AZS).

Widzów: 100.

Sędziowała: Patrycja Marek (Katowice).

AZS: Bocian – Płonowska, Ciesielska, Michalczyk, Aszkiełowicz, Wróblewska, Dereń (62 Cichosz), Janicka (90+4 Ostrowska), Szaj, Jaworek (90 Nazarczyk), Gonzalez (86 Koziarska).

MITECH: Komosa – Mikulikova (75 Cholewka), Rżany, K. Wiśniewska, Kuśnierz, Wnuk, Droździk, Chrzanowska (71 Sykorova), Żak, Półtorak, P. Wiśniewska.

ŁUKASZ JURKOWSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 2 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.