Lepiej teraz niż później

, wtorek, 31 lipca 2012

Stało się. Pompowany do granic możliwości balon musiał w końcu pęknąć i… pękł. Polscy siatkarze niestety przegrali w swoim drugim występie podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Biało-czerwoni musieli uznać wyższość reprezentacji Bułgarii, z którą nie tak dawno wygrali 3:0 w Final Six Ligi Światowej. Tym razem Polacy przegrali po czterosetowej batalii. Wygląda jednak na to, że słynną teorię najsłabszego meczu podczas turnieju – mamy już za sobą. Teraz może być już tylko dobrze! 

avatar
W Sofii Bułgarzy zebrali lanie od Polaków. W Londynie było już jednak zupełnie inaczej (@ fot. fivb.org)

W pierwszym secie Polacy zaczęli dość mocno od początku. Bułgarzy przetrzymali jednak dobry start w wykonaniu rywali i po ustabilizowaniu swojego przyjęcia, doskoczyli do biało-czerwonych. Nieco słabiej w elemencie rozegrania prezentował się Łukasz Żygadło, którego w trakcie pierwszej partii zmienił Paweł Zagumny. W grze Polaków widać było również ciężar odpowiedzialności oraz ciśnienie, które dało się wyczuć, w bardzo głośnej… biało-czerwonej olimpijskiej hali. Dodatkowo w naszym zespole brakowało punktowej zagrywki, która co jakiś czas działała u Bułgarów. Do tego Polacy popełniali więcej błędów przy serwisach. – Widzę po waszych minach, że jesteście zmieszani. Taka jest siatkówka a my znamy swoją wartość. Musimy spokojnie wrócić do swojego grania – mówił trener Anastasi, który wziął czas przy stanie 22:19 dla Bułgarów. Ostatecznie mimo lekkiego zrywu w końcówce, skończyło się zwycięstwem Bułgarów do 22.

Przed drugim setem zadanie było więc proste. Polacy musieli przebudzić się i pokazać, że pomimo dobrego odrobienia lekcji przez bułgarskich taktyków, są w stanie wrócić do swojego grania. Nieco na przekór tym słowom, Polacy zaczęli drugą partię dużo gorzej aniżeli pierwszego seta. Nieco przygaszeni i nie mogący złapać odpowiedniego rytmu biało-czerwoni mieli spore problemy z przyjęciem oraz skończeniem akcji w pierwszym podejściu. Bułgarzy wykorzystywali natomiast nadarzające się okazje, m.in. poprzez niewiarygodne wbijanie siatkarskich gwoździ w elemencie ciągle utrzymującego się na dobrym poziomie w ich wykonaniu serwisu. Biało-czerwoni odpowiadali natomiast heroiczną walką z własnymi słabościami oraz – firmową polską specjalnością siatkarską – puntkowym blokiem. – Gramy trzy piłki bardzo dobre i trzy piłki kiepskie. Musimy ustabilizować naszą grę – mówił w spokojny sposób podczas przerwy na żądanie (przy stanie 12:14 dla Bułgarów) trener Anastasi. Na boisku pojawił się Michał Kubiak, który zmienił swojego imiennika i kolegę na przyjęciu – Winiarskiego. Na środku za Możdżonka zobaczyliśmy natomiast Grzegorza Kosoka, który na „dzień dobry” wykorzystał błąd w przyjęciu Bułgarów i skończył przesuniętą krótką w wyśmienity sposób wystawioną przez Zagumnego. Polacy zbliżyli się na odległość jednego punktu (15:16), ale siatkarską czapę dostał Zbyszek Batman. To był sygnał dla Anastasiego, aby na boisku pojawił się wrocławianin Kuba Jarosz. Po tych trzech zmianach zrobiło się 19:18 dla biało-czerwonych. Ta przewaga nie utrzymała się jednak zbyt długo i biało-czerwoni ponownie musieli odrabiać straty ze stanu 21:22. Czas wzięty przez Anastasiego niewiele pomógł, ponieważ ponownie z zagrywką obudził się Sokołow (w międzyczasie na hali słychać było słynną „Pieśń o Małym Rycerzu”). Na całe szczęście w decydującym momencie bułgarskiej armacie odpowiedział Bartosz Kurek, który wbił as serwisowy w parkiet Bułgarów na remis 24:24. Zakończyło się jednak szczęśliwie dla Bułgarów, którzy wygrali emocjonującą wymianę „punkt za punkt”, wygrywając drugą partię do 27.

Na początku trzeciego seta w Sokołowa zabawił się… Bartosz Kurek. Świetne zagrywki popularnego „Kurasia” dały Polakom komfortową czteropunktową przewagę na pierwszej przerwie technicznej. Na boisku pozostał Michał Kubiak i Grzegorz Kosok, powrócił natomiast Zibi Bartman. Takie ustawienie pozwoliło złapać biało-czerwonym odpowiedni tego dnia rytm i punkt po punkcie wracać do tego, do czego przyzwyczaili polskich kibiców. Na drugiej przerwie technicznej Polacy prowadzili już pięcioma punktami a trener Anastasi dopingował naszych siatkarzy do jeszcze większej walki: – Walka, walka panowie! Walczymy o każdą piłkę – zachęcał podczas przerwy włoski szkoleniowiec naszej kadry. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Na zagrywce ponownie stanął Bartosz Kurek i biało-czerwoni wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie (18:11). Przerwy na żądanie brane przez bułgarskiego trenera niewiele dawały i zakończyło się tęgim laniem Bułgarów 25:13. Warto zauważyć, że tego seta w elemencie punktowych zagrywek Polacy wygrali 5:0.

Set numer cztery właściwie był mieszanką wszystkiego, co miało miejsce we wcześniejszych partiach. Bułgarzy ponownie włączyli swoją niewygodną zagrywkę, Polacy zaczęli grać zrywami, raz lepiej – raz gorzej. Na boisko powrócił Michał Winiarski zmieniając Kubiaka, który o ile dobrze spisywał się w ataku, to miał spore problemy w elemencie przyjęcia. Roszady w biało-czerwonym obozie były zresztą konieczne ponieważ Bułgarzy już w połowie seta objęli pięciopunktowe prowadzenie (9:14). Przy stanie 11:15 na boisko powrócił również kapitan naszej kadry Marcin Możdżonek, który zmienił nieco gorzej grającego Kosoka. – Musimy walczyć dalej panowie. Bez pomocy bloku, ciężko jest libero podbić piłki po atakach skrzydłowych. Trzeba próbować odbić coś blokiem – mówił coraz bardziej zdenerwowany Anastasi. Z przymrużeniem oka można powiedzieć, że od stanu 12:16 Polacy zaczęli wyjątkowo słuchać swojego trenera. Najpierw Winiarski, później Możdżonek i biało-czerwoni zbliżyli się do Bułgarów na dwa oczka (14:16). Jeszcze lepiej było chwilę później, kiedy Bartman na lewym skrzydle zatrzymał kolejnego z Bułgarów i zrobiło się po 17. W nerwowej końcówce jednym z przełomowych momentów była akcja przy stanie 19:20, kiedy to piłkę z pod band wyciągnął Winiarski ale niesamowitym sprytem wykazał się Bratojew, który tylko przebił piłkę sposobem górnym obok kompletnie zaskoczonych Polaków. Gra punkt za punkt, podobnie jak w drugim secie, zakończyła się końcowym powodzeniem Bułgarów. Mecz spointwał Yosifow, który popisał się mocnym i pewnym atakiem z krótkiej, wbijając dwudziesty piąty punkt przy dwudziestu trzech naszych siatkarzy. I znowu ważna statystyka. Bułgarzy czwartego seta wygrali w elemencie serwisu 3:0.

P.S. Według wielu kibiców, ponownie nie popisali się komentujący to spotkanie dziennikarze z Telewizji Polskiej. Ja wybrałem wersję angielską z BBC i byłem… bardzo mile zaskoczony. Brytyjczycy wypowiadali się o naszym kraju z dużym szacunkiem, zdecydowanie wskazując na siatkówkę, jako sport narodowy w naszym kraju (tutaj jest to już kwestia gustu). Dodatkowo komplementy płynęły również pod adresem naszych wiernych kibiców a pierwsze zdanie komentarza brzmiało: – Witamy z Warszawy, bo tak pięknie biało-czerwono jest w olimpijskiej hali siatkarskiej. Cóż, Panowie z TVP – jest się od kogo uczyć poprawnego mówienia z klasą.

POLSKA – BUŁGARIA 1:3 (22:25, 27:29, 25:13, 23:25)
Polska: Nowakowski (5*), Winiarski (5), Kurek (20), Bartman (21), Żygadło, Możdżonek (4), Ignaczak (libero) oraz Kosok (1), Zagumny (4), Jarosz (1), Kubiak (8), Ruciak. 
Bułgaria: G. Bratojew (3), Skrimow (12), Josifow (10), Todorow (7), Aleksiew (7), Sokołow (28), Salparow (libero) oraz Dimitrow, W. Bratojew, Penczew, N. Nikołow (2).

* ilość zdobytych puntków. 


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 5 =


Komentarze:
  • Asia:
    6 lat temu

    Tak, wyciągać asy z rękawa w postaci trafnych, czasem zabawnych komentarzy nie każdy potrafi. Trochę żal było słuchać w meczu z Włochami chociażby o Łukaszu Żygadle grającym w Treviso… Jasne, pomyłki wpisane są w życie człowieka, ale bez przesady. 3 razy pod rząd ta sama gafa? Niesmaczne.

  • Sparta Wrocław:
    6 lat temu

    A gdzie info o zuzlu? Przeciez Sparta walczy o utrzymanie. W niedziele jezdzi bardzo wazny mecz w Gdansku z Wybrzeżem. Czemu nie lubicie juz zuzla. Medialna kastracja? Tego raczej nie mozna nazwac dziennikarstwem!!!

E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.