Lubinianki coraz bliżej spełnienia marzeń

Maciej Piasecki, poniedziałek, 8 maja 2017

To były kolejne dwa wspaniałe mecze w wykonaniu Metraco Zagłębia Lubin. Podopieczne Bożeny Karkut w środę wywiozły cenne zwycięstwo z Koszalina, a w niedzielę pokonały aktualne mistrzynie Polski. Kwestia tytułu powinna się rozstrzygnąć pomiędzy nimi, a Vistalem Gdynia.

avatar
Metraco Zagłębie jest o krok od spełnienia marzeń (fot. K. Ziółkowski)

Miedziowe krok od spełnienia marzeń

Tegoroczna walka o medale w PGNiG Superlidze Kobiet jest po prostu niesamowita. W tabeli grupy mistrzowskiej panuje ogromny ścisk, a zespoły, które teoretycznie straciły szansę na zajęcie czołowych lokat potrafią sprawić niespodziankę. Taki cel przyświecał zapewne akademiczkom z Koszalina, które w rundzie finałowej zdołały pokonać już KRAM Start Elbląg czy zremisować z MKS-em Selgros Lublin. Energa AZS postawiła w ubiegłą środę trudne warunki lubiniankom, ale to one wyszły zwycięsko z tego pojedynku (28:25). I zasłużenie, bo miedziowe na prowadzeniu znajdowały się od pierwszej do ostatniej minuty. Nie było to jednak łatwe spotkanie dla nich. Szczególnie po przerwie, gdy gospodynie złapały z nimi kontakt. W końcówce Metraco Zagłębie potrafiło jednak wykorzystać nieskuteczność rywalek i postawić kropkę nad i w tym spotkaniu. Dla zespołu prowadzonego przez Bożenę Karkut była to jednak pewnego rodzaju przystawka, a daniem głównym był niedzielny mecz z MKS-em Selgros Lublin. „Święta Wojna” miała ogromny wpływ na sytuację w tabeli. Środowe potknięcie Vistalu Gdynia spowodowało, że Metraco Zagłębie miało tyle samo punktów co lider PGNiG Superligi Kobiet. Pierwsza połowa niedzielnego spotkania (19:11) była wyśmienita w wykonaniu podopiecznych Bożeny Karkut, które swoją przewagę wypracowały zwłaszcza w pierwszym kwadransie gry. Po przerwie inicjatywę przejęły aktualne mistrzynie Polski, które zmniejszyły straty do czterech trafień. W decydującym momencie meczu lubinianki odzyskały inicjatywę w meczu i pokonały MKS Selgros Lublin 30:23 (19:11).

Udany tydzień

Wielu emocji swoim kibicom w ostatnim czasie dostarczają zawodniczki KPR Jelenia Góra. W minionym tygodniu wygrały dwa spotkania – każde różnicą jednej bramki. Najpierw w środku tygodnia zespół trenera Michała Pastuszko mierzył się z Piotrcovią Piotrków Trybunalski. Spotkanie było niezwykle zacięte. Po bramkach Aleksandry Oreszczuk, Sabiny Kobzar i Joanny Załogi jeleniogórzanki prowadziły 10:8. Później do głosu doszły przyjezdne i to one do przerwy wygrywały 13:12. W drugiej połowie trwała walka o każdy centymetr parkietu. Nieznacznie rywalizację wygrywała Piotrcovia, która w 48. min prowadziła 21:18. Po chwili rzutu karnego nie wykorzystała Załoga i wydawało się, że losy meczu są przesądzone. Sygnał do walki dały Oreszczuk i Załoga. Natomiast 5 minut przed końcem brawurową akcją Magdalena Maziarz wyprowadziła swój zespół na prowadzenie 23:22. Ostatnie kilkadziesiąt sekund to istny horror. 90 sekund przed końcem Tomczyk rzuciła gola na 25:24 jednak Paulina Marszałek po chwili doprowadziła do remisu. Ponownie sprawy w swoje ręce wzięła Tomczyk, która bombą pod poprzeczkę doprowadziła halę do szaleństwa. Bohaterką ostatniej akcji była Ciesiółka, która obroniła na raty ostatni rzut Katarzyny Matyji.

Na kolejny mecz o życie jeleniogórzanki pojechały do Nowego Sącza. Spotkanie także miało dramatyczny przebieg. Do przerwy Olimpia Beskid i KPR miały na swoim koncie po 14 bramek. W drugiej części głównie dzięki znakomitej postawie Aleksandry Oreszczuk i Sabiny Kobzar jeleniogórzanki wygrywały nawet różnicą 5 bramek. Olimpia zdołała jednak zniwelować straty i doprowadzić do dramatycznej końcówki. Ostatecznie to KPR zwyciężył 27:26. Dzięki triumfowi KPR uchronił się przed bezpośrednim spadkiem do I ligi.

DAMIAN ORŁOWICZ
GRZEGORZ BEREZIUK

Więcej w poniedziałkowym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment