Letnie okienko transferowe w Polsce

Maciej Piasecki, poniedziałek, 10 lipca 2017

Czas od czerwca do sierpnia to okres, w którym skauci wszystkich klubów wyruszają na łowy. Każdy chce jak najmniejszym nakładem sił upolować najsmaczniejszy kąsek. Raz się udaje, a innym razem lepszy jest ktoś inny. Postanowiliśmy przyjrzeć się najciekawszym ruchom w tym okienku transferowym, a było ich wiele, choć dopiero połowa za nami. Zobaczmy, co przez półtora miesiąca wydarzyło się w gabinetach ekstraklasowych klubów.

avatar
Krzysztof Mączyński (z prawej), czyli jak z ulubieńca stać się wrogiem (fot. archiwum)

Myśliwy czy zwierzyna? 

Nie tylko kibice Śląska Wrocław zastanawiają się jak będzie wyglądał ich zespół w nadchodzącym sezonie. Podobny los w tym okienku transferowym spotkał sympatyków Lecha Poznań. Klub z wielkopolski opuściło kilku zawodników, a na tym ma się nie skończyć. Najbardziej zmieni się linia defensywna. Jan Bednarek został sprzedany za rekordowe jak na Ekstraklasę pieniądze, 6 mln euro. Kolejnym uciekinierem z obrony jest Maciej Wilusz. Piłkarz nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu, choć ostatnie miesiące były dla niego najlepsze w całej przygodzie z Kolejorzem. Kiedyś niechciany, wyszydzany, wyśmiewany, że kiedy tylko pojawi się na murawie, to Lech musi ponieść porażkę. Teraz kibice rozstawali się z nim z żalem, wspominając jego przepiękne krosowe podania z rundy wiosennej. Przeniósł się do FK Rostów. Następny? Tomasz Kędziora, który wybrał Dynamo Kijów. Lech otrzymał za niego 1,5 mln euro. Wszystko to sprawia, że Nenad Bjelica będzie musiał skompletować zupełnie nową formację defensywną. W ataku też dojdzie do zmian. Dawid Kownacki zamienił Lecha na Sampdorię, która może dać za niego (już z bonusami) nawet 6,5 mln euro. To byłby kolejny ogromny zastrzyk gotówki. Poza tym Kolejorza chce opuścić Marcin Robak, niezadowolony z tego, że był traktowany przez trenera jako zmiennik, choć prezentował lepszą formę od „Kownasia”. W dodatku szybko uciec chce Szymon Pawłowski. Skrzydłowy był już nawet na testach w Pogoni Szczecin, lecz ich nie zdał. Poznański klub zaczął sprzedawać na potęgę, ale też był pionierem jeśli chodzi o zakupy w tym oknie transferowym. Pierwszy był Emir Dilaver. Lech pozyskał go jako wolnego zawodnika, któremu wygasła umowa z Ferencvarosem Budapeszt. W jego barwach przez trzy sezony sięgnął po Mistrzostwo, trzy Puchary i Superpuchar Węgier. To znajomy Nenada Bjelicy. Spotkali się jeszcze w Austrii Wiedeń, kiedy pierwszy był jej piłkarzem, a drugi trenerem. Po drodze przyszedł czas na wykupienie Macieja Makuszewskiego z Lechii Gdańsk. Przez ostatni rok występował w Poznaniu na zasadzie wypożyczenia. Lepsze momenty przeplatał słabszymi, ale ostatecznie przeważyły te pierwsze. Później nadeszła kolej na trzy nowe nabytki. Kontrakty podpisali Venon de Marco, Mario Situm oraz Deniss Rakels. Szczególnie ten ostatni jest znany kibicom z występów w Ekstraklasie. Były gracz Cracovii występował w Reading. Początek miał obiecujący, ale odniósł kontuzję i stracił cały poprzedni sezon. Pozostała dwójka przyszła na wypożyczenia. Situm z Dynama Zagrzeb, a de Marco ze Slovana Bratysława. Pierwszy z nich ma nawet za sobą występy w Lidze Mistrzów. Dodajmy jeszcze do tego reprezentantów Szwecji i Danii, czyli Nicklasa Barkrotha i Christiana Gytkjaera. Ciekawe, jak poradzi sobie przebudowany Kolejorz? Już wkrótce okaże się, jaką rolę odegrał w tym okienku – myśliwego czy zwierzyny.

RAFAŁ STEFANIAK

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 9 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.