Mistrzostwa świata w lekkiej atletyce Doha 2019

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 7 października 2019

Chłopak z Żarowa, Paweł Fajdek został po raz czwarty z rzędu mistrzem świata w rzucie młotem, stając się legendą w swojej konkurencji. Przed nim jest już tylko tyczkarz Siergiej Bubka, który po złoto sięgał na sześciu kolejnych imprezach. Początkowo wydawało się, że będzie to jedyny krążek dla Polski w zmaganiach panów. Sędziowie zmienili jednak decyzję co do najlepszego rzutu Węgra Bence Halasza, co sprawiło, że Wojciech Nowicki sięgnął po brąz. Trzeci w finale skoku o tyczce był Piotr Lisek.

avatar
Za rok na igrzyskach w Tokio Fajdek zapowiada walkę o złoty medal (fot. archiwum)

Fajdek po raz czwarty!

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że walka o złoty medal lekkoatletycznych mistrzostw świata w rzucie młotem rozegra się pomiędzy Pawłem Fajdkiem a Wojciechem Nowickim. Obaj w długim sezonie 2019 stoczyli między sobą kilka pasjonujących pojedynków i to do nich należało 12 najdalszych rzutów na świecie w tym roku. Fajdek i Nowicki we wtorkowych kwalifikacjach potwierdzili bardzo wysoką formę, bo już w pierwszych próbach osiągnęli niezbędne minimum. Finał mistrzostw świata zdecydowanie lepiej otworzył Fajdek. W pierwszej kolejce posłał młot na 79,34 m, a w drugiej jeszcze dołożył, uzyskując 80,16 m. Nowicki natomiast w pierwszych dwóch próbach dwukrotnie osiągnął ponad 76 metrów, co na tym etapie nie dawało mu nawet miejsca na podium, a w trzeciej nie zdołał utrzymać się w kole. W czwartej kolejce Nowicki poprawił się na 77,42 m, co pozwoliło mu na awans z szóstego na czwarte miejsce, ale sytuacja mistrza Europy robiła się coraz bardziej nerwowa, bo medal oddalał się z każdą próbą. A Paweł Fajdek szedł jak po swoje, posyłając w czwartej próbie młot na 80,50 metra. W przedostatnim rzucie Nowicki osiągnął odległość, która pozwoliłaby mu przesunąć się na drugą lokatę, ale znów nie utrzymał się w kole i tym samym stanął pod ścianą. Nieudany rzut przydarzył się także liderowi konkursu, ale Fajdek nie miał powodów do zmartwień, ponieważ żaden z rywali nie był w stanie zbliżyć się do granicy 80 metrów. W decydującej kolejce Wojciech Nowicki oddał swój najlepszy mierzony rzut tego dnia (77,69 m), ale znów nie zdołał przekroczyć granicy 78 metrów, co oznaczało, że z mistrzostw świata wróci bez medalu. Wicelider Quentin Bigot w szóstej próbie posłał młot w siatkę i już wtedy zwycięstwo Fajdka stało się faktem. Ostatni rzut mistrza również był nieudany, ale to nie miało już najmniejszego znaczenia. Srebrny medal MŚ wywalczył Quentin Bigot (78,19 m), a po brąz sięgnął Bence Halasz (78,18 m). – Zadanie wykonane, wyniki mogłyby być lepsze, ale każdy z czterech zaliczonych rzutów dawał złoty medal. Jest dalej niż przed dwoma laty w Londynie, to też nieźle i fajnie, że udało się rzucać równo. Zrobiłem swoje, dobre nastroje przed kolejnym sezonem i trzeba teraz odpocząć. Gdy wydawało się, że jest już „po herbacie” i konkurs został zakończony z jednym medalem dla Polski, protest złożyli dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki oraz wiceprezes Tomasz Majewski, którzy przedstawili Komisji Odwoławczej nagranie. Materiał wideo pokazywał, iż pierwszy rzut trzeciego w konkursie Bence Halasza (78,18 m) był spalony. Misja się udała, sędziowie uznali protest i Wojciech Nowicki stanął na najniższym stopniu podium razem z Węgrem.

IRENEUSZ BUCZYŃSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 5 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment