Królowa sportu wróciła na Stadion Śląski!

Polscy lekkoatleci na dobre rozpoczęli sezon 2020. W sobotę na Stadionie Śląskim rozegrano pierwszy duży krajowy mityng lekkoatletyczny. Wojciech Nowicki uzyskał drugi w tym roku wynik na świecie w rzucie młotem 78,52 m, a Rafał Omelko zwyciężył na 400 m w znakomitym czasie 46,07.

Na ten moment polscy lekkoatleci czekali z całą pewnością. Po raz pierwszy od czasu wybuchu pandemii koronawirusa zorganizowano tak duże zawody lekkoatletyczne w naszym kraju. Na starcie stanęli czołowi lekkoatleci – wielu z nich zaprezentowało się z bardzo dobrej strony.

Dalekie rzuty

Przerwa w startach nie przeszkodziła Wojciechowi Nowickiemu kapitalnie rozpocząć sezon w rzucie młotem. Brązowy medalista MŚ z Dohy w szóstej próbie posłał młot na odległość 78,52 metrów, co jest aktualnie drugim najlepszym wynikiem na świecie w tym roku (34 centymetry dalej młot posłał Węgier Bence Halasz). – Jestem bardzo zadowolony i trochę zaskoczony swoimi dzisiejszymi wynikami, bo jestem w „zimowym” treningu od paru miesięcy. Wymuszoną przerwę w startach wykorzystaliśmy do wprowadzenia pewnych zmian w moich przygotowaniach i wygląda to obiecująco. Potrzebuję jeszcze trochę świeżości i mocy, żeby rzucać w okolicach 80 metrów. Ten sezon traktuję trochę z przymrużeniem oka, rzucam dla siebie, a wyniki są dla mnie informacją, jak przebiegły przygotowania. To doskonała okazja, żeby wszystko sprawdzić i przetestować, aby w roku olimpijskim wszystko było dopięte na ostatni guzik – powiedział aktualny mistrz Europy z Berlina. Pod nieobecność największych gwiazd kobiecego rzutu młotem – Anity Włodarczyk, Joanny Fiodorow i Malwiny Kopron rewelacyjnie zaprezentowała się w Kotle Czarownic Katarzyna Furmanek. Zawodniczka z Kielc po raz pierwszy raz w karierze przekroczyła pierwszą z dwóch granic marzeń dla młociarek. Najpierw rzuciła 70,15 metra, a kilka minut później dołożyła do tego wyniku jeszcze niemal metr. 71,02 m to w tej chwili piąty wynik w historii. A Furmanek jest jedną z sześciu Polek, którym kiedykolwiek udała się ta sztuka. – Trzy lata czekałam na taki moment. Kończyłam sezony ciągle z 69 metrami. Było blisko, ale czułam, że stoję w miejscu. W końcu to się odmieniło. Wykonałam ważny krok w karierze i czuję, że jeśli zejdę z treningów, to wkrótce mogę wykonać kolejne. Chcę, żeby ten sezon był dla mnie przełomowy. Chcę walczyć o igrzyska i wkrótce być godną następczynią dla najlepszych Polek – mówiła dla „Przeglądu Sportowego” Furmanek.

Zapracowana Święty-Ersetic

Na bieżni w Chorzowie trzykrotnie zaprezentowała się mistrzyni Europy z Berlina Justyna Święty-Ersetic. Na nietypowym jak dla siebie dystansie 100 metrów Święty-Ersetic uzyskała drugi rezultat 12,10 s, przegrywając na finiszu z Julią Polak 12,04. Trzecie miejsce zajęła Natalia Widawska (AZS AWF Wrocław) 12,61. Na 300 metrów natomiast zawodniczka trenera Aleksandra Matusińskiego nie miała sobie równych i po świetnym finiszu przekroczyła linię mety z czasem 37,05 s, wyprzedzając Natalię Kaczmarek reprezentującą AZS AWF Wrocław 37,49 s. Z kolei na 600 metrów Święty-Ersetic była „zającem” dla Joanny Jóźwik, nadając tempo rywalizacji przez 400 metrów. Jóźwik osiągnęła wynik 1:27,90 – najlepszy w tym sezonie na świecie. – Dzisiejszymi startami choć trochę „nasyciłam” wielki głód rywalizacji, bo tak długiego okresu bez udziału w zawodach jeszcze w karierze nie miałam. Dodatkową motywacją był dla mnie start na moim „domowym” Stadionie Śląskim. Oczywiście szkoda, że publiczność nie mogła jeszcze nas dopingować, bo to zawsze daje dodatkową energię. Ale przyjdzie na to czas, teraz cieszymy się bardzo, że udało się w końcu zainaugurować sezon – powiedziała Święty-Ersetic. Dwaj rekordziści świata w sztafecie 4x400 m – Rafał Omelko (KS AZS AWF Wrocław) i Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław) – rywalizowali na swoim koronnym dystansie 400 m. Bezdyskusyjne zwycięstwo odniósł Omelko z czasem 46,07. To znakomite otwarcie sezonu – siódmy najlepszy rezultat na tegorocznych listach światowych. Ich kolega ze sztafety Karol Zalewski (AZS-AWF Katowice) zwyciężył na dystansie 300 m w czasie 32,87.W sprincie na 100 metrów nowym rekordem życiowym popisał się Oliwer Wdowik (10,51). Wdowik jako pierwszy pokonał linię mety także na dwa razy dłuższym dystansie (z czasem 21,30). W konkursie skoku o tyczce mężczyzn udział wzięło trzech lekkoatletów. Zgodnie z oczekiwaniami triumfował najbardziej doświadczony i utytułowany – Paweł Wojciechowski, kończąc zmagania z wynikiem 5,45 m. W pchnięciu kulą Konrad Bukowiecki po raz drugi w ostatnich dniach okazał się lepszy od Michała Haratyka. Bukowiecki w swojej najlepszej próbie uzyskał 20,63 m, z kolei Haratyk 20,12 m. – Po bardzo długim okresie bez startów możemy w końcu porywalizować. Stadion Śląski jest dla mnie bardzo szczęśliwy, to tutaj podczas ostatniego Memoriału Kamili Skolimowskiej ustanowiłem swój rekord życiowy. W czwartek udało mi się zwyciężyć w pierwszych zawodach z cyklu ORLEN TVP Sport Cup. W sobotę też wygrałem. Nic, tylko się cieszyć – powiedział Bukowiecki. Organizatorami mityngu były Stadion Śląski i województwo śląskie. Słynny Kocioł Czarownic to jeden z najnowocześniejszych obiektów lekkoatletycznych w Europie. W tym roku na Śląskim giganci lekkiej atletyki rywalizować będą jeszcze podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego oraz LOTTO Memoriału Kamili Skolimowskiej (6 września). Natomiast 1 i 2 maja 2021 roku Stadion Śląski będzie areną mistrzostw świata sztafet – World Athletics Relays Silesia 2021, które będą także kwalifikacją olimpijską w biegach rozstawnych.

IRENEUSZ BUCZYŃSKI

Do Tokio po złoto!

Lucyna Kornobys ma już na koncie medale mistrzostw świata w rzucie oszczepem i pchnięciu kulą. Do Tokio pojedzie potwierdzić wysoką formę i zdobyć upragnione złoto igrzysk olimpijskich, którego jeszcze w swojej bogatej sportowej karierze nie ma.

Rekord świata!

20-letni Armand Duplantis ustanowił rekord świata w skoku o tyczce. Szwed podczas mityngu Orlen Copernicus Cup w Toruniu zaliczył wysokość 6,17 m!

Sześć medali...

To był długi i wyjątkowy sezon z powodu późnego rozgrywania MŚ w lekkiej atletyce w Dosze. Polacy wrócili z Kataru z tarczą, ale niektórzy mają dużo do przemyśleń.

MŚ – czas start!

Polski Związek Lekkiej Atletyki ogłosił skład kadry na rozpoczynające się już w piątek mistrzostwa świata w Dosze. Do Kataru nie pojadą m.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij