Łuszczyk: Nauczyliśmy się pokory

Nysa Zgorzelec potrzebowała trzech sezonów, by wrócić do IV ligi. – Do każdego meczu podchodziliśmy skoncentrowani i nikogo nie lekceważyliśmy, aby na koniec rozgrywek nie mieć do siebie pretensji – mówi jeden z filarów zespołu ze Zgorzelca Adam Łuszczyk.

Po spadku z IV ligi zespół ze Zgorzelca regularnie był wymieniany jako murowany faworyt do rychłego powrotu na ten szczebel rozgrywek. Udało się za trzecim podejściem. W czym należy upatrywać źródeł sukcesu?

ADAM ŁUSZCZYK: – Nie ma co ukrywać, że przez pierwsze dwa sezony w „okręgówce” nauczyliśmy się pokory. Po spadku z IV ligi każdy nosił głowę w chmurach i myślał, że małym nakładem sił szybko wyrwiemy się z klasy okręgowej. Za pierwszym razem nie udało się pod wodzą trenera Wojciecha Szymkowa. W drugim sezonie z trenerem Remigiuszem Gryglakiem przez cały sezon goniliśmy rewelacyjny Piast Zawidów, ale ponownie się nie udało. Wszyscy daliśmy sobie jeszcze jedną szansę. Do każdego meczu podchodziliśmy skoncentrowani i nikogo nie lekceważyliśmy, aby na koniec rozgrywek nie mieć do siebie pretensji i nie oglądać się na nikogo.

Co stanowiło o sile Nysy?

– Po dwóch latach niepowodzeń w końcu wszystkie klocki zaskoczyły. Trener poukładał wszystko, jak należy. Każdy znał swoje obowiązki na boisku. Bardzo dużym wzmocnieniem naszej drużyny był powrót Bogusia „Ursusa” Jabłońskiego, który trzymał środek pola. Również nasz wychowanek Piotr Hadziładas, który po kilku latach wrócił do zespołu, okazał się niezbędnym elementem w naszej drużynie. Nie można zapominać o Grzesiu Rydolu, na którego zawsze można było liczyć w trudnych momentach. Na słowa uznania bez wyjątku zasłużył jednak cały zespół, który dążył w jednym kierunku.

A słabe punkty? W trakcie sezonu regularnie pracowaliście nad czymś szczególnym?

– Naszym słabym punktem była obrona przy stałych fragmentach gry. Dotyczy to całej drużyny. W niektórych meczach przeciwnik praktycznie nie istniał na boisku, a wykonał tylko jeden fragment gry i potrafił nas zaskoczyć. Nie da się ukryć, że również nasza skuteczność pod bramką przeciwnika mogła być lepsza, ale nie ma co narzekać. Cel został osiągnięty.

Nysa potrafiła wygrywać nawet wtedy, gdy kontuzjowani byli czołowi piłkarze. To dobrze świadczy o ławce rezerwowych.

– Rzeczywiście, jest to wielki sukces tego zespołu, a w szczególności trenera, który nieraz przed meczem musiał sie martwić, czy będzie miał w ogóle jedenastu zawodników do gry. Sam czasami chciał zagrać (śmiech). Bardzo się z tego cieszę, że gdy wypadali z gry kolejni podstawowi zawodnicy, to wszyscy w drużynie stawali na głowie, aby wypełnić luki. Dojrzeliśmy do awansu, a wkład w sukces miało zdecydowanie więcej niż tylko 11 graczy.

Przed przystąpieniem do rywalizacji w IV lidze zespół będzie potrzebował wzmocnień?

– W IV lidze gra będzie toczyła się na wyższym poziomie. Dlatego potrzebujemy wzmocnień. Minimum 4-5 zawodników musi do nas przyjść, aby ze spokojem można było walczyć o ligowe punkty, a także wzmocnić rywalizację w zespole. To tylko wyszłoby nam wszystkim na dobre.

O sprawy organizacyjne chyba możecie być spokojni? Będziecie dysponowali chyba jednym z najlepszych obiektów w IV lidze.

– Tutaj nie byłbym taki spokojny. Wprawdzie jeśli chodzi o obiekty, to rzeczywiście są rewelacyjne, ale już sama organizacja klubu jest dramatyczna. W klubie nie ma prezesa, a zawodnicy nie wiedzą, na czym stoją. Na obecną chwilę jest bardzo nieciekawie. Mam jednak nadzieję, że wreszcie odpowiednie osoby uświadomią sobie, że jesteśmy w IV lidze. Korzystając z okazji, na łamach „Słowa Sportowego” chciałem podziękować kibicom naszej drużyny, którzy głośno nas wspierali, a drużynom, z którymi graliśmy, życzę powodzenia w dalszej przygodzie z piłką.

 Rozmawiał

GRZEGORZ BEREZIUK

Przygotowania Ślęzy

Niedługo trwały urlopy piłkarzy IV-ligowej Ślęzy Wrocław. Zespół przygotowania do nowego sezonu rozpoczyna w środę 29 czerwca, a już 3 lipca weźmie udział w międzynarodowym turnieju „Blitzcup” rozgrywanym w Mörfelden.

Dobre czasy dla Piasta

Piłkarze Piasta Żmigród w minionym sezonie wrócili do IV ligi, a w dolnośląskim Pucharze Polski dotarli aż do półfinału. Po wartej ponad 3 miliony złotych modernizacji klubowego obiektu mecze ogląda komplet widzów.

Awans Foto-Higieny

Ma 32 lata i kilku podopiecznych mogłoby być jego dużo starszymi braćmi. – A jednak nie mam żadnego problemu z posłuchem w zespole.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij