Mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym – Bergen 2017

Maciej Piasecki, poniedziałek, 25 września 2017

Mistrzostwa świata w kolarstwie zaczynają wygląda tak, że przez prawie 7 godzi rywalizuje prawie 200 kolarzy, a i tak wygrywa Petr Sagan. Słowak po finiszu z małej grupy wygrał w Bergen. Tym samym odniósł historyczny sukces. Żaden z kolarzy do tej pory nie sięgnął po tęczową koszulkę trzy razy z rzędu! – Dedykuje to zwycięstwo Michaelowi Scarponiemu, który jutro obchodziłby urodziny. A po drugie, dedykuje je mojej żonie – powiedział na mecie Petr Sagan.

avatar
Peter Sagan po raz trzeci został mistrzem świata (fot. archiwum)

Sagan pisze historię

Panowie do pokonania mieli aż 267,5 km… W reprezentacji Polski na ten wyścig znalazło się sześciu kolarzy: Michał Kwiatkowski, który oczywiści był liderem, Michał Gołaś, Łukasz Wiśniowski, Maciej Bodnar, Maciej Paterski oraz Paweł Poljański. Już na pierwszych kilometrach ukształtowała się ucieczka dnia, która w pewnym momencie osiągnęła nawet przewagę ponad 10 minut. Kolarze, którzy jechali w tej czołowej grupce, byli tak zróżnicowani pod względem poziomu, że współpraca nie układała się za dobrze. Około 80 km do mety uciekinierzy zostali wchłonięci przez peleton napędzany przez bardzo aktywnie jadących Polaków. Michał Kwiatkowski w początkowej fazie wyścigu ochraniany był przede wszystkich przez Maćków, Bodnara i Pateskiego. Po wchłonięciu ucieczki miało miejsce sporo odjazdów. Bardzo czujnie jechał Maciej Paterski, który reagował na większość z nich. Ostatecznie ukształtowała się kolejna grupa harcowników, której udało się odjechać. Był w niej m.in. Belg Tim Wellens. Przewaga ucieczki utrzymywała się w okolicach 35-40 sekund. Świetnie znów spisywali się Polacy, którzy dali z siebie wszystko, żeby zmniejszyć przewagę peletonu. Później w pogoń wdali się także Francuzi. Ostatecznie odjazd został skasowany na 30 km do mety. Z przodu peletonu zostało trzech naszych: Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś oraz Paweł Poljański. Ostatnia runda to ciągłe ataki i pogoń peletonu. Na przedostatnim podjeździe peleton znacznie się naciągnął. Michał Kwiatkowski wciąż jechał z przodu i miał bardzo dobrą pozycję. Na czele jechał Francuz Tony Gallopi, ale jego próba zaraz została skasowana. Na podjeździe pod „Łososiowe Wzgórze” peleton bardzo się rwał i rozpoczęły się próby odjazdów: urwało się siedmiu kolarzy, a z tej małej grupki odjechało jeszcze 3 zawodników. Ostatnie metry tego kluczowego podjazdu samotnie pokonywał Julian Alaphilipe. Na zjeździe dojechał do niego Giani Moscon. To wszystko działo się na 10 km do mety. Rozciągnięty peleton gonił jak szalony. Na 4 km do mety Francuz został sam i miał ok. 8 sekund przewagi. Niestety, przez ostatnie 2 km nie wiadomo było, co dzieje się na trasie, a to wszystko z powodu awarii kamer… Na ostatnim kilometrze grupka się połączyła, a o mistrzostwie świata zdecydował finiszy z grupy: w nim najlepszy okazał się Peter Sagan. Tym samym Słowak osiągnął historyczny wynik. Po raz trzeci z rzędu wywalczył tęczową koszulkę! Nikt wcześniej tego nie osiągnął. – Na ostatnich 5 km pomyślałem, że to już po wszystkim, że Francuz dojedzie do mety. Późnej myślałem, że na ostatnich metrach wyprzedzi mnie Gaviria. Przepraszam Alexandra Kristoffa, że zabrałem mu ten tytuł u niego w domu – powiedział szczęśliwy Sagan. – Chciałbym to zwycięstwo zadedykować Michaelowi Scarponiemu, który jutro miałby urodziny. Po drugie dedykuje to zwycięstwo mojej żonie. Jestem bardzo szczęśliwy – dodał Sagan.

Drugie miejsce zajął reprezentant gospodarzy Alexander Kristoff, a trzeci był Michael Matthews z Australii. Michał Kwiatkowski uplasował się na 11. pozycji. – Jestem bardzo wdzięczny chłopakom z reprezentacji, że cały czas mogłem być z przodu – mówił Michał Kwiatkowski. – Niestety, dojechała za duża grupa i nie miałem szans w rywalizacji z najszybszymi sprinterami. Powiem szczerze, że mogłem czujniej pojechać końcówkę sprintu. Przed ostatnim zakrętem byłem już zamknięty i to było koniec. Takie jest ściganie, myślę, że pojechaliśmy dobry wyścig, cały czas byliśmy w grze. Wydaje mi się, że moja dyspozycja nie była aż tak dobra, żebym mógł sam zaatakować na ostatnim podjeździe i dojechać do mety. Ta trasa była selektywna, ale na pewno nie sprzyjała uciekinierom. Nie udało się, może następnym razem. Przykro mi, że nie mogłem naszym wspaniałym kibicom zapewnić wyjątkowych emocji – zakończył Kwiatkowski.

RED

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.