KS Gwardia Wrocław złożyła do PZPS akces do gry w I lidze w sezonie 2018/19

, poniedziałek, 5 lutego 2018

Trochę trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę ostatnie lata, ale tak – we Wrocławiu mają pomysł na powrót dużej siatkówki. Ta w wydaniu żeńskim funkcjonuje, Impel może w tym sezonie nie jest potentatem, ale zapisał się już w historii kobiecej ekstraklasy. Swój plan ma za to KS Gwardia Wrocław, która oficjalnie ogłosiła starania o miejsce w I lidze mężczyzn.

avatar
Tak obecnie prezentuje się ekipa KS Gwardia Wrocław. Młoda drużyna, która chce wyjść z drugoligowej rzeczywistości i z roku na rok piąć się w górę (fot. A. Niewolińska)

W hali przy Krupniczej 15 najwyraźniej mają już dość drugoligowej stagnacji. Wrocławski klub, który w tym roku obchodzi równo 70 lat, odkąd powstała sekcja męskiej siatkówki GWR (1948) najwyraźniej chce pokazać, że po wielu latach zapaści, można wrócić na szerokie wody. To oczywiście tylko tak pięknie brzmi, w I lidze siatkarzy kokosów zarobić nie można, ale na pewno inaczej spogląda się na rywalizację na zapleczu PlusLigi, aniżeli w II lidze – czyli poziomowo trzecim szczeblu w Polsce. Mowa również o potencjalnych sponsorach, mających przebudzić się we Wrocławiu. Gwardziści z pierwszoligowego poziomu spadli w sezonie 2008/09. Od tego czasu nie mogą się wygrzebać wyżej aniżeli turnieje półfinałowe o awans do I ligi. Tak było za czasów trenerów Tomasza Pajora (porażka w Gorzowie Wielkopolskim) oraz Piotra Lebiody (przegrana w Wałbrzychu). Co ciekawe, na Dolnym Śląsku w tym czasie pojawiło się kilka pozytywnych akcentów w innych miastach niż Wrocław. Do I ligi awansowało Cuprum Lubin, które przebiło się jeszcze wyżej, obecnie będąc naszym przedstawicielem w PlusLidze. Do tego Victoria PWSZ Wałbrzych czy Klub Siatkarski Milicz. Choć akurat ten ostatni przypadek był niezbyt szczęśliwy, miliczanie co prawda awansowali, ale ostatecznie rozbiło się o finanse i nawet nie przystąpili do inauguracji w nowych, pierwszoligowych realiach. Jak jednak pokazują przykłady, na Dolnym Śląsku potrzeba siatkówki na odpowiednim poziomie – jest. We Wrocławiu swoje trzeba było odczekać, żeby o jakichkolwiek możliwościach faktycznie móc powiedzieć czy napisać.

Duet Szymańska-Lebioda

Pierwsza poważniejsza zmiana od ww. 2009 roku i spadku aż do III ligi nastąpiła w Gwardii w czerwcu 2016 roku. Wtedy bowiem stery prezesa klubu od dotychczasowego „szefa” Mariusza Żebrowskiego przejęła Sylwia Szymańska. Jak to bywa z nowymi rządami, sporo spraw trzeba było poukładać, żeby maszyna zaczęła funkcjonować według nowego pomysłu. We Wrocławiu potrzeby finansowe klubów sportowych są spore, do tego ze sponsoringiem również konkurencji nie brakuje. Krok po kroku dokładano jednak kolejne cegły do tego, czego świadkami być może będziemy już najbliższego lata. Pojawiła się publikacja traktująca o historii męskiej sekcji siatkówki pt. „Mundur siatkarza”, wymieniono również legendarne trybuny w hali GWR, na które zorganizowano zbiórkę za pośrednictwem crowdfundingu i serwisu PolakPotrafi.pl. Co więcej, klub coraz bardziej zaczął otwierać się na akcje społeczne, pojawiając się na zewnątrz. Choć nie ma co popadać w zachwyt, daleko jeszcze do działań, które mogłyby wyróżnić Gwardię na ogólnopolskiej mapie klubów sportowych – akurat w tej dziedzinie. Ważną postacią jest również Piotr Lebioda, trener zespołu seniorów, koordynator grup młodzieżowych, a poprzedniego roku prezes sekcji siatkarskiej. Sporo na głowie, z Szymańską tworzą zgrany duet, wzajemnie się słuchający. Skąd jednak pomysł, żeby akces złożyć właśnie teraz? „Swoje zgłoszenie opieramy o potwierdzone odpowiednie wsparcie finansowe ze strony władz miasta Wrocławia, rozumiejących potrzeby powrotu męskiej siatkówki w stolicy Dolnego Śląska na wysoki poziom w rozgrywkach seniorskich w wydaniu ligowym. Przez ostatnie lata nieprzerwanie osiągamy sukcesy w rywalizacji młodzieżowej, regularnie punktując w klasyfikacjach siatkarskich Ministerstwa Sportu” – można m.in. przeczytać w piśmie wysłanym do Wydziału Rozgrywek Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Widać zatem, że w magistracie nie są głusi na potrzebę reaktywacji męskiego klubu siatkarskiego na odpowiednim poziomie ligowym. Kto wie, może jedną ze składowych były 3 lata z rzędu w roli organizatora turnieju finałowego Pucharu Polski siatkarzy. Ostatni weekend stycznia i mecz o złoto pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a Treflem Gdańsk wypełnił Halę Stulecia do ostatniego miejsca. – W ciągu roku, przy 3 do ewentualnych 6-7 milionów dla piłkarskiego Śląska, drugie 5-6 milionów jest przekazane na sport profesjonalny w innych dyscyplinach od miasta. Piłka nożna jest na pierwszym miejscu nie tylko we Wrocławiu. Do tego względy właścicielskie powodują, że cały ciężar jest na barkach miasta. Czynimy starania, żeby to się zmieniło, to musi się zmienić. Wtedy odbije się to pozytywnie na pozostałych klubach, dla nich to finansowanie ze strony miejskiej będzie mogło być wyższe – opisuje finansowanie z wrocławskiej kasy miejskiej Piotr Mazur, dyrektor Biura Sportu i Rekreacji UM. Zapytany o perspektywę udziału Gwardii za kilka lat w takim turnieju finałowym Pucharu Polski, za powiedzmy 3-4 lata, odpowiada: – Myślę, że w takim okresie czasu jest to na pewno realne. W tym sensie, że drużyna tak naprawdę w przeciągu dwóch lat mogłaby pokusić się o grę na najwyższym poziomie w Polsce, jeśli mówimy o rozgrywkach ligowych. Wiem, że w tym roku drużyna Gwardii ma takie ambicje, żeby wywalczyć awans do I ligi. Gdyby to się udało, ten plan za powiedzmy 4-5 lat, z miejscem dla wrocławskiej drużyny w finałach, jest to możliwe. Oczywiście potrzebne jest w takim wypadku wsparcie biznesu, potencjał finansowania ze strony wrocławskich firm. Bez tego miasto samo nie jest w stanie utrzymać wszystkich drużyn sportowych na najwyższym poziomie – analizuje dyrektor Mazur. Akces jest po prostu pierwszym krokiem. Z czego we wrocławskim klubie świetnie zdają sobie sprawę. Taka publiczna deklaracja jest wręcz wyzwaniem, z którego – w razie niepowodzeń (odpukać) media będą rozliczać. A najczęściej przy potknięciu robią to w bardzo brutalny sposób. Na szczęście jest też ta druga, dobra strona, w którą GWR wierzy.

MACIEJ PIASECKI

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego". 


źródło: własne


Proste pytanie: 2 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.