Liga Europejska - Polacy kończą na pudle!

Monika Pelc, poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Dwa dni siatkarskich emocji w europejskim wydaniu mogli w Wałbrzychu podziwiać kibice, którzy zawitali do hali Aqua Zdrój. Final Four Ligi Europejskiej ostatecznie zgodnie z typami wygrała reprezentacja Słowenii. Polacy na pocieszenie, bo właśnie ze zwycięzcami przegrali w półfinale, dzień później zgarnęli brązowe medale. Historyczne, pierwsze dla naszej kadry.

avatar
Polacy w Wałbrzychu pokazali zęba, stawiając mocny opór zarówno Słowenii, jak i Estonii

Wszystko dobrze, gdyby...
Dla Wałbrzycha organizacja Final Four Ligi Europejskiej z pewnością była wydarzeniem, jakiego w mieście już dawno nie było. Mowa rzecz jasna o wydaniu siatkarskim, bo choć pod Chełmcem funkcjonuje na co dzień mistrz I ligi mężczyzn Victoria PWSZ Wałbrzych, jednak jest to nieco inny format rozgrywek. – Cieszy mnie, że przestrzenie Aqua Zdroju wypełnią się kibicami, sportowcami i miłośnikami siatkówki, która w Wałbrzychu jest coraz bardziej popularna – można było wyczytać w oficjalnym folderze turnieju słowa prezydenta Wałbrzych dr. Romana Szełemeja. Do swojego rodzinnego miasta zawitał także z ramienia Polsatu Krzysztof Ignaczak, który rozdał sporo autografów, w przerwach będąc także ekspertem telewizyjnym i ważną wizytówką miasta. I wszystko byłoby pięknie, gdyby... faktycznie kibiców było trochę więcej. Bo organizacja dopięta, atmosfera także przyjemna (pojawili się sympatycy i żurnaliści każdej z reprezentacji), ale trybuny świeciły pustkami. A szkoda, bo widać, że w Wałbrzychu mocno się starają, żeby faktycznie miasto zaraziło się na dobre siatkówką. Co więcej, zarażone właściwie już jest (patrząc na frekwencję podczas meczów ligowych Victorii PWSZ), ale Final Four Ligi Europejskiej – frekwencyjnie – nie potwierdziło tej dobrej tendencji. Poza wspomnianym Ignaczakiem pojawiło się wielu innych, znanych z siatkarskich boisk i nie tylko: Waldemar Wspaniały, Włodzimierz Sadalski, Sebastian Świderski, prezydent europejskiej federacji CEV Andre Meyer i wielu, wielu innych, których nie sposób w tym miejscu wymienić bez niepotrzebnego pominięcia. Było także stoisko Alei Gwiazd Siatkówki prosto z Milicza (puchar za MŚ 2014 siatkarzy też był), dolnośląskich akcentów nie brakowało. Tak że naprawdę szkoda, że organizacja nie poszła w parze z... tłokiem na trybunach.


Polacy na medal
Bez wątpienia zdecydowanie najmocniejszą ekipą Final Four byli Słoweńcy. Udowodnili to zresztą na przestrzeni całych rozgrywek, gdzie... nie przegrali ani jednego meczu! To, czego dokonali w rozgrywkach grupowych potwierdzili już w finałowej rozgrywce, najpierw dając lekcję młodej ekipie Polski (były momenty, ale niestety, to za mało na finał), a następnie odprawiając rewelację tegorocznej edycji, ekipę Macedonii. Tym samym Słoweńcy wywalczyli sobie prawo do gry w III Dywizji Ligi Światowej 2016. Wybrano także turniejowy „dream team”. Drużynę marzeń Ligi Europejskiej utworzyli: Słoweniec Dejan Vincic (rozgrywający); Macedończyk Jovica Simovski (atak); Jan Nowakowski i Estończyk Ardo Kreek (para środkowych); Macedończyk Nikola Gjorgiev i Słoweniec Klemen Cebulj (dwójka przyjmujących); libero Damian Wojtaszek. MVP turnieju został wybrany reprezentant Słowenii Dejan Vincic. W polskiej ekipie kapitanem był siatkarz Cuprum Lubin Szymon Romać, który w meczu o brąz zdobył najwięcej, 16 punktów. – W ciągu całej edycji Ligi Europejskiej przeżywaliśmy wzloty i upadki, zakończyliśmy jednak takim dobrym akcentem jakim jest brązowy medal. Mam nadzieję, że tak zostaniemy zapamiętani. Chciałbym podziękować całej ekipie za wspólnie spędzony czas – skwitował atakujący Cuprum i reprezentacji. Kolejnymi Dolnoślązakami w biało-czerwonej drużynie byli Damian Wojtaszek (Milicz) i Aleksander Śliwka (Jawor), obaj od nowego sezonu grający w Asseco Resovii Rzeszów. Co do Cuprum, mocna kolonia tego zespołu funkcjonuje w kadrze Estonii. Trenerem jest Gheorghe Cretu, a na przyjęciu grają i grali w Wałbrzychu Keith Pupart i Robert Taht. – Jesteśmy rozczarowani i niezadowoleni, przygotowaliśmy się do tego turnieju, zależało nam na lepszym wyniku. Przed nami jeszcze długa droga. Czeka nas ciężka praca nad realizacją kolejnych celów. Chciałbym pogratulować organizacji, jest to świetna impreza, na wysokim poziomie. Mieliśmy świetne warunki, to przyjemność grać w takim turnieju – skwitował po sobotniej, drugiej porażce trener Cretu. I na koniec oddajmy głos jeszcze naszemu przyjmującemu Adrianowi Buchowskiemu, który chyba w najlepszy sposób skwitował drugi w historii (debiut przed rokiem) występ Polaków w rozgrywkach Ligi Europejskiej: – Całą Ligę Europejską można podsumować jednym zdaniem – złego, dobre początki. W czwartek przegraliśmy półfinał, ale na szczęście udało się nam pokonać Estonię i wywalczyliśmy brązowy medal. Trzeba przyznać, że nasza gra falowała przez całe rozgrywki. Na szczęście teraz możemy powiedzieć, że nieważne jak zaczęliśmy, ale ważne jak skończyliśmy, a skończyliśmy sezon z brązowym medalem na szyi – szczerze zakończył.
MACIEJ PIASECKI


(PÓŁFINAŁ)
POLSKA – SŁOWENIA0:3

(-15, -21, -21)
Polska: Dryja, Nowakowski, Pająk, Bołądź, Śliwka, Bednorz, Wojtaszek (libero) oraz Romać, Kędzierski, Buchowski, Bednorz, Grzechnik.
Słowenia: Pajenk, Gasparini, Vinvic, Kozamernik, Urnaut, Cebulj, Kovacic (libero).
(O 3. MIEJSCE)
POLSKA – ESTONIA 3:0

(22, 23, 20)
Polska: Nowakowski, Kędzierski, Romać, Buchowski, Grzechnik, Bednorz, Wojtaszek (libero) oraz Ferens, Śliwka.
Estonia: Pupart, Kreek, K. Toobal, Juhkami, Venno, Aganits, Rikberg (libero) oraz A. Toobal, Taht.
W pozostałych meczach: Estonia – Macedonia 0:3 (-23, -22, -22) – drugi półfinał; Słowenia – Macedonia 3:0 (21, 20, 17) – finał.


źródło: brak danych


Proste pytanie: 0 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.