Macie wędkę, łapcie ryby

Emilian Siemsia, środa, 22 czerwca 2011

Pusty stadion, brak strategicznego sponsora i niechlubna spuścizna z przeszłości, kiedy Górnik kupował mecze. Jak poradzić sobie z problemami, które nękają klub z Polkowic od dobrych kilku lat?

avatar

W trakcie trwania rundy wiosennej I ligi dostawaliśmy niejednokrotnie sygnały, że przyszłość Górnika jest niepewna, a start w kolejnym sezonie stoi pod dużym znakiem zapytania. Otwarcie mówił o tym także trener „czarno-zielonych” Dominik Nowak. Jak nas zapewnił przed kilkoma dniami, gmina Polkowice nadal chce wspierać finansowo klub, a to jest podstawa do dalszych działań. Chyba wie, co mówi, ponieważ tuż przed wylotem na urlop do Włoch uczestniczył w sesji rady miasta.

Zgodnie z najnowszym prawem pieniądze na funkcjonowanie klubu muszą jednak pochodzić także od prywatnych sponsorów. „Przegląd Sportowy” w środku ub. tygodnia donosił, że mają one stanowić ok. 30 procent rocznego budżetu Górnika. Z zaznaczeniem, będącym zresztą swoistą ciekawostką, że im więcej pieniędzy wywalczą działacze od inwestorów, tym więcej kasy wyłoży miasto. Metodą kija i marchewki tego sposobu motywacji nazwać nie można, prędzej metodą wędki i ryby. Kogo uda się złowić na tę przynętę? Niewykluczone, że Volkswagena. Niemiecka firma z branży motoryzacyjnej, której zakład znajduje się w Polkowicach, rozważa pomoc Górnikowi. W grę wchodzą także mniejsi przedsiębiorcy, których do inwestycji w miejscowy futbol nakłania sam Nowak. – Nie chciałbym ujawniać szczegółów, wie pan, jak to jest. Mogę powiedzieć, że prowadzę takie rozmowy i mam kilka pomysłów. Jakich? Może powinniśmy stworzyć coś na zasadzie partner-klubu, w którym obowiązywałyby składki członkowskie – wyjaśnia. – Pewnie ma pan wątpliwości, czy to ma prawo przyjąć się w Polkowicach. Ja uważam, że tak. Mieszkam tu od wielu lat, mam wielu znajomych kibiców, którzy nie chodzili ostatnio na mecze z różnych powodów, a których chciałbym zaangażować w klubowe sprawy. Odbiór z ich strony jest pozytywny.

Pusty stadion to zmora Górnika. Nawet mecze z tak uznanymi firmami, jak ŁKS czy Pogoń Szczecin, nie sprawiły na mieszkańcach miasta większego wrażenia. Frekwencja na spotkaniach w Polkowicach była niska, a liczba kibiców rzadko dochodziła choćby do tysiąca. Nic dziwnego, skoro w klubie słowo „marketing” to od dawna widmo, coś, co tak naprawdę nie istnieje. Być może – co sugeruje w rozmowie z nami Nowak – i kibiców, i potencjalnych sponsorów odstrasza nazwa Górnik, która wielu nadal kojarzy się z czasami, gdy w polskiej lidze kupczyło się meczami na prawo i lewo. Dlatego niewykluczone, że od nowego sezonu drużyna będzie występować w I lidze jako Klub Sportowy Polkowice. – To przykre, ale Górnik nadal przewija się w różnych artykułach dotyczących przeszłości. Może dobrze się stanie, jeśli zmienimy nazwę nawet nieco na siłę, a drużyna nie będzie kojarzona z czymś, co splendoru na pewno jej nie przynosi – mówi Nowak.

Jeżeli klub znalazłby sponsora strategicznego, to mógłby się on znaleźć również w nazwie drużyny. A z Volkswagenem lub innym inwestorem, który dysponuje grubą gotówką, zdecydowanie łatwiej byłoby się poruszać w I lidze. Bo ostatnio, niestety, Górnik jedzie na głębokiej rezerwie w baku.

 

ŁUKASZ KMITA


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 3 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment