Koszykarskie Kobierzyce – jedna gmina, wiele możliwości

Maciej Piasecki, poniedziałek, 6 listopada 2017

Są miejsca, w których dba się o sportowy rozwój najmłodszych, bo przecież talenty koszykarskie nie rodzą się tylko w wielkich ośrodkach. Takim przykładem są Kobierzyce. Sekcja koszykówki otwiera drzwi młodym zawodnikom i warto zacząć mówić o niej głośno.

avatar
Sukcesy poszczególnych zawodników to niewidoczny medal dla Karola Jaśko (fot. archiwum prywatne)

Przed tygodniem na łamach „Słowa Sportowego” ukazała się rozmowa z wójtem gminy, Ryszardem Pacholikiem. Teraz postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się kobierzyckiemu sportowi. O początkach i rozwoju koszykówki w Kobierzycach, a także o swojej codziennej pracy opowiada Karol Jaśko – młody, ambitny trener KOSiR Basket Kobierzyce, który pokazuje, że dla chcącego nic trudnego. Od kilku lat sam prowadzi treningi, zarażając swoich podopiecznych miłością do tego sportu. 

Każdy ma swoje miejsce w baskecie

Taka jest opinia wspomnianego wcześniej Karola Jaśki, który w wieku 9 lat zafascynował się Michaelem Jordanem i stwierdził, że chce robić basket. Oczarowanie koszykówką zostało do teraz, bo od 8 lat jest selekcjonerem grup młodzieżowych w Kobierzycach i sam przyznaje, że to co robi, jest dla niego czymś więcej niż tylko pasją. – Znajomi często wychodzili na imprezy czy gdzieś się spotykali, a ja siedziałem i albo analizowałem mecze, które rozgrywałem w grupach młodzieżowych czy na parkietach amatorskich II i III ligi, albo w młodym wieku zatrzymywałem mecze NBA i rozpisywałem elementy danych graczy. Potrafiłem poświęcać temu czas w piątek lub w sobotę wieczorem. To był chyba bodziec do tego, że chcę być trenerem i to jest moje miejsce w życiu, zawodowe i sportowe. To więcej niż pasja, bo to całe moje życie – przyznaje. Nazwa „Kobierzyce” kojarzy się zwłaszcza z klubem KPR Gminy Kobierzyce, na co dzień występującym w PGNiG Superlidze Kobiet. Gmina nie dorobiła się – jeszcze – zespołu koszykarskiego na większą skalę, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. – Zacząłem pracować w projekcie „Basketmania” w WKS-ie Śląsku Wrocław. Projekt „Okolice Basketmanii” był skierowany do mniejszych miejscowości wokół Wrocławia – gramy w rozgrywkach pod szyldem WKS-u. Moja praca polegała na zebraniu grupy, która okazała się tak liczna, że trzeba było, rozdzielić na dwie, a po roku trzy. Jeździliśmy na Basketmanię, a po 2-3 latach rodzice mówili, że skoro jest tak super, to może zrobimy coś swojego. Tak stworzyłem Stowarzyszenie Koszykówki Basket Kobierzyce z zaprzyjaźnionymi osobami, dzięki pomocy władz gminy, które cały czas mnie wspierają i mocno stawiały na koszykówkę. Teraz gramy jako niezależne stowarzyszenie w rozgrywkach na Dolnym Śląsku – opowiada Jaśko. – Przyszedłem do pani dyrektor Grażyny Ciężkiej, której jestem wychowankiem i powiedziałem, że chcę tutaj robić koszykówkę, więc prosiłbym o salę. Pani Ciężka bardzo ciepło mówi o swoim uczniu i pamięta dzień, gdy zwrócił się do niej z prośbą o pomoc. – Karol rzeczywiście bardzo się sprawdza jako trener, dzieciaki go polubiły, mimo że jest stanowczy i wymagający – przyznaje.

WERONIKA MAREK

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 7 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.