Koniec marzeń KS Milicz

, wtorek, 24 września 2013

To już pewne. Nie będzie w I lidze mężczyzn dwóch reprezentantów Dolnego Śląska. Z gry wycofał się Klub Siatkarski Milicz, który przegrał walkę... jeszcze przed startem rozgrywek. Jedni twierdzą, że o wszystkim zadecydowały kwestie polityczne i negatywna decyzja ze strony milickich radnych o utworzeniu spółki akcyjnej. Jest też jednak druga strona medalu...

avatar
(Fot. K. Ziółkowski) Siatkarze KS Milicz pożegnali się z I ligą, nie mając okazji nawet jej posmakować

Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że brak pozytywnej decyzji ze strony radnych, był kolejnym gwoździem do trumny – byłego już – beniaminka I ligi. Problemy w KS Milicz widać było gołym okiem, co zresztą potwierdzili sami siatkarze, odchodząc z klubu, który dopiero co awansował do wyższej klasy rozgrywkowej. – Przyznam, że to wszystko było co najmniej dziwne – krótko komentuje trener KS Dominik Kwapisiewicz, dodając po chwili: – Każdy z nas na coś liczył, chcieliśmy grać w tej I lidze. Milicz to mała miejscowość i dzięki występom na zapleczu PlusLigi, moglibyśmy rozsławić to miejsce. Była szansa na to, żebyśmy byli w telewizji, w końcu Orange Sport miał transmitować mecze I ligi. To wszystko spaliło jednak na panewce. Mam wrażenie, że polityka jednak wygrała co w tej całej sytuacji, jest przykre – przyznaje niepocieszony opiekun milickich siatkarzy.

Wersja I – Wygrała polityka

Rozmawiając z prezesem klubu Henrykiem Lechem, trudno było nie odnieść wrażenia, że ma spory żal do milickich radnych. Tym bardziej, że ostateczne fiasko podczas głosowania nad przekształceniem KS Milicz w spółkę akcyjną, miało po prostu... nie mieć miejsca! – Czuje się oszukany. Miesiąc wcześniej spotkała się komisja budżetowa i komisja społeczna, czyli jakieś 85% wszystkich radnych. Zrobiono wtedy opiniodawcze głosowanie nad sprawą spółki akcyjnej w naszym klubie. Wynik to dziewięć głosów za, trzy przeciw i trzy wstrzymujące się od głosu – opisuje prezes KS. Na tej podstawie władze klubu sądziły, że transformacja klubu ze stowarzyszenia w spółkę akcyjną, nie będzie żadnym problemem. A skąd właściwie wziął się pomysł na takie przekształcenie? Pojawił się bowiem sponsor, wrocławska firma Hasco-Lek, który postawił jeden, konkretny warunek. Zgadzamy się na finansowanie, jeśli KS Milicz będzie spółką akcyjną. – Rozmawiałem jeszcze przed głosowaniem z radnymi, którzy przyznawali mi rację, twierdząc, że sport powinien być ponad podziałami partyjnymi. Kiedy przyszło jednak do głosowania, niektóre z tych deklaracji, można było wyrzucić do kosza – wprost mówi Lech. Wróbelki ćwierkają, że miliccy radni chcieli poprzez tę decyzję zagrać na nosie przede wszystkim burmistrzowi miasta Pawłowi Wybierale. I tutaj ponownie wracamy do punktu wyjścia, czyli konfliktów partyjnych, gdzie sport jest, mówiąc oględnie, w głębokim poważaniu. – Burmistrz jest człowiekiem, który zawsze stał po naszej stronie, mając na sercu dobro milickiej siatkówki. My, jako zarząd, przez dwa lata męczyliśmy się z radnymi, żeby funkcjonować w tym mieście. Jak rozmawiałem z ludźmi z innych miast, ci słysząc o możliwości wejścia tak silnego sponsora związanego z biznesem farmaceutycznym, od razu kiwali z podziwem głową, sugerując współpracę na trzy, bądź nawet na pięć lat! Przecież my tych pieniędzy nie chcieliśmy wyciągać dla siebie, gmina również nie byłaby obciążona żadnymi dodatkowymi kosztami... – rozkłada bezradnie ręce prezes milickiego klubu. Decyzja jednak zapadła i tym samym KS Milicz ani nie wszedł we współpracę z Hasco-Lekiem, ani nie będzie reprezentował miasta na poziomie I ligi.


źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 5 =


Komentarze:
  • nickname:
    3 lata temu
E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.