Markowe rozmowy – Tomasz Niedbalski

Maciej Piasecki, piątek, 1 grudnia 2017

Człowiek, dla którego praca to hobby. Słowem – pasjonat. Wychowawca dla swoich zawodników, ale także osoba z głową pełną pomysłów do zrealizowania, nieustannie podkreślająca wkład całego zespołu. Obecnie jest trenerem drugoligowej drużyny, WKK Wrocław, z której wyszło wielu świetnych koszykarzy. – WKK to klub szkolący przede wszystkim, to jest jego DNA, nie można się od tego odciąć – mówi Tomasz Niedbalski, który opowiada także o zawodnikach, klubie i wyjaśnia, dlaczego warto przychodzić na ich mecze. 

avatar
Trener Tomasz Niedbalski to człowiek, który dba o szkolenie zdolnych koszykarzy w WKK (fot. K. Ziółkowski)

To dlaczego ludzie nie chodzą nie tylko na II ligę, ale na koszykówkę w ogóle?
– We Wrocławiu jest tyle innych sportów czy imprez, więc trzeba włożyć ogrom pracy i pokazać, że warto na koszykówkę chodzić. To nie polega tylko na wywieszeniu plakatów i zareklamowaniu w gazecie. Poziom II ligi nie jest najwyższy. Musimy ciężko pracować, by ludzie nas tutaj chętnie odwiedzali.

Ta ciężka praca wynika też chyba z pasji.
– Moja praca to moje hobby, uwielbiam to robić. Wydaje mi się, że tak ma większości ludzi w WKK. Szef stworzył nam świetne warunki do pracy. Nie ukrywam, że kiedyś było nam wszystkim bardzo ciężko tutaj i zostali w klubie ludzie naprawdę oddani, lojalni i cierpliwi. Teraz mamy szansę na wykazanie się i realizujemy wspólnie nasze ambitne pomysły.

Czy prawdą jest, że na każdy mecz jeździcie pełnym sztabem szkoleniowym?
– Tak. Na każdym meczu w II lidze jest 4 ludzi ze sztabu – dwóch trenerów, trener przygotowania motorycznego oraz fizjoterapeuta. Mamy też kierowcę, który też się zna na baskecie, często pomaga mi w podejmowaniu trudnych decyzji (śmiech).

Co czuje trener wypuszczając swoich zawodników dalej?
– Chciałem zaznaczyć, że to nie ja ich wypuszczam, tylko klub. Jestem tylko jednym z przystanków. Proszę traktować klub jako fabrykę, w której każdy ma swój udział, bo ma część roboty do wykonania. Jako, że prowadzę II ligę, jestem bardziej wystawiony…

…na strzał.
– Dokładnie, ale podkreślam, że jestem tylko częścią tego procesu. A fabryka, chociaż istnieje 10 lat, powoli staje się renomowaną firmą, którą mogą zareklamować tacy zawodnicy jak: Kuba Koelner (Turów), Jan Grzeliński (Śląsk), Szymon Kiwilsza, Igor Wadowski, Aleksander Leńczuk (AZS Koszalin), Jakub Kobel (Polonia Leszno), Michał Jędrzejewski (GTK Gliwice PLK), Dominik Rutkowski i Michał Jodłowski (Kłodzko). Igor Yoka Bratasz wybrał się do USA, wcześniej to samo zrobił Jakub Nizioł, który gra w lidze akademickiej (NCAA). Grali jeszcze u nas tacy zawodnicy jak: Jarek Trojan, który był u nas trzy lata, teraz jest w Rosie Radom (PLK), Bartek Diduszko był u nas 3 sezony, teraz jest w Toruniu (PLK), Łukasz Diduszko w Szczecinie (PLK). Tych chłopaków jest sporo i fajnie byłoby kiedyś przynajmniej część z nich zebrać i zagrać klasę rozgrywkową wyżej. Marzeniem jest zagranie przynajmniej na poziomie I ligi, 2-3 sezony, a później zobaczymy. Celem na niedaleką przyszłość jest gra w pierwszej lidze.

Ale wcześniej wspomniał Pan, że były obawy o grę, o utrzymanie.
– Chylę czoła przed chłopakami, bo oni naprawdę się biją, walka jest świetna. Nie chcę mówić, że będziemy robić awans tym składem, bo to raczej nie jest skład na awans do I ligi. Mogę zapewnić, że będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce w play-offach, ale najbliższe mecze zweryfikują, gdzie jest nasze miejsce. Na 10 spotkań aż 8 graliśmy u siebie. Teraz mamy serię 5 wyjazdów. Będziemy bez Tomka Stępnia, bez Rutka, Jodły… Bez trzech podstawowych zawodników ciężko nawiązywać walkę czy jechać do rywala i wygrać mecz drugoligowy, zdaję sobie z tego sprawę. Ale! Chłopcy postawili sobie poprzeczkę bardzo wysoko, już mecz z Wałbrzychem pokazał, że nie pękają. Są w stanie grać na równi z każdym. To tak jest, że zwycięstwa budują pewność siebie. Jak jest się w czubie tabeli, trzeba cały czas potwierdzać, że to nie przypadek – a to trudna sztuka. To fajna lekcja dla nich, bo zaczyna się o nich mówić i inaczej traktować. Teraz trzeba się odpowiednio do meczu z nami przygotować, bo wygrywamy z zespołami, które były wyżej notowane. Chłopcy zapracowali sobie na bardzo duży szacunek i jeszcze raz gratuluję im postawy!

Rozmawiała
WERONIKA MAREK


źródło: własne


Proste pytanie: 4 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.