Mistrzynie Polski rozbiły KPR Kobierzyce

Maciej Piasecki, poniedziałek, 13 lutego 2017

Podopieczne Tomasza Folgi osłabione brakiem czterech podstawowych zawodniczek były wyłącznie tłem dla MKS-u Selgros Lublin i doznały porażki na wyjeździe z aktualnymi mistrzyniami Polski 12:35 (5:17). Punkty z outsiderem rozgrywek straciły szczypiornistki Metraco Zagłębia Lubin, a zawodniczki KPR-u Jelenia Góra nieznacznie przegrały w Kościerzynie.

avatar
Piłkarski ręczne KPR-u Kobierzyce musiały przełknąć gorycz wysokiej porażki (fot. K. Ziółkowski)

Z nieba do piekła
Przed tygodniem piłkarki ręczne KPR-u Kobierzyce po raz pierwszy mogły się cieszyć ze zwycięstwa przed własną publicznością w PGNiG Superlidze Kobiet. Tym razem musiały zaznać goryczy dotkliwej porażki z MKS-em Selgros Lublin. Niewątpliwie wpływ na słabszą grę zespołu z Dolnego Śląska miał brak czterech podstawowych zawodniczek, czyli Anny Mączki, Martyny Michalak, Beaty Skalskiej oraz Ewy Wesołowskiej. Musiało odbić się to na sile rażenia w ataku i tak właśnie było. W trakcie pierwszych trzydziestu minut drużyna z Dolnego Śląska tylko pięciokrotnie zdobyła bramkę. Po zmianie stron nie uległo to zmianie. Zespół prowadzony przez Tomasza Folgę zaliczył o dwa trafienia więcej niż przed przerwą. – To był mecz z gatunków tych, których nie chcielibyśmy już przerabiać i bardzo miażdżący dla nas. Pojechaliśmy do Lublina bez czterech podstawowych zawodniczek. Mogliśmy to spotkanie lepiej rozegrać. Za szybko oddawaliśmy rzuty. Ten mecz pokazał różnicę w lidze, gdzie jest nasze miejsce, a gdzie zespołu walczącego o mistrzostwo Polski. Tak jak z każdego pojedynku musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość – ocenił szkoleniowiec KPR Kobierzyce. Przegrana w takich rozmiarach na pewno boli, ale piłkarki ręczne beniaminka PGNiG Superligi Kobiet niejednokrotnie pokazały w tym sezonie, że potrafią się podnieść po takich porażkach. Okazja na poprawę humorów w najbliższy weekend, gdy podejmować będą UKS PCM Kościerzyna. Wcześniej, bo w środę czeka ich natomiast pucharowe starcie z Energą AZS Koszalin.

Szpital w Lubinie
Nie trzeba daleko sięgać pamięcią, by przypomnieć sobie, że jedną z głównych przyczyn słabszego występu Metraco Zagłębia w poprzednim sezonie była zbyt duża liczba kontuzji w drużynie. I w tym roku pech nie chce opuścić zespołu prowadzonego przez Bożenę Karkut. Po Małgorzacie Trawczyńskiej, tym razem wyeliminowana z gry na dłuższy czas została Małgorzata Mączka. W piątek opuściła ona parkiet z podejrzeniem zerwania wiązadeł z kolana i niestety badania przeprowadzone w szpitalu to potwierdziły. Pomimo braku swojej kluczowej zawodniczki, Metraco Zagłębie pokonało Olimpię-Beskid Nowy Sącz 31:22 (14:15) i wywalczyło awans do kolejnej rundy PGNiG Pucharu Polski Kobiet. Lubinianki prowadziły praktycznie przez cały mecz, chociaż do przerwy schodziły z minimalną stratą do rywalek. Po zmianie stron na parkiecie rządziły już tylko podopieczne Bożeny Karkut, a szczególnie Małgorzata Buklarewicz (9 bramek) oraz Żana Marić (6 bramek). W sobotę oba zespoły spotkały się na parkiecie w walce o ligowe punkty i remis Metraco Zagłębia w Nowym Sączu 24:24 (13:12) należy uznać za sporą niespodziankę. Lubinianki mają czego żałować, bo w drugiej połowie ich przewaga wynosiła nawet pięć bramek przewagi, a trzy minuty przed końcem prowadziły 24:22. Niestety najpierw kontaktowe trafienie zdobyła Karolina Płachta, a punkt gospodyniom zapewniła Gabriela Szabo. W następnej kolejce lubiński zespół będzie czekało arcytrudne zadanie, bo podejmować on będzie na własnym parkiecie MKS Selgros Lublin. W przypadku porażki strata do lidera zwiększyłaby się do siedmiu punktów.

DAMIAN ORŁOWICZ
GRZEGORZ BEREZIUK

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 6 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.