Krok w tył reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn

Począwszy od wicemistrzostwa świata wywalczonego przez ekipę Bogdana Wenty w 2007 roku, przez niemal całą następną dekadę mogliśmy liczyć na bardzo dobre wyniki reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn. Tłuste lata są już niestety daleko za nami, a w najbliższym czasie sporym sukcesem będzie awans na jakąkolwiek wielką imprezę. 
Począwszy od wicemistrzostwa świata wywalczonego przez ekipę Bogdana Wenty w 2007 roku, przez niemal całą następną dekadę mogliśmy liczyć na bardzo dobre wyniki reprezentacji Polski w piłce ręcznej mężczyzn. Tłuste lata są już niestety daleko za nami, a w najbliższym czasie sporym sukcesem będzie awans na jakąkolwiek wielką imprezę. 

Remis o smaku porażki
Bez udziału biało-czerwonych odbywają się właśnie mistrzostwa Europy w Chorwacji, a naszych szczypiornistów nie zobaczymy również w przyszłorocznych zmaganiach o tytuł najlepszej drużyny na świecie, które rozegrane zostaną w Danii i Niemczech. To efekt przegranych ponad tydzień temu prekwalifikacji do tej imprezy, gdyż w Portugali lepsi od nas okazali się gospodarze turnieju. Co prawda w bezpośrednim spotkaniu padł remis, ale bilans bramkowy w pojedynkach z reprezentacją Cypru i Kosowa, był korzystniejszy dla rywali z Półwyspu Iberyjskiego. Podopiecznym Piotra Przybeckiego nie można odmówić ambicji, bo po słabszej pierwszej połowie meczu z Portugalczykami, w drugiej części gry udało się im odrobić straty, a w decydujący fragment spotkania wejść z minimalną przewagą. Niestety w poczynania Polaków wkradł się chaos i awans przybliżył się w znacznym stopniu do rywali, którzy w ostatnich minutach pozwolili jedynie biało-czerwonym doprowadzić do remisu. 
Przespane dziesięć lat
Po raz ostatni polskich szczypiornistów zabrakło na mistrzostwach świata w 2005 roku, a więc łatwo policzyć sobie, jak bardzo mocny wykonaliśmy krok w tył. W wielu opiniach dziennikarzy czy byłych reprezentantów Polski, głównego winowajcę zaistniałej sytuacji upatruje się w działaniach Związku Piłki Ręcznej w Polsce, a nie samych zawodnikach. I w stu procentach wypada się z nimi zgodzić, bo sukcesy naszych szczypiornistów z 2007 roku i lat późniejszych, nie poszły w parze ze szkoleniem następców Sławomira Szmala, Grzegorza Tkaczyka, Karola Bieleckiego, braci Lijewskich i Jureckich. By dobrze zilustrować problem, dla porównania spójrzmy w stronę innej gry zespołowej – siatkówki. Po sukcesie w 2006 roku (wicemistrzostwo świata), zdano sobie sprawę, że trzeba coś zrobić, by nie poszedł on na marne. Powstały m.in. SOS-y, czyli Siatkarskie Ośrodki Sportowe, które prężnie zaczęły działać od 2012 roku, a efekty tego przedsięwzięcia widoczne są dzisiaj. Idealnym tego przykładem jest chociażby złota ekipa trenerów Sebastiana Pawlika i Macieja Zendeła, która przez cztery lata wygrała wszystkie czterdzieści osiem spotkań o punkty, zdobywając m.in. mistrzostwo świata juniorów, a tacy zawodnicy jak Bartosz Kwolek, Tomasz Fornal czy Jakub Kochanowski już w najbliższym czasie będą zastępować w reprezentacji Polski siatkarzy pokroju Michała Kubiaka i Bartosza Kurka. W projekcie Siatkarskich Ośrodków Sportowych bierze udział sto dwadzieścia siedem szkół, natomiast przez wiele lat szkolenie Związku Piłki Ręcznej w Polsce (wśród chłopaków) opierało się wyłącznie na Szkole Mistrzostwa Sportowego ZPRP w Gdańsku, a drugi ośrodek w Kielcach stworzono kilka miesięcy temu. W 2015 roku powstał program ośrodków szkolenia w piłce ręcznej, ale potrzeba czasu, by móc ocenić, czy przyniosą one podobne rezultaty, co te siatkarskie. Obecnie młodzieżowe reprezentacje Polski nie osiągają porównywalnych sukcesów, więc trudno spodziewać się następców wicemistrzów świata z 2007 roku. Przypatrując się szkoleniu na Dolnym Śląsku, docenić należy jednak pracę poszczególnych klubów. W ostatnim czasie w najlepszej czwórce zespołów w Polsce (kategoria junior lub junior młodszy) znalazły się takie zespoły jak Siódemka Miedź Legnica, ŚKPR Świdnica czy MOS Wrocław (ostatni z wymienionych w 2016 roku, dop. DO). Nie jest to jednak zasługa centralnego szkolenia, a poszczególnych osób działających w klubie, które chcą wyszkolić perełki, mogące zaistnieć w przyszłości na parkietach PGNiG Superligi Mężczyzn. 

Remis o smaku porażki

Bez udziału biało-czerwonych odbywają się właśnie mistrzostwa Europy w Chorwacji, a naszych szczypiornistów nie zobaczymy również w przyszłorocznych zmaganiach o tytuł najlepszej drużyny na świecie, które rozegrane zostaną w Danii i Niemczech. To efekt przegranych ponad tydzień temu prekwalifikacji do tej imprezy, gdyż w Portugali lepsi od nas okazali się gospodarze turnieju. Co prawda w bezpośrednim spotkaniu padł remis, ale bilans bramkowy w pojedynkach z reprezentacją Cypru i Kosowa, był korzystniejszy dla rywali z Półwyspu Iberyjskiego. Podopiecznym Piotra Przybeckiego nie można odmówić ambicji, bo po słabszej pierwszej połowie meczu z Portugalczykami, w drugiej części gry udało się im odrobić straty, a w decydujący fragment spotkania wejść z minimalną przewagą. Niestety w poczynania Polaków wkradł się chaos i awans przybliżył się w znacznym stopniu do rywali, którzy w ostatnich minutach pozwolili jedynie biało-czerwonym doprowadzić do remisu. 

Przespane dziesięć lat

Po raz ostatni polskich szczypiornistów zabrakło na mistrzostwach świata w 2005 roku, a więc łatwo policzyć sobie, jak bardzo mocny wykonaliśmy krok w tył. W wielu opiniach dziennikarzy czy byłych reprezentantów Polski, głównego winowajcę zaistniałej sytuacji upatruje się w działaniach Związku Piłki Ręcznej w Polsce, a nie samych zawodnikach. I w stu procentach wypada się z nimi zgodzić, bo sukcesy naszych szczypiornistów z 2007 roku i lat późniejszych, nie poszły w parze ze szkoleniem następców Sławomira Szmala, Grzegorza Tkaczyka, Karola Bieleckiego, braci Lijewskich i Jureckich. By dobrze zilustrować problem, dla porównania spójrzmy w stronę innej gry zespołowej – siatkówki. Po sukcesie w 2006 roku (wicemistrzostwo świata), zdano sobie sprawę, że trzeba coś zrobić, by nie poszedł on na marne. Powstały m.in. SOS-y, czyli Siatkarskie Ośrodki Sportowe, które prężnie zaczęły działać od 2012 roku, a efekty tego przedsięwzięcia widoczne są dzisiaj. Idealnym tego przykładem jest chociażby złota ekipa trenerów Sebastiana Pawlika i Macieja Zendeła, która przez cztery lata wygrała wszystkie czterdzieści osiem spotkań o punkty, zdobywając m.in. mistrzostwo świata juniorów, a tacy zawodnicy jak Bartosz Kwolek, Tomasz Fornal czy Jakub Kochanowski już w najbliższym czasie będą zastępować w reprezentacji Polski siatkarzy pokroju Michała Kubiaka i Bartosza Kurka. W projekcie Siatkarskich Ośrodków Sportowych bierze udział sto dwadzieścia siedem szkół, natomiast przez wiele lat szkolenie Związku Piłki Ręcznej w Polsce (wśród chłopaków) opierało się wyłącznie na Szkole Mistrzostwa Sportowego ZPRP w Gdańsku, a drugi ośrodek w Kielcach stworzono kilka miesięcy temu. W 2015 roku powstał program ośrodków szkolenia w piłce ręcznej, ale potrzeba czasu, by móc ocenić, czy przyniosą one podobne rezultaty, co te siatkarskie. Obecnie młodzieżowe reprezentacje Polski nie osiągają porównywalnych sukcesów, więc trudno spodziewać się następców wicemistrzów świata z 2007 roku. Przypatrując się szkoleniu na Dolnym Śląsku, docenić należy jednak pracę poszczególnych klubów. W ostatnim czasie w najlepszej czwórce zespołów w Polsce (kategoria junior lub junior młodszy) znalazły się takie zespoły jak Siódemka Miedź Legnica, ŚKPR Świdnica czy MOS Wrocław (ostatni z wymienionych w 2016 roku, dop. DO). Nie jest to jednak zasługa centralnego szkolenia, a poszczególnych osób działających w klubie, które chcą wyszkolić perełki, mogące zaistnieć w przyszłości na parkietach PGNiG Superligi Mężczyzn.

DAMIAN ORŁOWICZ

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".  

Wkalkulowane w koszty

Polacy po raz pierwszy od 2004 roku nie zdołali awansować do drugiego etapu wielkiego turnieju. Osiągnięty wynik przyjęto jednak ze zrozumieniem, bo zespół prowadzony przez Tałanta Dujszebajewa przechodzi gruntowną przebudowę.

Koniec marzeń

Reprezentacja Polski kobiet uległa Danii w pierwszym spotkaniu drugiej fazy mistrzostw Europy rozgrywanych na Węgrzech. Podopieczne Kima Rasmussena straciły szanse na awans do strefy medalowej.

Świetny początek

W inauguracyjnym meczu mistrzostw świata w Serbii lepsze pod każdym względem szczypiornistki reprezentantki Polski rozgromiły Paragwaj aż 40:6. Spory udział w zwycięstwie miały piłkarki ręczne KGHM Metraco Zagłębia Lubin Karolina Semeniuk-Olchawa i Agnieszka Jochymek, które zdobyły łącznie 9 bramek.

„Agent” jedzie na MŚ

Duński selekcjoner Kim Rasmussen podał nazwiska dwunastu reprezentantek Polski, które mogą być pewne wyjazdu na grudniowe mistrzostwa świata w Serbii. Wśród powołanych znalazła się skrzydłowa KGHM Metraco Zagłębia Lubin Agnieszka Jochymek.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij