Mistrzostwa świata seniorów w 2013 roku zorganizuje Wrocław?

Maciej Szumski, poniedziałek, 25 marca 2013

Dwukrotny wicemistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów, a obecnie najmłodszy prezes związku sportowego w Polsce – Szymon Kołecki – opowiada o organizacji mistrzostw świata w podnoszeniu ciężarów w Polsce i o swoich planach rozwoju dyscypliny na najbliższe cztery lata.
Wrocław zorganizuje mistrzostwa świata w 2013?

avatar

SZYMON KOŁECKI: – Wszystko na to wskazuje. Jesteśmy już po rozmowach z przedstawicielami urzędu marszałkowskiego, a także urzędu miasta. Zarówno jedni, jak i drudzy, pomimo tego, że budżety są już zamknięte, zadeklarowali, że wesprą naszą imprezę finansowo. Bardzo wspiera nas też doradca prezydenta Wrocławia ds. sportu Zbigniew Korzeniowski. W najbliższą środę odbędzie się posiedzenie zarządu Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, na którym zapadnie ostateczna decyzja, co do Wrocławia.
Czyli że mamy konkurencję?
– Kiedy światowa federacja przyznała nam te zawody w pierwszej kolejności myśleliśmy o Warszawie, pod uwagę braliśmy także Wrocław i Sopot. Władze Warszawy nie wykazały chęci organizacji tej imprezy, w przeciwieństwie do stolicy Dolnego Śląska. Zostaliśmy tu bardzo dobrze przyjęcie i wszystko wskazuje na to, że to Wrocław będzie gościł tę imprezę. Jednak musimy poczekać na decyzję naszego związku i światowej federacji.
Dlaczego pod uwagę wzięty został akurat Wrocław?
– Dokładnie 100 lat temu w Hali Stulecia rozegrano pierwsze mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów w tym mieście. To niesamowity kawał historii i mogłaby ona zatoczyć koło. Uczczenie takiego jubileuszu kolejnymi mistrzostwami to byłoby coś. Poza tym, jak już mówiłem, władze są nam przychylne.
Znamy już datę zawodów?
– Tak, rozegrane zostaną one w terminie 20-27 października 2013 roku.
A miejsce już wybraliście?
– Pod uwagę bierzemy dwa. Pierwsze to oczywiście Hala Stulecia, a drugie hala Orbita. Zarówno jedno, jak i drugie ma swoje zalety i wady. Jeżeli chodzi o Orbitę, to na pewno mniej czasu poświęcilibyśmy na przystosowanie jej do potrzeb mistrzostw świata. Martwimy się jednak, że może być tu trochę za mało miejsca na sale treningowe. Hali Stulecia – z pewnością więcej czasu poświęcimy na przystosowanie jej, ale jest też więcej miejsce na trening. Musimy spokojnie to przemyśleć. Jednak bez względu na to, co zadecydujemy, jakiś akcent imprezy na pewno powiązany zostanie z historią i z zawodami rozegranym przed 100 laty w Hali Stulecia.
Chyba jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić, ale jak oceniasz: nasza kadra będzie miała szansę na osiągnięcie sukcesu podczas tych zawodów?
– Rzeczywiście jest za wcześnie. Tym bardziej że po igrzyskach nastąpiło lekkie rozprężenie. Zawodnicy mieli czas na odpoczynek, na wyleczenie ewentualnych kontuzji. Teraz powoli wracają do treningu, ale szczyt formy to to nie jest. Jednak przed nami jeszcze kilka miesięcy, więc wszystko może się zmienić. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żeby mistrzostwa rozgrywane w Polsce mogły być udane bez sukcesu naszych zawodników.
Te mistrzostwa to teraz najważniejszy cel dla związku, dla Ciebie jako prezesa PZPC?
– Zdecydowanie, chociaż nie zaniedbujemy też innych działań. Tworzymy strategię rozwoju dyscypliny. Chcemy pozyskać kolejnych sponsorów, sprawić, że ciężary częściej pokazywane będą w mediach. Najważniejsze jest jednak szkolenie młodzieży, ale też trenerów, instruktorów. Chciałbym powołać do życia specjalną szkołę, właśnie dla trenerów. Zarówno polscy, jak i zagraniczni specjaliści opracują nowe metody treningowe i mam nadzieję, że coś się ruszy, bo przez ostatnie cztery lata nie wychowaliśmy żadnego trenera w naszej dyscyplinie… Ja planuję, że w przyszłości każdy z zawodników będzie miał takie uprawnienia. Zamierzam też stworzyć program dla osób, które będą chciały zakończyć karierę. Chciałbym, żeby związek np. przez rok płacił coś w rodzaju pensji takiemu zawodnikowi albo opłacał jakieś kursy, żeby ten ktoś miał czas na przekwalifikowanie, przystosowanie się do życia bez ciężarów.
Plany ambitne. A jak znajdujesz się w roli najmłodszego prezesa związku sportowego w Polsce?
– Nie narzekam. Całe szczęście współpracuję z ludźmi, którzy są profesjonalistami w każdym calu i bardzo mi pomagają. Zresztą wcześniej przez jakiś czas byłem w zarządzie, sam założyłem w Ciechanowie stowarzyszenie sportowe, więc z formalnościami miałem okazję się wcześniej zapoznać. Plany na najbliższe cztery lata są i obiecuję, że zrobię wszystko, żeby je wykonać.
Wróćmy jednak jeszcze do Twojej sportowej kariery, a właściwie do powodu jej zakończenia. Jak kolano?
– Niestety, wciąż nie jest z nim najlepiej. Muszę walczyć o powrót do względnej sprawności. A szkoda, bo gdyby nie ta kontuzja, to pewnie wystartowałbym w Londynie, a może nawet potrenował do Rio? Nie ma co gdybać. Zresztą historia z kolanem nauczyła mnie, że zdrowie sportowca to podstawa. Dlatego też najlepsi ciężarowcy będą pod stałą opieką warszawskiego ośrodka Carolina Medical Center.

Rozmawiała
ALEKSANDRA
SZUMSKA


źródło: brak danych


Proste pytanie: 7 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.